http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Radiojod z Fukushimy w Polsce

Zbigniew Jaworowski*
2011-04-03, ostatnia aktualizacja 2011-04-04 13:56

Pani profesor Dorota Majewska, z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, rozpowszechnia nieprawdziwe informacje o jodzie-131 wykrytym w powietrzu przyziemnym w Polsce.

Czarny dym bucha z uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima
Fot. AP
Czarny dym bucha z uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima
Motto: Uszom własnym nie chcę wierzyć , że tego czy też owego jest aż tysiąc !

[Przygody Sindbada Żeglarza.]

Pani profesor Dorota Maciejewska stwierdziła, że: Bez względu na wszystko widać , że skażenie dość silnie wzrosło w stosunku do wcześniejszych okresów. Zalecane jest więc, żeby kobiety ciężarne i dzieci przebywały w domach, a nie na zewnątrz. Najgorsze jest to, że niewiadomo, kiedy to zagrożenie się skończy

Niestety nie to jest najgorszym, lecz wypowiadanie się o czymś o czym nie ma się pojęcia.

Prowadzi to do powtarza się sytuacji z okresu katastrofy czarnobylskiej, kiedy wybuchła masowa histeria radiacyjna a błędne porady lekarzy doprowadziły do setek tysięcy aborcji chcianych ciąż i wstrzymywania się od zapłodnienia. Zgodnie z oceną lekarskiej Grupy Doradczej MAEA z r. 1987 lekarze w całej Europie, mający bezpośredni kontakt z ludnością, nie byli wówczas w stanie udzielać jej właściwych porad nawet w błahych sprawach, nie wpływali na prawidłową percepcję zagrożenia, nie zapobiegali powszechnej panice i nie przyczyniali się do racjonalnego zachowania społeczeństwa. Wedle oceny tej Grupy wynikało to z braku nauczania zasad radiobiologii i ochrony radiologicznej w programach szkół medycznych. Ćwierć wieku później pod tym względem sytuacja w medycynie jest taka sama.

Źródłem wiedzy prof. Majewskiej była oficjalna informacja o stężeniach jodu-131 podana przez Państwową Agencję Atomistyki. Informacja ta jest prawdziwa i pochodzi z sieci 10 polskich stacji pomiarowych ASS-500, jednych z najczulszych w świecie, rozwiniętej i nadzorowanej przez Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CLOR).

Państwowa Agencja Atomistyki popełniła jednak błąd podając do publicznej wiadomości stężenia jodu-131 w powietrzu w niezwykle małych, wręcz znikomych jednostkach, tj. w mikrobekerelach/m3 (Bq/m3), czyli w milionowych częściach 1 Bq (0.000001 Bq). Zaś 1 Bq jest bardzo małą ilością substancji radioaktywnej, równą zaledwie jednemu rozpadowi atomu na sekundę.

W ciele dorosłego człowieka znajduje się normalnie około 4000 Bq naturalnego radioaktywnego potasu-40 (a więc 4000 000 000 Bq). Należy pamiętać, że cokolwiek z zakresu radiacji podawane jest w tysiącach, wzbudza strach, niezależnie od użytych jednostek. Gdyby PAA podała, że w powietrzu przefiltrowanym w Łodzi w dniach od 28 do30 marca zmierzono stężenie jodu-131 wynoszące 0,008 Bq/m3, a dla porównania stwierdziła, że zawartość naturalnego, znacznie groźniejszego radioaktywnego gazu radonu-222, sięga w powietrzu naszych mieszkań ponad 400 Bq/m3 a w Szwecji nawet 85 000 Bq/m3, to nie wzbudziłoby to nadmiernej reakcji polskiej lekarki. Ale PAA podała bez komentarzy przerażającą liczbę 8301 mikroBq/m3.

Jeszcze lepiej byłoby poprosić ludzi z CLOR żeby policzyli dawkę promieniowania jaką otrzyma tarczyca polskich dzieci od tej znikomej liczby rozpadów (0,008 rozpada/sekundę) japońskiego jodu-131 w powietrzu. Dawka ta byłaby zaledwie około 0,00003 milisiwerta (mSv), gdyby dzieci oddychały takim powietrzem przez 5 dni. Byłoby to 80 000 razy mniej od stale otrzymywanej przez nie średniej rocznej dawki naturalnej (2,4 mSv/rok) i 40 000 razy mniej od dawki otrzymywanej przy rentgenowskim prześwietleniu jamy brzusznej.

