http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co nauka mówi o ''obcym genie''

red.
2011-05-13, ostatnia aktualizacja 2011-05-13 17:57

Odpowiedź na materiał prasowy. Grzegorz Kuczek, autor filmu ''Obcy gen'' odpowiada na krytykę Sławomira Zagórskiego zawartą w komentarzu ''Nie bój się genu''.

Kadr z filmu ''Obcy gen'' Grzegorza Kuczka
Kadr z filmu ''Obcy gen'' Grzegorza Kuczka
ZOBACZ TAKŻE
Tu komentarz Sławomira Zagórskiego ''Nie bój się genu".

Grzegorz Kuczek, "Uwaga!" TVN: Nie waha się pan pouczać

Szanowny Panie,
Bardzo mi miło, że zechciał Pan obejrzeć film "Obcy gen", ale zadziwia mnie upór, z jakim Pan podważa sposób, w jaki został przedstawiony problem GMO. Nie jest to film o zwolennikach i przeciwnikach modyfikacji genetycznych, ale o zagrożeniach, jakie mogą się pojawić w momencie upowszechnienia GMO, o tym, że nam, konsumentom, nie mówi się całej prawdy o GMO.

A mamy prawo wiedzieć co jemy, jaki to może mieć wpływ na nasze zdrowie. Informacje wiążące alergie, bezpłodność i choroby nowotworowe nie są wyssane z palca, ale są potwierdzone przez wielu badaczy, których nie dopuszcza się do publicznej dyskusji na temat GMO.

Wręcz dezawuuje się ich osiągnięcia. Czy społeczeństwo nie ma prawa znać mankamentów manipulacji genetycznych? Czy ma prawo dokonywać świadomych wyborów konsumenckich, czy może nie powinno mieć dostępu do wiedzy, powodującej rozterki?

Wiele krajów Europy, które uważa się za wysoko rozwinięte, kierując się przezornością i wynikami badań, uznało, że nie chce u siebie GMO. Dlaczego Pan o tym nie wspomina podważając moje argumenty?

Czy my mamy być poligonem doświadczalnym dla koncernów biotechnologicznych i agrochemicznych? W imię czego?

Trudno mi zrozumieć, że dziennikarz naukowy z tak wieloletnim doświadczeniem, nie widzi związku GMO z chemizacją w rolnictwie, w sytuacji, gdy większość upraw GMO, to rośliny tak zmodyfikowane, by były odporne na silne środki chemiczne, co w praktyce oznacza, że można te środki stosować niemal bez ograniczeń.

Zarzuca mi Pan nieodpowiedni dobór rozmówców. Dziwi mnie to, że uzurpuje sobie Pan prawo do tego, by oceniać, kto jest autorytetem a kto nie, w kwestii GMO. Podważanie wiedzy tak znakomitych profesorów, jakim są Mieczysław Chorąży i Gilles-Eric Seralini, jest co najmniej niestosowne.

O ile dla Pana jest "przykre, że taki film doceniają - nie znający się też na rzeczy, bo niby skąd mają się znać - jurorzy Grand Press, a teraz pokazuje go najlepszy polski dokumentalny festiwal filmowy", o tyle dla mnie te fakty dowodzą, że nie daliśmy się do końca przekonać do zbawiennej roli GMO.

Dodam na marginesie, że jest to zdumiewające, iż nie waha się Pan pouczać nie tylko mnie, ale i organizatorów Festiwalu Planete Doc Review a wcześniej jurorów konkursu Grand Press.

Sławomir Zagórski: Podtrzymuję wszystkie zarzuty

Szanowny Panie,
Dziękuję za list, ale podtrzymuję wszystkie zarzuty, jakie stawiam Pańskiemu filmowi.

Pisze Pan: "Informacje wiążące alergie, bezpłodność i choroby nowotworowe nie są wyssane z palca, ale są potwierdzone przez wielu badaczy, których nie dopuszcza się do publicznej dyskusji na temat GMO." Proszę uprzejmie zacytować konkretne prace naukowe opublikowane w recenzowanych czasopismach, które dowodzą związku pomiędzy spożyciem genetycznie zmodyfikowanych roślin przez człowieka, a zapadalnością na alergie, niepłodność i nowotwory. Publiczna dyskusja na ten temat, wysuwanie w jej czasie różnych wątpliwości lub mniej czy bardziej uzasadnionych lęków - to jedno. Rzetelna naukowa wiedza - to co innego. Pan niestety miesza te dwie sprawy.

