Komercyjne i prywatne środki przekazu - od
radia przez telewizję po internet - będą mogły zajmować 33 proc. rynku (obecnie 90 proc.). Drugie tyle przypadnie państwu, a reszta etnicznym organizacjom indiańskim, związkowym i społecznym. Ponieważ te ostatnie nie mają własnych pieniędzy i zależą od dotacji, de facto ich udział przypadnie państwu.
Nowe prawo nie cofnie jednak już wydanych licencji - ma wchodzić w życie stopniowo, radykalne zmiany nastąpią w ciągu pięciu lat, część licencji w tym czasie wygaśnie. Wszystkie media będą musiały transmitować przemówienia prezydenta kraju - co najmniej dwa rocznie.
Władze będą też mogły np. podsłuchiwać obywateli w wypadku "zagrożenia bezpieczeństwa państwa, wewnętrznych zamieszek lub klęsk żywiołowych", a na ich żądanie firmy będą musiały współpracować z rządem.
Zdaniem rzeczników prezydenta Evo Moralesa dzięki tym poczynaniom obywatele zyskają sprawiedliwszy udział w obiegu informacji. Rząd już wcześniej zwiększył swoją obecność w mediach, tworząc
dziennik "Cambio", państwowy kanał telewizyjny Bolivia TV, krajową sieć radiową Patria Nueva i 30 rozgłośni lokalnych obsługujących społeczności indiańskie.
Opozycja bije na alarm, że nowe prawo ogranicza wolności mediów. - Jesteśmy bardzo zaniepokojeni. Blisko 400 z 680 rozgłośni będzie musiało zamilknąć - mówi szef stowarzyszenia rozgłośni radiowych Raul Novillo. - To droga do ograniczenia wolności słowa i informacji - oświadczył Claudio Paolillo, rzecznik Międzyamerykańskiego Stowarzyszenia Prasy (SIP). Zwrócił też uwagę, że podobne ustawy uchwaliły ostatnio inne lewicowo-populistyczne rządy Wenezueli, Ekwadoru i Argentyny.
Prezydent Wenezueli Hugo Chavez kilka lat temu zamknął najstarszą i najpopularniejszą telewizję w kraju RCTV, prześladuje opozycyjne media. Prezydent Ekwadoru Rafael Correa doprowadził do skazania dziennikarza i trzech redaktorów opozycyjnej gazety "El Comercio" na trzy lata więzienia i kilkadziesiąt milionów dolarów grzywny za zniesławienie. Prezydent Argentyny Cristina Kirchner przeforsowała w parlamencie ograniczenie udziału w rynku mediów koncernów prywatnych, w tym opozycyjnego Grupo Clarin.