Minął rok od kiedy prezydent Nicolas Sarkozy i jego ministrowie zapowiedzieli likwidowanie obozowisk romskich i odsyłanie Romów pochodzących z Rumunii i Bułgarii do ich krajów. Władze wielu miejscowości prześcigają się w pomysłach, jak pozbyć się Romów i organizują kolejne eksmisje. Tymczasem organizacje humanitarne biją na alarm, że Romów nie ubywa, a za to żyją w gorszych warunkach.
W czwartek władze Marsylii ogłosiły, że postanowiły zlikwidować obozowisko ponad stu osób u północnych bram miasta. - Romów jest tutaj za dużo - stwierdził kilka dni wcześniej na konferencji prasowej mer i senator Jean-Claude Gaudin. Na razie władze poinformowały jedynie, że trzy rodziny zgodziły się na odesłanie do kraju pochodzenia. Nie wiadomo, dokąd pójdą pozostali.
Ministerstwo spraw wewnętrznych chwali się, że w ciągu ostatniego roku zlikwidowano 75 proc. z około 600 obozowisk i że odesłano 9,5 tys. osób z 15 tys. obecnych w kraju.
Władze niektórych miejscowości mają bardziej kreatywne pomysły jak sprawić, by Romowie nie byli uciążliwymi sąsiadami. W La Madelaine na przedmieściach Lille zakazano "żebractwa z udziałem dzieci" oraz "systematycznego i zorganizowanego" grzebania w śmieciach. Mieszkańcy dzielnicy skarżyli się bowiem, że Romowie wysypują zawartość koszy na ziemię i pozostawiają tam to, czego nie wybiorą dla siebie.
Wygląda jednak na to, że działania władz są mało skuteczne lub wręcz kontrproduktywne. Wydalani do Rumunii i Bułgarii Romowie wracają, korzystając z unijnej swobody przemieszczania się, a ich obozowiska powstają w innych miejscach, czasem bardzo blisko starych. Organizacja Lekarze Świata (Médecins du Monde) alarmuje, że częste przeprowadzki skutkują tym, że Romowie i ich dzieci nie mają dostępu do bieżącej wody, toalet, nie mają gdzie wyrzucać swoich śmieci i jeszcze rzadziej niż dotychczas korzystają z opieki medycznej.
Może to być groźne także dla ich francuskich sąsiadów ze względu na szerzące się choroby. Według MDM wśród Romów częste są schorzenia skóry i przewodu pokarmowego. Tylko co dziesiąta kobieta korzysta z antykoncepcji i także co dziesiąta jest pod opieką medyczną podczas ciąży. Efekt jest taki, że śmiertelność wśród niemowląt i małych dzieci jest wielokrotnie wyższa niż krajowa średnia. W podparyskim regionie Seine-Saint-Denis tylko 8-25 proc. Romów ma aktualne szczepienia. U 2,5 proc. romskich mieszkańców departamentu zdiagnozowano gruźlicę (podczas gdy średnia w departamencie to 0,03 proc.).
Lewicowy
dziennik "Liberation" dostrzega jednak także pewien plus antyromskiej kampanii władz i oburzenia, jakie wywołała ona wśród niektórych Francuzów. "Polemika z 2010 r. miała pewien pozytywny efekt. Pokazała publicznie, jaka jest sytuacja życiowa tych obywateli Europy. W wielu miastach powstały organizacje wsparcia. Da się też zauważyć lepszą pomoc prawną, która pozwala Romom kontestować nie zawsze legalne procedury, według których odstawiani są na granicę lub wyrzucani z kraju".