Patrzę na te dwa słowa i doskonale wiem, że chodzi o mnie. Co prawda w mojej firmie pracuje też drugi Sławomir Zagórski, a w całej Polsce mieszka ich pewnie wielu, ale dla mnie te dwa słowa to naturalnie ja sam.
O tym, jak ważną funkcję w naszym życiu pełni imię, świadczy np. to, że w różnych kulturach osoby, które utraciły godność i honor, pozbawiane były imienia, co obniżało ich status społeczny. Wiadomo też, że zmiana imienia w istotny sposób zmienia postrzeganie samego siebie.
Wiele badań wskazuje na to, iż rozpoznawanie własnego imienia ma szczególne znaczenie wśród tysięcy innych ludzkich aktywności. Już cztero- pięciomiesięczne dzieci chętniej słuchają brzmienia własnego imienia niż obcych. Własne imię jest pierwszym słowem, jakiego dzieci uczą się czytać i pisać. Pacjenci z demencją zwykle są w stanie rozpoznać własne imię wtedy, gdy ich orientacja w czasie i przestrzeni jest już poważnie zaburzona. To na ogół również pierwszy bodziec, na jaki reagują osoby wybudzane po operacji - reakcja na własne imię poprzedza reakcję na hałas czy ból.
Anna Nowicka i Paweł Tacikowski z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN w Warszawie postanowili sprawdzić, jak na własne imię i nazwisko reaguje mózg.
Wystarczy 500 milisekund
W badaniu wzięło udział 30 praworęcznych ochotników w wieku 22-38 lat. Nikt z nich nie zmieniał imienia ani nazwiska, wszyscy byli zdrowi, nie brali też udziału w podobnych eksperymentach wcześniej.
Każdy obejrzał na ekranie 240 plansz z imionami i nazwiskami (zdecydowano się na użycie zarówno imienia, jak i nazwiska, gdyż to samo imię może nosić wiele osób, podczas gdy podane wraz z nazwiskiem ułatwia natychmiast identyfikację; to właśnie tak wywołują nas na lotnisku czy w klasie podczas sprawdzania listy obecności), a także 240 fotografii przedstawiających ludzkie twarze.
Na 60 planszach widniało własne imię i nazwisko ochotnika, na kolejnych 60 ogólnie znane imiona typu "Albert Einstein", czy "Maryla Rodowicz", wreszcie na pozostałych 120 umieszczono całkowicie nieznane, przypadkowe imiona i nazwiska. Według tego samego klucza przygotowano fotografie (badanych sfotografowano trzy tygodnie przed eksperymentem, wcześniej zdjęć tych im jednak nie pokazano).
Zadaniem uczestników było rozpoznanie (lub nie) imion i nazwisk albo zdjęć i naciśnięcie odpowiednio na klawisz "znam"/"nie znam". Mierzono szybkość reakcji. Jednocześnie badano zapis elektrycznej aktywności mózgu (EEG) (ochotnicy mieli na głowie specjalny czepek najeżony licznymi elektrodami).
Okazało się, że nasze mózgi zdecydowanie szybciej reagują na imię i nazwisko własne niż jakiegoś celebryty (np. Albert Einstein) albo zupełnie nieznane. Rozpoznanie samego siebie zajmowało mózgowi średnio 500-600 milisekund, podczas gdy reakcja na inne personalia przeciętnie ok. 200 milisekund więcej. Dało się to także zauważyć w zapisie EEG - odpowiedź mózgu na własne imię była nie tylko szybsza, ale także silniejsza (fala miała wyraźnie większą amplitudę).
Co istotne, mózg reagował praktycznie tak samo szybko (a także podobnie w zapisie EEG) zarówno na własne imię i nazwisko, jak i na fotografię własnej twarzy.
A zatem nasze mózgi szybciej i intensywniej reagują na informacje związane z własną osobą, wyławiając je bez kłopotu z morza innych informacji. Wydaje się, że o tym preferencyjnym charakterze decyduje informacja "to ja!", a nie fizyczna postać bodźca, tj. zapis własnego imienia i nazwiska czy też zdjęcie twarzy.
Efekt koktajl party
A może to wcale nie własne imię jest kluczowe w tak szczególnej reakcji mózgu i podobnie zareagujemy na kogoś, z kim jesteśmy szczególnie związani emocjonalnie? - zastanawiali się naukowcy.
Udali się do Magdeburga, by w tamtejszym Instytucie Neurobiologii i we współpracy z miejscowymi badaczami przeprowadzić kolejny eksperyment. Tym razem używali już tylko imion i nazwisk, rezygnując z wizerunków. Zamiast wzrokowych zastosowano bodźce słuchowe (niemieccy aktorzy i aktorki nagrali odpowiednie "kawałki" do odsłuchiwania). Zestaw imion i nazwisk wydłużono o personalia osób wyjątkowo bliskich dla uczestników eksperymentu (każdy z nich miał wskazać jedną, szczególnie bliską mu osobę).
Tym razem uczonych nie interesował czas reakcji, lecz która część mózgu angażuje się w reagowanie na własne imię i nazwisko, dane kogoś bliskiego, kogoś powszechnie znanego i wreszcie osoby całkowicie nieznanej. Mózgi uczestników podglądano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.
Okazało się, że mózg najbardziej angażuje się, analizując brzmienie imienia i nazwiska swojego właściciela, aczkolwiek wiele jego partii "świeci się" także, gdy uczestnik słyszy o kimś, kto jest w jego życiu bardzo ważny. Osoby powszechnie znane, a także nieznane zajmują mózg wyraźnie słabiej.
- Można tu mówić o pewnym kontinuum, od najsilniejszej reakcji w przypadku odpowiedzi na "ja sam" do najsłabszej na sygnał "to ktoś całkiem obcy" - mówi dr hab. Anna Nowicka.
Co ciekawe, uczonym udało się zaobserwować, że jeden fragment mózgu uaktywnia się zdecydowanie bardziej podczas rozpoznania imienia i nazwiska własnego niż nawet najbardziej ukochanej osoby. Chodzi o prawy dolny zakręt czołowy, strukturę zaangażowaną szczególnie w procesy uwagi.
To przykładanie uwagi do własnego imienia, które naukowcy opisują jako "efekt koktajl party" (jest impreza i hałas, a mimo to, gdy ktoś wypowie nasze imię i nazwisko, wyławiamy go z morza innych dźwięków), ma swoje ewolucyjne uzasadnienie. Ktoś może bowiem zwracać się do nas z istotną informacją i dlatego powinniśmy być na coś takiego czujni.
Co ciekawe, dysfunkcje w działaniu właśnie prawego dolnego zakrętu czołowego wykazano u osób z autyzmem. Skądinąd wiadomo również, że dzieci z autyzmem w mniejszym stopniu reagują na własne imię niż dzieci zdrowe (jest to jeden z pierwszych objawów autyzmu). - Być może zaburzenia mechanizmu automatycznego zwracania uwagi na informacje "to ja!" jest jednym z aspektów tej choroby. Dalsze badania w tej kwestii mogą pomóc lepiej zrozumieć autyzm - mówi dr hab. Anna Nowicka.
Źródło: Gazeta Wyborcza