Uczeni z uniwersytetu w Oksfordzie zapytali 540 dorosłych, ilu mają dziś przyjaciół i czy ta liczba zmieniła się w momencie, gdy przeżywali stan zakochania. Okazało się, że ankietowani deklarowali średnio pięciu przyjaciół, ale po miłosnym oszołomieniu ich liczba spadała do trzech.
Żeby poświęcić czas i myśli nowej miłości musisz "odstrzelić" aż dwie osoby z grona najbliższych znajomych. Co ciekawe, jedną z kręgu przyjaciół i jedną z rodziny.
- Wynika to z tego, że nowa znajomość jest bardziej czasochłonna niż starzy kumple, których już dobrze znamy - konkluduje kierujący badaniami profesor antropologii Robin Dunbar.
Zespół Amerykanina przedstawił wyniki swoich najnowszych badań na corocznym brytyjskim festiwalu naukowym. Wcześniej Dunbar opublikował pracę, z której wynika, że maksymalna liczba osób, z którymi możemy utrzymywać kontakty towarzyskie, to 150 osób. W portalu społecznościowym, jakim jest facebook, ludzie rzeczywiście mają zazwyczaj około 12-130 znajomych.
Rdzeń, czyli grono przyjaciół, składa się zazwyczaj już tylko z czterech-sześciu osób. Są to ludzie, z którymi widujemy się przynajmniej raz w tygodniu, którzy są z nami w kryzysowych sytuacjach.
Następny poziom to tzw. grupa sympatii, czyli osoby, z którymi spotykamy się raz w miesiącu. Gdyby nagle zmarli, brakowałoby nam ich i byłoby nam smutno. Nie byłaby to jednak tragedia. Gdy nie widujesz znajomych zbyt często, emocjonalne zaangażowanie w związek z nimi spada, i to szybko.
Źródło: Gazeta Wyborcza