http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowy wspaniały łosoś

Adam Wawrzyński
2010-09-23, ostatnia aktualizacja 2010-09-23 14:27

Łosoś atlantycki oraz jego szybko rosnący kuzyn AquAdvantage; ryby są w tym samym wieku.
Łosoś atlantycki oraz jego szybko rosnący kuzyn AquAdvantage; ryby są w tym samym wieku.
fot. Aquabounty Technologies

Genetycznie zmodyfikowany łosoś atlantycki już niedługo będzie podawany na stoły w USA. To pierwsze zmienione przez genetyków zwierzę, które będziemy jeść

ZOBACZ TAKŻE
Amerykańska Administracja ds. Leków i Żywności (FDA) jeszcze nie ogłosiła ostatecznej decyzji (jej podjęcie może potrwać kilka miesięcy), ale jednoznacznie zasugerowała, że będzie ona pozytywna dla firmy AquaBounty Technologies. Łosoś o handlowej nazwie AquAdvantage - wyposażony w gen hormonu wzrostu pochodzący od jego krewniaka, łososia czawyczy z Pacyfiku - ma być przebojem, który pozwoli na niemal dwukrotne przyspieszenie cyklu produkcyjnego prowadzonego na morskich farmach (akwakulturach).

Błękitna rewolucja

Ryby hodowane w sztucznych zbiornikach na lądzie bądź w "klatkach" zanurzonych w morzu stanowią coraz większą część światowej produkcji frutti di mare. Od kilkudziesięciu lat pomimo wyspecjalizowanych technik połowy morskie utrzymują się mniej więcej na tym samym poziomie, a nawet spadają (według niektórych to dowód na to, że wiele gatunków zostało już "przełowionych" i grozi im zagłada). O kilka procent rocznie rośnie za to światowa produkcja ryb w akwakulturach. W tej chwili już co druga ryba lądująca na naszych stołach pochodzi ze sztucznej hodowli (oprócz łososia także np. tilapia czy panga). Eksperci Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa prognozują dalszy szybki rozwój akwakultur, mówiąc czasem wręcz o błękitnej rewolucji (to nawiązanie do zielonej rewolucji Normana Borlauga, czyli wprowadzenia w rolnictwie nowych odmian i technik uprawy, co w latach 60. ubiegłego wieku pozwoliło uratować przed głodem miliony ludzi w Azji).

Krytycy zwracają jednak uwagę na negatywne następstwa prowadzonej w sposób intensywny produkcji: zanieczyszczenie środowiska oraz fatalny bilans energetyczny, według którego na każdy kilogram przyrostu drapieżnej ryby hodowanej w sztucznym zbiorniku trzeba dostarczyć znacznie więcej tych dzikich, służących za karmę. Produkcja łososia od lat 80. zwiększyła się ponaddziesięciokrotnie. Cały ten wzrost możliwy był jedynie dzięki rozwojowi morskich farm zapoczątkowanemu przez Norwegię. Ponieważ połowy dzikiego łososia wciąż spadają, dziś - kupując tę rybę w supermarkecie - możemy być niemal w 100 proc. pewni, że pochodzi ona z akwakultury. W produkcji łososia wyspecjalizowały się dwa kraje z długą linią brzegową pociętą tysiącami fiordów - Norwegia i Chile. Każdy z nich posiada po blisko jednej trzeciej wartego kilkanaście miliardów dolarów rynku, reszta przypada na resztę świata. Zdecydowaną większość łososia dostarcza na światowe rynki ledwie pięć korporacji. Czy AquaBounty Technologies ze swą genetycznie zmodyfikowaną rybą ma szansę zmącić wodę w tym zastanym stawie? Firma nie zamierza bezpośrednio angażować się w hodowlę, a jedynie dostarczać producentom na całym świecie zapłodnione jaja lub narybek.

Łosoś wielkości sterowca

Rośliny GM (genetycznie modyfikowane), czy tego chcemy, czy nie, to już codzienność. Wiele uprawianych na świecie gatunków (np. rzepak czy soja) to już od dawna w zdecydowanej większości uprawy genetycznie zmodyfikowane. W marcu tego roku Komisja Europejska zgodziła się na uprawę w krajach Unii wyprodukowanego przez koncern BASF genetycznie modyfikowanego ziemniaka amflora przeznaczonego do produkcji skrobi (Luksemburg, Francja i Niemcy zaskarżyły właśnie tę decyzję do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości).

