http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uwaga na mielizny w księgarniach

Piotr Cieśliński
2010-12-03, ostatnia aktualizacja 2010-12-03 17:37

Jeśli nie wiesz, jaki prezent kupić na święta, kup książkę, najlepiej popularnonaukową. Ale uwaga na rafy, które czają się w płyciznach naszych księgarń.

Piotr Cieśliński
Fot. Michał Mutor / AG
Piotr Cieśliński
Wchodzę ostatnio do Empiku, jednego z największych w Warszawie, zaglądam na półkę podpisaną "naukowe" - i co widzę? Obok świetnych popularyzatorów nauki - Stephena Hawkinga ("Krótka historia czasu"), Richarda Dawkinsa ("Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa"), Andrzeja K. Wróblewskiego ("Historia fizyki") - jest tam także niejaka Lynne McTaggart, autorka dzieła "Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły Wszechświata". Obok jest też "Teoria pola" znakomitego Lwa Landaua, ale oba dzieła nie mają z sobą nic wspólnego.

Pole, o którym pisze pani McTaggart, pochodzi raczej z powiedzenia "wywieść w pole", czyli na manowce pseudonauki. Nawet nie chcę się domyślać, dlaczego na tej samej półce w Empiku wylądował też "Obrzęd" Matta Baglio - o opętaniu i tajnikach działania współczesnych egzorcystów. Wolę wierzyć, że to tylko przypadek.

Nie lepiej jest w księgarniach internetowych. Na przykład w Merlinie pod kategoriami "fizyka" i "biologia" znajduje się "Luka szczęścia" Andrzeja Brodziaka opatrzona krótką notką: "Czytelnik będzie zupełnie zbulwersowany tym, że można połączyć obiegowe koncepty spirytualne z wiedzą o funkcjonowaniu DNA, neurofizjologią, problemem świadomości i fizyką kwantową".

Jeszcze do niej nie zajrzałem, a już czuję się zbulwersowany - że ktoś ją zaliczył do nauki. Z jakiej racji?

Najprostsze wyjaśnienie tego pomieszania znalazłem na samym końcu naukowej półki w Empiku - w fascynującej "Historii świata w sześciu szklankach" Toma Standage'a (na szczęście nie wylądowała w dziale "przemysł szklarski"). To spojrzenie na świat poprzez pryzmat tego, co ludzie pijali - od piwa, wina po mocniejsze alkohole, kawę i herbatę. Znakiem naszych czasów jest coca-cola. Może jej nadmiar niektórym zaszkodził?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':