Debatę wywołała Mar~a José Lubertino z rządzącej Argentyną partii prezydent Cristiny Kirchner. - Prezerwatywy powinny być dostępne w szkołach! Obowiązkiem państwa jest zapewnienie młodzieży dostępu do środków gwarantujących bezpieczny seks! - ogłosiła Lubertino. Jej zdaniem, nie dając młodzieży prezerwatyw, państwo odpowiada za dramatyczny wzrost ilości ciąż u nastolatek. W samej tylko stolicy liczba nieletnich matek podniosła się w ciągu ostatnich pięciu lat prawie czterokrotnie. Najmłodsze mają nierzadko po 12-13 lat.
Dlatego zdaniem Lubertino prezerwatywy powinny być dostępne już w podstawówkach. Nie dla tych najmłodszych, ale dla szóstoklasistów już tak.
Lubertino zastrzega, że nie chce, aby "gumki" leżały na szkolnych korytarzach. - Chodzi mi o to, aby młodzież miała gwarancję, że zawsze będzie mogła je dyskretnie i bez problemu otrzymać. Wraz z informacją, jak używać prezerwatyw, jak chronić się przed niechcianą
ciążą i chorobami przenoszonymi drogą płciową - tłumaczy.
Zdaniem Lubertino pomysł nie jest rewolucyjny i sprowadza się jedynie do egzekwowania prawa. Ustawa o zdrowiu seksualnym i odpowiedzialnej prokreacji nakłada już na państwo obowiązek darmowej dystrybucji prezerwatyw, ale są one dostępne tylko w szpitalach i przychodniach. - A nie są to miejsca odwiedzane masowo przez
nastolatki, które częściej bywają w szkołach! - argumentuje.
Pomysł wywołał burzę. - Dostęp do prezerwatyw dla
dzieci to barbarzyństwo. Szkoła jest miejscem na naukę, a nie na takie rzeczy! - grzmiała deputowana Cynthia Hotton z konserwatywnej partii Wartości Mojego Państwa.
Krytyczne głosy podniosły się także w partii Lubertino. - Szkoła jest po to, aby informować i przekazywać wiedzę także o życiu seksualnym, ale nie można tam rozdawać prezerwatyw - stwierdził minister edukacji Alberto Sileoni. Jego zdaniem nie można winić państwa za ciąże nastolatek. - Szkoła nie może wyręczać rodzin, lecz z nimi współpracować w tej kwestii. Dawanie prezerwatyw byłoby wyręczaniem rodziców - uznał minister.
Lubertino nie zamierza rezygnować i zapowiada dalszą walkę o prezerwatywy w szkołach. Nie jest to jej pierwsza kontrowersyjna pierwszy kontrowersyjny projekt. Wcześniej wsławiła się propozycją, aby nastolatki przygotowywać do ewentualnego spotkania z potencjalnym gwałcicielem. Jej zdaniem dziewczynki trzeba uczyć negocjowania i przekonywania, aby napastnik przynajmniej użył prezerwatywy.