Według "Nature Biotechnology" do 2015 r. w uprawie znajdzie się już ponad setka różnych odmian roślin GM. Być może wypuszczenie na rynek "ulepszonych" przez człowieka zwierząt to naturalna konsekwencja tego, że uprawiane od ponad 15 lat zmodyfikowane rośliny są spożywane przez ludzi i nie okazały się tak groźne, jak straszyli ich przeciwnicy.

Od pewnego czasu Amerykanie mogą też oswajać się z genetycznie zmodyfikowanymi rybkami akwariowymi - za jedyne 7 dol. mogą kupić świecącą w ciemnościach rybkę GloFish. Tych jednak - może poza kotami - nikt nie zjada. Łosoś AquAdvantage jest pierwszy i stanowi precedens. Już wkrótce amerykański rynek może otworzyć się na mięso i inne produkty pochodzące od genetycznie zmodyfikowanych zwierząt. W poczekalni znajduje się kilkanaście innych gatunków, m.in. przyjazna środowisku świnia, której odchody zawierają zmniejszoną ilość fosforu, czy krowy produkujące mleko zdrowsze dla niemowląt. - Nie ma się co obawiać, że doczekamy się łososia wielkości sterowca "Hindenburg" - uspokaja na łamach "New York Timesa" jeden z dyrektorów wykonawczych AquaBounty. - Nasze ryby po prostu szybciej osiągają docelową wagę niż te dzikie - tłumaczył.

Po prostu? W końcu rośliny uprawiane na polu, nawet jeśli skrzyżują się z innymi, nie są w żaden sposób niebezpieczne, ich cechy dają im bowiem przewagę jedynie na polu uprawnym. Czy to samo można jednak powiedzieć o łososiu, który rośnie szybciej niż jego dzika konkurencja i z większą wydajnością przyswaja pokarm?

Przedstawiciele firmy (a także FDA) przekonują, że każda hodowla zmodyfikowanego łososia odbywać się będzie pod nadzorem, na farmach w głębi lądu, a nie morskich, zaś ryby na wszelki wypadek będą poddane specjalnemu zabiegowi, który uczyni je całkowicie bezpłodnymi. Kontrola FDA ogranicza się jednak jedynie do akwakultur zlokalizowanych na terenie USA.

Wielka ucieczka mutantów

Debiut łososia AquAdvantage następuje w chwili, gdy cała branża boryka się z kłopotami na skutek epidemii wirusa powodującego anemię - w tym roku produkcja ryb w Chile spadła o kilkadziesiąt procent w porównaniu z rekordem sprzed dwóch lat. Na bruku wylądowało tysiące pracowników, a uliczne protesty i zamieszki zmusiły rząd do uruchomienia specjalnych linii kredytowych. Rozwijający się dynamicznie sektor ma zostać poddany ostrzejszym kontrolom sanitarnym (dotychczas, produkując głównie na eksport, nikt nie chciał "niepotrzebnymi przepisami" hamować jego wzrostu).

Choć światowy popyt na różowe filety zostanie zaspokojony najprawdopodobniej przez zwiększone dostawy z innych krajów, nie brakuje ostrzeżeń, że wydarzenia w Chile to dopiero przedsmak katastrofy. Wirus ISA (Infectious salmon anemia) po raz pierwszy opisany został w latach 90., a w pierwszej kolejności wykryty został na farmach zlokalizowanych w Europie. Jednak ogniska choroby pojawiają się na całym świecie, a jedynym sposobem walki z nią jest likwidacja i utylizacja łososiowych stad.

Według części ekologów gwałtowny rozwój akwakultur zwiększa ryzyko szerzenia się chorób zakaźnych także wśród dzikich populacji ryb. Nie są to obawy bezpodstawne. Uciekające z farm łososie to zjawisko powszechne. Nawet jeśli nie będą w stanie się mnożyć, nie bardzo wiadomo, czy nie będą stanowić konkurencji dla swoich dzikich pobratymców.



FDA zdecyduje, czy mięso łososia AquAdvantage będzie musiało być oznaczane w specjalny sposób. W USA nie ma obowiązku umieszczania na produktach informacji "genetycznie modyfikowany", jeśli modyfikacje nie prowadzą do zmiany wartości odżywczych nowego produktu (a tak jest w opisywanym przypadku). Tej zasadzie sprzeciwia się część organizacji konsumenckich.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':