http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niech holenderska monarchia płaci podatki

Jacek Pawlicki
2011-10-15, ostatnia aktualizacja 2011-10-15 00:32

Królowa Beatrix w Hadze podczas uroczystego otwarcia prac parlamentu we wrześniu 2009 roku
Królowa Beatrix w Hadze podczas uroczystego otwarcia prac parlamentu we wrześniu 2009 roku
Fot. ROBERT VOS ASSOCIATED PRESS

W czasie kryzysu każdy musi zaciskać pasa - mówi holenderska opozycja, która chce odebrać królowej uprawnienia polityczne, a rodzinę królewską opodatkować. Holendrzy są jednak zadowoleni z monarchii takiej, jaka jest

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Socjaldemokratyczna Partia Pracy złożyła już w parlamencie wniosek, by królowa Beatrix płaciła za swoje rezydencje, a jej dzieci i wnuki - podatek spadkowy. Gdyby propozycja przeszła, członkowie panującej dynastii Orańskiej-Nassau straciliby też prawo do podróży lotniczych na koszt państwa.

Propozycję Partii Pracy popierają ugrupowania centrolewicowe: D66, socjaliści, zieloni oraz partia obrońców zwierząt. Przeciwni są rządzący chadecy i liberałowie oraz mniejsze partie chrześcijańskie. Sam premier mówił w czwartek w parlamencie, że nie ma powodu, by obciążyć finansowo monarchię, bo nie jest aż taka droga.

Ponieważ w tej sprawie jest pat, kluczowe może być zachowanie populistycznej Partii Wolności ksenofoba Geerta Wildersa, która nie jest w koalicji, ale wspiera mniejszościowy rząd w kluczowych sprawach. Jeszcze rok temu Wilders i jego ludzie domagali się redukcji części budżetu królowej.

W Holandii nie jest tajemnicą, że Wilders nie należy do wielkich zwolenników królowej i vice versa. Beatrix nie miesza się wprawdzie otwarcie do polityki, ale często wyraża niepokój napięciami na tle społecznym i etnicznym, za które w największym stopniu odpowiada wrogo nastawiony do imigrantów i muzułmanów Wilders.

Poniekąd właśnie za sprawą Wildersa debata w parlamencie nie dotyczyła tylko kosztów, ale i przyszłości monarchii konstytucyjnej. W sierpniu Partia Wolności zaproponowała bowiem, by odebrać królowej uprawnienia polityczne, sprowadzając monarchię do czysto ceremonialnej roli.

Dziś holenderska królowa może bowiem więcej niż brytyjska monarchini Elżbieta II. Formalnie jest członkiem rządu, a na cotygodniowych spotkaniach rozmawia z premierem o bieżących problemach. Ma także wpływ na tworzenie rządu koalicyjnego, wskazując negocjatora mającego pogodzić partie.

- Co roku do parlamentu wraca dyskusja o przyszłości monarchii więc nie można powiedzieć, że przeżywamy kryzys polityczny - mówi "Gazecie" holenderski politolog Alfred Pijpers. Przyznaje jednak, że obecna sytuacja gospodarcza ułatwia politykom opozycji rozmowę o uczynieniu monarchii bardziej nowoczesną i tańszą. - Społeczeństwo uważa, że w ciężkich czasach każdy powinien się jakoś poświęcić. Skoro cięcia dotyczą edukacji, kultury, spraw socjalnych, to czemu nie dworu? - mówi Pijpers.

Monarchia kosztuje podatnika ok. 40 mln euro rocznie, w tym pensja królowej, następcy tronu Willema Alexandra i jego żony Maximy - blisko 7 mln euro. Dwór do biednych nie należy, jak oszacował magazyn "Forbes", rok temu prywatny majątek Beatrix (nieruchomości, dzieła sztuki, biżuteria, biblioteki ze starymi woluminami itd.) wart był 300 mln dol. Według wyliczeń holenderskiego magazynu piszącego o celebrytach wart jest nawet 800 mln euro!

Zdaniem Pijpersa dużo ważniejsza od rozmowy o pieniądzach jest dyskusja o politycznych uprawnieniach królowej. - W tej sprawie w najbliższych latach na pewno się coś zmieni - tłumaczy. Według eksperta następca tronu Willem Alexander będzie miał już dużo mniej uprawnień niż matka, bo monarchia musi iść z duchem czasu.

Ale zdecydowanej większości Holendrów podoba się monarchia taka, jaka jest. Z sondażu instytutu Synowate wynika, że 75 proc. społeczeństwa jest zadowolone z monarchii, ponad połowa uważa, że królowa powinna zachować obecne uprawnienia polityczne. Obalenia monarchii życzyłoby sobie ledwie 11 proc. Holendrów.

Holendrzy szanują królową. Jej urodziny, które przypadają na początek maja, są największym świętem w kraju. Kiedy w 2009 roku w Appeldorn podczas święta urodzin królowej zamachowiec próbował zabić samochodem rodzinę królewską, kraj był w szoku. Popularności królowej nie nadszarpnęły nawet kontrowersje wokół jej ojca - zmarłego kilka lat temu księcia Bernharda, Niemca z pochodzenia, który w młodości był krótko członkiem elitarnego oddziału kawalerii SS.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':