http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Palestyna do świata: Uznajcie nas!

Robert Stefanicki
2011-09-23, ostatnia aktualizacja 2011-09-24 02:24

- Po dekadach wygnania i okupacji dla mojego odważnego i dumnego narodu nadeszła chwila, by zacząć żyć jak inne narody na ziemi, w suwerennym i niezależnym państwie - mówił w piątek w ONZ prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas

Mahmud Abbas przekazuje wniosek sekretarzowi generalnemu w ONZ
Fot. AP/Seth Wenig
Mahmud Abbas przekazuje wniosek sekretarzowi generalnemu w ONZ
Kilkadziesiąt minut wcześniej Abbas złożył na ręce sekretarza generalnego Ban Ki-moona wniosek o przyjęcie Palestyny w poczet członków Narodów Zjednoczonych. De facto oznaczałoby to uznanie Autonomii Palestyńskiej za niepodległe państwo.

Istniejąca od 18 lat Autonomia spełnia najważniejsze kryteria państwowości: ma naród, terytorium, rząd. Przeszkodą na drodze do urzeczywistnienia marzenia o własnym państwie jest spór terytorialny z Izraelem oraz rozłam na dwa niezależnie organizmy: Zachodni Brzeg, rządzony przez umiarkowany Fatah, i Strefę Gazy, kontrolowaną przez radykalny Hamas.

- Mówię Izraelczykom: czas na pokój - mówił w piątek Abbas na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ przy aplauzie większości delegatów. Zapowiedział, że jest gotowy na rozmowy z Izraelem, jeśli tylko ten zamrozi rozbudowę osiedli na terytoriach palestyńskich.

- Naszą krwią i duszą obronimy cię, Palestyno! - zakrzyknął tłum zebrany w centrum Ramallah, siedzibie władz Autonomii. - Powinniśmy to zrobić dawno temu, ale zawsze uginaliśmy się pod presją międzynarodową - mówił jeden z demonstrantów Chaled Sztajjeh. - Po raz pierwszy od 1988 r. kierownictwo palestyńskie wzięło sprawy we własne ręce. Może okupacja po tym się jeszcze zaostrzy, ale przynajmniej inicjatywa jest po naszej stronie.

W 1988 r. Jaser Arafat zadeklarował powstanie państwa palestyńskiego w granicach z 1967 r. - czyli na całości Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy. Uznała je wtedy setka krajów, ale prawnie nie miało to znaczenia.

Status Autonomii może zmienić ONZ, ale nie zanosi się na to. Do uchwalenia odpowiedniej rezolucji potrzeba minimum 9 głosów w 15-osobowej Radzie Bezpieczeństwa. Z dotychczasowych sygnałów wynika, że wniosek Abbasa znajdzie poparcie tylko ośmiu krajów: Rosji, Chin, Brazylii, Gabonu, Nigerii, Południowej Afryki, Libanu i Indii. A nawet jeśli znajdzie się dziewiąty chętny, to USA zawetują wniosek, co w czwartek zapowiedział Barack Obama. Dlatego w Ramallah demonstranci palili i deptali zdjęcia amerykańskiego prezydenta. "Obama, ty hipokryto" - wypisali na transparentach.

Świadomi porażki Palestyńczycy dali do zrozumienia, że mają plan B. - Damy trochę czasu Radzie Bezpieczeństwa na rozpatrzenie naszego wniosku o pełne członkostwo, nim skierujemy się do Zgromadzenia Ogólnego - zapowiedział dziennikarzom w Nowym Jorku przedstawiciel palestyńskich władz.



W Zgromadzeniu Ogólnym ONZ sympatia dla Palestyńczyków przeważa, ale może ono przyznać Autonomii jedynie statusu państwa nieczłonkowskiego (dziś ma go tylko Watykan). Z takim wnioskiem zapewne zwróci się Abbas, gdy starania o pełne członkostwo nie przyniosą rezultatu. To zły scenariusz dla Izraela, bo Palestyna uzyskałaby prawo pozywania go przed trybunałami haskimi np. za blokadę Strefy Gazy lub budowę osiedli żydowskich.

Nim jednak dojdzie do głosowania, mogą minąć tygodnie lub miesiące. Optymiści mają nadzieję, że w tym czasie uda się wypracować formułę powrotu do stołu negocjacji akceptowalną dla Izraela i Palestyny. - Pragniemy pokoju, ale nie ma pokoju bez bezpieczeństwa - odpowiadał w piątek w ONZ Abbasowi izraelski premier Beniamin Netanjahu. I dodał, że państwo palestyńskie może powstać jedynie w wyniku porozumienia z Izraelem.

Według niedawnego sondażu wniosek Abbasa popiera ponad 80 proc. Palestyńczyków. Nie popiera go rządzący Hamas, skłócony z Fatahem, partią Abbasa. - To tylko manewr polityczny, który nie przyniesie zmiany - powiedział agencji IPS Ghazi Hamad, wiceszef MSZ Hamasu.

Klimat dla palestyńskiego wniosku do ONZ stworzyła arabska wiosna. W wyniku ulicznych rewolucji w ostatnich miesiącach władzę straciło trzech dyktatorów - w Tunezji, Egipcie i Libii. A ulica jest niechętnie nastawiona do Izraela. Próbując zdobyć sympatię Arabów, premier Turcji Recep Tayyip Erdogan niemal zamroził stosunki z państwem żydowskim. Przed ambasadami izraelskimi w Kairze i Ammanie (w innych krajach arabskich ich nie ma) zbierały się gniewne tłumy żądające rewizji traktatów pokojowych z Izraelem.

Nim doszło do przemówień Abbasa i Netanjahu w ONZ, 50 osadników żydowskich z Esz Kodesz wtargnęło do palestyńskiej wioski Kusra pod Nablusem, gdzie zaczęli rozbijać okna. Interweniowała policja, zginął jeden Palestyńczyk.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 48 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':