Pyta Pan "czy społeczeństwo nie powinno mieć dostępu do wiedzy [na temat GMO], powodującej rozterki"?

Ależ naturalnie, że powinno. Problem w tym, że Pański film tej wiedzy nie dostarcza. Wybiera Pan wyłącznie te fakty, które pasują do Pańskiej tezy. GMO jest źródłem zła, a Polska poligonem doświadczalnym dla firm biotechnologicznych.

Pisze pan, że "uzurpuję sobie prawo do tego, by oceniać, kto jest autorytetem a kto nie, w kwestii GMO".

Rzeczywiście do pewnego stopnia prawo sobie takie uzurpuję, jestem bowiem z wykształcenia biologiem, zrobiłem na Uniwersytecie Warszawskim doktorat z fizjologii roślin i nieźle znam środowisko polskich biologów. Ale nie trzeba wcale takiego backgroundu, by rzetelny dziennikarz naukowy dość szybko dowiedział się, kto jest ekspertem w tej dziedzinie w Polsce. A jeśli eksperci mają różne opinie - co przecież się zdarza - to zasięga opinii u kilku z nich. W Pańskim filmie znalazło się miejsce dla wielu ekspertów, do jednego z nich wybrał się Pan specjalnie do Francji, ale wszyscy strzelali do jednej bramki. Jeśli Pan uważa, że to porządne dziennikarstwo, to fundamentalnie różnimy się co do etyki naszego zawodu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 1
  • 1
  • 2
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (10)

  • a.nieczynska

    0

    No, jakaś sensowna dyskusja się wytworzyła, z wyjątkiem jednej wypowiedzi ;)
    Jeźdźcu, gen wpływający na odporność na herbicyd nie ma żadnego wpływu na wartość odżywczą takiej rośliny. Problem w takim wypadku leży po innej stronie - skoro roślina jest odporna, to rolnicy dodadzą tyle herbicydu, że efekt będzie podobny do DDT. A herbicyd już nam, ludziom może zaszkodzić. Dlatego jestem zwolenniczką racjonalnego poprawiania natury. Można zastosować geny, które wyprodukują białka toksyczne tylko dla szkodników (i np. pszczółek nie skrzywdzą). Stworzono również zmodyfikowanego łososia - ma dodany gen na hormon wzrostu. Osobniki nie są większe, po prostu szybciej rosną i dzięki temu szybciej można uzyskać zysk. Nie ma jednak różnicy w wartości takiej rybki. Prawdę mówiąc wolałabym zjeść takiego łososia niż chińską pangę hodowaną w fatalnych warunkach.

    A szkodniki jak szkodniki. Ja bym się bardziej bała, że geny odporności na herbicydy jakimś cudem przez krzyżowanie dostaną się do chwastów. To dopiero byłby cyrk :D

  • przekorny_plus

    0

    W dobrą wolę pana Grzegorza Kuczka uwierzę, gdy zrobi kolejny film, pokazujący manipulacje, fałsz i biznesowe interesy ruchu "organic food".

  • bardzoharakterny

    0

    To dziwne? Dlaczego o sprawie wypowiadają się kreacjoniści. Prosta sprawa jak taki kreacjonista całe życie je wieprzowinę, to nie powód by w końcu zostać wieprzem – jak całe życie był „osłem”, to nim zostanie do śmierci.

  • jansoch

    0

    Czy produkty modyfikacji genetycznych są dozwolone do spożycia jako kaszer czy są zakazane jako teref, trefne, "nieczyste".

  • jezdziec_apokalipsy

    Oceniono 1 raz 1

    Owady żerujące na bawełnie od dość długiego czasu nie dają rady się przystosować i przeskoczyć systemu obrony. Po prostu bardziej "opłaca" im się żerować na innych roślinach czy "skupić się" na obronie przed innymi wrogami. Modyfikacja bawełny nie jest główną przyczyną śmierci tych zwierząt. Nie ma więc odpowiednie siły selekcyjnej. A swoje robi.

  • mozart

    Oceniono 1 raz 1

    Nawet gdyby przyjac nieszkodliwosc GMO dla odbiorcy (konsumenta), trzeba pamietac, ze przyroda do system otwarty, Szkodniki zdaza sie przystosowac do nowych zmian srodowska, wiec czeka nas niekonczacy sie wyscig.
    Z drugiej strony przez zwykla selekcje na przestrzeni tysiecy lat stworzylismy nowe gatunki, o parametrach niespotykanych w stanie dzikim.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':