http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bierne palenie trzeba traktować śmiertelnie poważnie

tom
2010-11-28, ostatnia aktualizacja 2010-11-28 22:56

A to dlatego, że co roku zabija ono ponad 600 tys. ludzi na całym świecie - ogłosiła Międzynarodowa Organizacja Zdrowia (WHO).


Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Wyniki pierwszych badań na temat zabójczości biernego palenia, przeprowadzonych przez naukowców związanych z WHO, opublikował prestiżowy "Lancet". Uczeni przyjrzeli się statystykom palenia tytoniu i zachorowań na związane z nim przypadłości ze 192 krajów z 2004 r.

Z analizy wynika, że prawie połowa ofiar cudzego nałogu to kobiety, a niecała jedna trzecia - dzieci, najczęściej narażone na wdychanie dymu w domu! Tych ostatnich najwięcej umiera w Afryce i południowej Azji (gdzie zagrożone są też rozmaitymi infekcjami). Natomiast dorośli najczęściej padają ofiara biernego palenia w Europie.

W sumie na całym świecie w badanym 2004 r. 379 tys. osób umarło na wywołane biernym paleniem choroby serca, 165 tys. na infekcje dolnego układu oddechowego, 36,9 tys. na astmę, a 21,4 tys. na raka płuc. Czynnych palaczy, którym nałóg odebrał życie, było w tym samym roku 5,1 mln.

"W oczywisty sposób 1,2 mld palaczy zatruwa życie pozostałym miliardom ludzi" - piszą w "Lancecie" autorzy badań.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':