http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Papież przemówił w Bundestagu

Bartosz T. Wieliński, Berlin
2011-09-22, ostatnia aktualizacja 2011-09-22 20:43

Bądźcie jak król Salomon, brońcie tożsamości Europy, brońcie nienaruszalnej godności człowieka - apelował do niemieckich parlamentarzystów Benedykt XVI.

Środowa demonstracja w Berlinie przeciwko wizycie Benedykta XVI.
Fot. THOMAS PETER REUTERS
Środowa demonstracja w Berlinie przeciwko wizycie Benedykta XVI.
Gdy tuż po godzinie 16 papież w towarzystwie kanclerz Angeli Merkel, prezydenta Christiana Wulffa i szefa Bundestagu Norberta Lammerta pojawił się w sali parlamentu, posłowie zerwali się z miejsc. Owacja na stojąco trwała kilka minut, a komentatorzy mówili o historycznej chwili. Żaden papież nie przemawiał dotąd przed niemieckim parlamentem.

- To dla mnie honor i zaszczyt przemawiać przed parlamentem mojej ojczyzny - zaczął Benedykt XVI. Dodał, że zwraca się do posłów jako troszczący się o losy państwa rodak, ale i biskup Rzymu odpowiedzialny za losy chrześcijaństwa.

Oklaski nie przykryły skandalu, jakim był bojkot papieskiego wystąpienia przez setkę posłów z SPD, Lewicy i Zielonych. Uznali oni, że obecności Benedykta XVI w Bundestagu nie da się pogodzić z laickością państwa. Gdy papież szedł ku mównicy (pomylił się i chciał wejść na trybunę przewodniczącego), w oczy biły puste fotele po lewej stronie sali.

Polityków próbowali przywołać do rozsądku przywódcy Kościołów katolickiego i ewangelickiego. - Nasz naród i konstytucja w dużej mierze opierają się na chrześcijaństwie - przekonywała w środę kanclerz Merkel, córka pastora, a szef Zielonych muzułmanin Cem Özdemir przypominał kolegom, że papieżowi należy się szacunek. Bez efektu.

Większość bojkotujących posłów przyłączyła się do antypapieskich demonstracji w centrum Berlina, zorganizowanych przez środowiska gejowskie protestujące przeciw dyskryminowaniu przez Kościół homoseksualistów, kobiet i zakazowi używania prezerwatyw.

- Papież to ostatni dyktator Europy. Watykan nie uznaje praw człowieka. To skandal, że przemawia w Bundestagu - mówił jeden z działaczy. Organizatorzy zapowiadali, że w protestach weźmie udział 20 tys. ludzi, ale policja mówi jedynie o 4 tys. uczestników.

Pod Bramą Brandenburską zgromadziła się też setka ofiar księży pedofilów. Rok temu w Niemczech ujawniono wiele przypadków wykorzystywania seksualnego, którego w ciągu półwiecza dopuścili się duchowni w kościelnych szkołach i sierocińcach. Protestujący byli oburzeni, że papież dziś lub jutro spotka się z grupą ofiar, ale tylko z tymi, które wybaczyły Kościołowi. Przez te właśnie skandale w zeszłym roku z niemieckiego Kościoła odeszło 180 tys. wiernych.

W samolocie w drodze do Berlina Benedykt XVI powiedział dziennikarzom, że rozumie tych, którzy z powodu skandali odeszli od Kościoła. Ale mylili się ci, którzy spodziewali się, że w parlamencie powie o problemach niemieckiego Kościoła. Papież dał trudny, filozoficzny wykład o swej wizji państwa prawa. Wzywał do naśladowania starożytnego króla Izraela Salomona, który wyprosił u Boga dar rozróżniania dobra od zła i wydawania sprawiedliwych sądów.

- Na zawód polityka nie można patrzeć przez pryzmat politycznych sukcesów i zysku. Polityka musi walczyć o sprawiedliwość i siać pokój. Zadaniem polityków jest służyć prawu i bronić przed bezprawiem - mówił Benedykt XVI.

Papież cytował też św. Augustyna, który przestrzegał, że państwo bez prawa nie różni się od bandy rozbójników. - My, Niemcy, wiemy, że te słowa nie są czczą przestrogą. Przeżyliśmy czasy, gdy prawo deptała bardzo dobrze zorganizowana banda rozbójników - stwierdził.

Ubolewał też, że w Europie kładzie się nacisk wyłącznie na prawo stanowione przez człowieka, a na margines spycha się twierdzących, że ważniejsze jest prawo Boże. - Europa cofa się, pozbawia się kultury. Opieranie się wyłącznie na rozumie to jak budowanie betonowej konstrukcji bez okien, w której sami wytwarzalibyśmy światło. Trzeba w tej konstrukcji wybić okna. Musimy znowu móc patrzeć w szeroki świat, widzieć niebo i ziemię - mówił.

Bojkot i uliczne protesty nie były jedynym skandalem. Lewicowy "Tageszeitung", który pięć lat temu porównał Lecha Kaczyńskiego do kartofla, na czołówce zapowiedział przybycie mistrza Yody (jeden z bohaterów "Gwiezdnych wojen"). CDU zarzuciło redakcji oczernianie papieża.

Policja poszukuje zaś sprawców, którzy oblali farbą wielki plakat z papieżem wywieszony na kościele w dzielnicy Neukölln. Ścigani są też ludzie, którzy na domu przy trasie przejazdu papieża wywiesili napis "Ratzi F..k off".

Liberalny Berlin przyjął papieża chłodno. O wizycie Benedykta świadczyły watykańskie flagi w ścisłym centrum i policyjne blokady. Pod parlamentem nie było widać wiernych, tylko tłumek gapiów.

Zgrzytem była też wypowiedź prezydenta Wulffa, katolika, który przed przybyciem papieża wyraził nadzieję, że Kościół pozwoli rozwodnikom przyjmować komunię. Wulff kilka lat temu rozstał się z żoną i ponownie wziął ślub. Po spotkaniu z prezydentem, które miało miejsce w południe, Benedykt XVI podobno bardzo go chwalił. Z Angelą Merkel rozmawiał zaś o kryzysie gospodarczym.

Z Bundestagu papież pojechał na spotkanie z przedstawicielami społeczności żydowskiej, a wieczorem na stadionie olimpijskim odprawił mszę dla ok. 80 tys. wiernych.

- Kościół to największy dar Boga - mówił i wzywał katolików, by wspierali Kościół w czasach, gdy jest on krytykowany. - Są w nim dobre i złe ryby, pszenica i plewy. Jeśli będzie się patrzeć wyłącznie na sprawy negatywne, wówczas nie odsłoni się wielkiej i głębokiej tajemnicy Kościoła - stwierdził.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':