W r. 1988 opublikowano badania epidemiologiczne grupy 35 074 pacjentów szwedzkich, którym podawano jod-131 dla celów diagnostycznych, w średnich dawkach wynoszących 500 mSv na tarczyce (maksymalna dawka 40 000 mSv). Pośród tych których przed badaniem jodem-131 nie podejrzewano o raka tarczycy, nie stwierdzono żadnego wzrostu częstości występowania raków tarczycy, lecz odwrotnie, 38-procentowy deficyt raków tarczycy w porównaniu z ogółem szwedzkiej populacji (Holm et al. Journal of the National Cancer Institute 80(14): 1133-1138, 1988). Te diagnostyczne dawki radiojodu działały wiec na tarczyce Szwedów ochronnie a nie szkodliwe. Dlatego podanie po wypadku w Czarnobylu profilaktycznych dawek jodu stabilnego 18,5 milionom mieszkańców Polski, w tej perspektywie należy uznać za zbędne. Przypomnijmy sobie jak to było u nas w czasie katastrofy w Czarnobylu. Najwyższe stężenie jodu-131 w Warszawie, sięgało 11,49 Bq/m3, czyli w jednostkach używanych obecnie przez PAA 11 490 000 mikroBq/m3. Średnia dawka promieniowania od czarnobylskiego jodu-131 na tarczyce dzieci wyniosła w r. 1986 w województwie warszawskim 4 mSv, w mieście Warszawa 1,9 mSv, a w najbardziej skażonym województwie ostrołęckim 63 mSv (Krajewski, Endokrynologia Polska 42(2): 181-202, 1991). Instytut Onkologii nie zanotował wzrostu raków tarczycy w polskiej populacji spowodowanego opadem promieniotwórczym z Czarnobyla. Wzrost rejestracji raków tarczycy u dzieci i dorosłych na Ukrainie, Białorusi i w Rosji (jego maksimum - 0.027% - wystąpiło w r. 1994 w Rosji) wywołany został masowymi badaniami przeglądowymi, zgodnie z oceną United Nations Scientific Committee on the Effects of Atomic Radiation (UNSCEAR Report 2011). Około 90% dzieci jest w tych krajach corocznie badanych USG, co powoduje wykrywanie tzw. niemych raków tarczycy, nie dających żadnych objawów klinicznych, występujących masowo w każdej populacji. W Polsce mamy ich 12%, na Białorusi 11%, w USA jest 13%, w Japonii 28%, a w Finlandii 36%. W pierwszym roku po tej katastrofie ludność Polski dostała dawkę promieniowania na całe ciał0 0.3 mSv, czyli około 10% dawki jaką dostajemy od badań medycznych i naturalnego promieniowania (promienie kosmiczne i od kilkunastu naturalnych radioizotopów zawartych w glebie i budynkach). Po 70 latach łączna dawka czarnobylska w Polsce sięgnie 0.9 mSv, a w tym czasie sumaryczna dawka naturalna wyniesie 170 mSv. Zgodnie z najnowszym raportem UNSCEAR wśród ludności Białorusi, Ukrainy, Rosji, ani w całej Europie nie zginął nikt od promieniowania czarnobylskiego, zmarło tylko 28 pracowników elektrowni jądrowej, strażaków i ratowników. Naprawdę o żadnych szkodliwych skutkach medycznych znikomych ilości jodu-131 dolatujących obecnie do Polski z Japonii nie ma co myśleć, a ostrzeganie przed nimi jest działaniem nieodpowiedzialnym, prowadzącym do wzrostu histerii radiacyjnej w społeczeństwie. Wykrywanie tak drobnych ilości radiojodu, świadczy jedynie o doskonałości systemu monitoringu CLOR.

* - prof. Zbigniew Jaworowski po katastrofie w Czarnobylu prowadził akcję rozdawania jodu

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • jimmyjazz

    0

    To ta sama Majewska od szczepionek? Coś mi mówi, że tak.

