Jeśli wyniki sondaży się potwierdzą, to właśnie on w kwietniu 2012 roku stawi czoła Nicolasowi Sarkozy'emu w wyborach prezydenckich. Na razie prawybory szykują się jako mocno ryzykowne przedsięwzięcie dla samej Partii Socjalistycznej.
Po wypadnięciu z
gry murowanego - jak się wydawało - kandydata Dominique'a Straussa-Kahna bój o nominację partyjną może łatwo zmienić się w bratobójczą walkę między Hollande'em i obecną szefową partii Martine Aubry.
W dodatku zupełnie nie wiadomo, kto w nich zagłosuje - po raz pierwszy w historii prawybory zostaną otwarte dla wszystkich obywateli, a nie tylko dla członków Partii Socjalistycznej. Wystarczy podpisać się pod deklaracją ideową socjalistów i wpłacić jedno euro. Jeśli prawybory nie wywołają wystarczająco dużego zainteresowania, będzie to blamaż dla całej partii.
W weekend socjaliści zebrali się na tzw. szkole letniej w La Rochelle nad Atlantykiem. To ostatnie duże zgromadzenie partii przed prawyborami 9 i 16 października. Opublikowany z tej okazji sondaż ośrodka IFOP wskazuje, że zwycięzcą prawyborów zostałby dziś Hollande, który zdobyłby w pierwszej turze 42 proc. głosów. Martine Aubry dostałaby 31 proc. W drugiej turze Hollande pokonałby rywalkę 52 do 47 proc.
Hollande, 57-latek, który stał na czele partii w latach 1997-2008, zmienił ostatnio image i skutecznie przekonuje sympatyków lewicy, że jest nową-starą twarzą. Na konferencji w La Rochelle przedstawił mocno lewicowy program zakładający m.in. takie reformy podatkowe, by więcej płacono od dochodów z kapitału. - Jeśli nie zapanujemy nad pieniędzmi, to one zapanują nad nami - mówił.
Taki program może się dziś podobać, ale rywalka Aubry natychmiast przypomniała mu jego zasługi jako szefa partii. - Gdy przejęłam przywództwo, Partia Socjalistyczna była wyśmiewana. Nie byliśmy gotowi do rządzenia - stwierdziła.
Faktycznie, rządy Hollande'a zapisały się serią wyborczych porażek i sporów wewnętrznych, m.in. o konstytucję europejską.
Dziś socjaliści wydają się nieco bardziej zjednoczeni i zorganizowani, a nikła popularność prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego jest dla nich olbrzymią szansą. Na razie muszą jednak rozegrać kampanię prawyborczą tak, by walką o nominację nie zniechęcić wyborców.
Testem, który wiele powie o stosunku do partii, będzie frekwencja w otwartych prawyborach. "Milion głosujących wymusiłby szacunek Nicolasa Sarkozy'ego, ale socjaliści mają jeszcze sporo pracy, by go osiągnąć" - napisał w poniedziałek
dziennik "Liberation".