- Dziś pojawiło się absolutnie realne, a nie wymyślone zagrożenie dla jej życia - zapewniał wczoraj, obrońca Mykoła Syryj występując przed sądem peczerskiej dzielnicy Kijowa, gdzie toczy się proces Tymoszenko oskarżonej o to, że 2,5 roku temu podpisała niekorzystny dla Ukrainy kontrakt na dostawy gazu rosyjskiego. A jego kolega, Jurij Suchow przed rozpoczęciem rozprawy opowiadał dziennikarzom: - Stan zdrowia Julii Tymoszenko pogarsza się. Właśnie się z nią widziałem i rzuca się w oczy, że na jej ciele pojawia się coraz więcej krwiaków. Ona czuje się źle i nie wiadomo, czy w ogóle będzie mogła brać aktywny udział w swoim procesie. Sama oskarżona skarży się, że jej tajemnicza choroba szybko się rozwija i prosi, by dopuszczono do niej jej osobistego lekarza, który zajmuje się nią od 10 lat i do którego ona ma pełne zaufanie.
Prowadzący proces Tymoszenko sędzia Rodion Kirejew upiera się jednak, że aresztowaną mogą się zająć jedynie lekarze wyznaczeni przez ministerstwo zdrowia. A prokurator Lilja Frołowa, którą bardzo drażnią uszczypliwe repliki oskarżonej pod jej adresem, rozpowiada w przerwach rozprawy, że Tymoszenko "wygląda przepięknie".
Tymczasem w prasie moskiewskiej pojawiła się wersja, że byłą premier w areszcie podtruwają trutką na szczury. Coraz więcej Ukraińców godzi się z opinią, że Tymoszenko została aresztowana i jest sądzona, bo władze kraju chcą ją usunąć ze sceny politycznej obawiając się jej rosnącej popularności. Jak dowodzą wyniki sondażu przeprowadzonego przez kijowski socjologiczny Ośriodek Razumkowa 48 proc. obywateli uważa, że ekipa prezydenta Wiktora Janukowycza stosuje represje polityczne wobec swych oponentów.
Źródło: Gazeta Wyborcza