  • g_73

    0

    Do 3miastoorg

    Ale bzdury wypisujesz. Nie wiem skąd wytrzasnąłeś te dane o normach. Wystarczy wejść na stronę EPA i sprawdzić jakie były stężenia I-131 w powietrzu. Największe stężenie jakie znalazłem na Alasce w USA (ostatnie dane) wyniosło po przeliczeniu około 100 mBq/m3. Komentarz do wszystkich pomiarów jest taki: "These types of findings are to be expected in the coming days and are still far below levels of public health concern."
    Więcej danych można znaleźć tutaj:

    yosemite.epa.gov/opa/admpress.nsf/d0cf6618525a9efb85257359003fb69d/1b5f547616b996538525786100635842!OpenDocument
    A w Polsce mamy I-137 na poziomie max około 5 mBq/m^3 w Łodzi.

  • 1stanczyk

    0

    W ciele dorosłego człowieka znajduje się normalnie około 4000 Bq naturalnego radioaktywnego potasu-40 (a więc 4000 000 000 Bq)

    Jeśli dobrze rozumiem powinno być chyba: (a więc 4 000 000 000 mikroBq)

  • 3miastoorg

    0

    Prof. Majewska: Bezpieczna dawka promieniowania a aktualny poziom skażenia promieniotwórczego



    Jakie stezenia I-131 w powietrzu uwazane sa za bezpieczne? Opinie roznych ekspertow sa rozne ale, EPA (Amerykanska Agencje Ochrony

    Środowiska) podaje ze jest to stezenie: 2,1×10(-13 )Ci/m3. 1 Ci=3,7×10(10)Bq (do 10 potegi). Po przeliczeniu wychodzi, ze dopuszczalne bezpieczne stezenie I-131 w powietrzu wynosi 7,8 mBq/m3. Stezenie w Lodzi (28-30 marca) wynioslo 8,3 mBq/m3, czyli troche przekroczylo dopuszczalny bezpieczny poziom. W innych polskich miatach było ponizej tego poziomu.



    To mowi, ze na ogol jestesmy jeszcze ponizej progu niebezpiecznego stezenia, ale niekiedy do niego się zblizamy. Nie zmienia to faktu, ze wiele tysiecy razy przekroczylismy steznie normalne dla Polskich miast. Sugeruje to, ze wprawdzie nie należy jeszcze panikowac, ale warto być czujnym i obserwowac stezenia radionuklidow w polskich mistach. Ja i moja rodzina zaczynamy suplementacje jodu w postaci 2 tabletek dziennie kelpu, które zawieraja ok. 150 microgramow jodu (rekomendowana dzienna dawka). Nasycenie komorek tarczycy jodem zmniejszy pobieranie radioaktywnego I-131. Uwazam tez, ze wzmoznona suplementacja

    antyoksydantami tez nie zaszkodzi, a moze troche ochronic przed promieniowaniem. Ktos pisal, ze podobno niektore ciezarne kobiety rozwazaja aborcje z powodu Fukushimy. Wydaje mi się, ze przy obecnym poziomie promieniowania jest to nieuzasadnione.



    Pozdrawiam, DM

  • inkwizytorstarszy

    0

    Artykuł bardo potrzebny w Polsce. Ale powinien być napisany bardziej zrozumiale, na poziomie przeciętnego czytelnika. A redagującym ten artykuł radzę sprawdzić jak się pisze jednostki "mili" i "mikro" i gdzie powinny być użyte. Fizyka to trudny kierunek...

  • walerus100

    0

    Pan Jaworowski dorwal sie do naszej prywatnej korespondencji e-mailowej i teraz uzywa dr Majewska (nie Maciejewska) jako chlopca do bicia. Nie bylo ani artykulu, ani wywiadu, tylko podsluchane prywatne rozmowy o tym, ze skoro poziom radiacji w Lodzi osiagnal poziom uznany w Stanach za graniczny dla normy, no to musi to cos znaczyc. I tyle. Polskie normy sa niepublikowane w sposob dostepny dla kazdego. Niech sie pan J. wymadrza ze swoim czernobylskim rozdawaniem jodu, ale po co zaraz wciagac w to osoby postronne? A Wyborcza moglaby sprawdzic, przed publikacja, skad to pan J. czerpie wiadomosci o opiniach innych ludzi. Sporo ludzi z Wyborczej dostalo ostatnio nagrody dziennikarskie, wiec wydawaloby sie, ze powinni znac swoj fach.
    Fe, panie J., to obrzydliwe podsluchiwac i potem upubliczniac dla zarobku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':