http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Papier wiecznie żywy

Tomasz Ulanowski
2010-09-03, ostatnia aktualizacja 2010-09-03 14:45

Próba iluminacji krakowskich Sukiennic
Próba iluminacji krakowskich Sukiennic
Fot. Michal Łepecki / Agencja Gazeta

Cywilizacja epoki cyfrowej, zależna od dostaw energii elektrycznej, wydaje się jeszcze mniej trwała niż kultury antyku czy Mezoameryki

ZOBACZ TAKŻE
Z okazji zakończonego właśnie remontu krakowskich Sukiennic (dzisiaj zostaną wpuszczeni pierwsi zwiedzający) Muzeum Narodowe postanowiło umieścić na ich dachu - w tzw. gałkach - dokumenty i pamiątki dla potomnych. Tak stanowi budowlana tradycja. Jak napisała "Gazeta w Krakowie", "najstarszy dokument znaleziony w miejskich gałkach pochodzi z drugiej połowy XV w.". Za sto lat, kiedy Sukiennice znowu będą wymagały generalnego remontu, krakusi będą więc mieli niespodziankę. Otworzą owe kule czasu i zobaczą... No właśnie - co?

- Wsadziłabym tam nośnik elektroniczny, na którym zmieściłoby się wiele informacji o Krakowie i remoncie - mówiła kilka tygodni temu "Gazecie" Barbara Kleszczyńska ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. - Jednak nikt z producentów nie chciał dać gwarancji, że taki nośnik przetrwa więcej niż 15 lat.

A nawet gdyby przetrwał, dodał niedawno prof. Ryszard Tadeusiewicz z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, to nasi potomni mieliby problem z jego odczytaniem: - Postęp cyfryzacji i miniaturyzacji jest niesamowity. Przyszli krakowianie dostaliby na pamiątkę jedynie prymitywne urządzenie.

Obawy profesora nie są pozbawione podstaw. Tygodnik "New Scientist" opisał jakiś czas temu perypetie pracowników NASA, którzy próbowali odzyskać zdjęcia Księżyca wykonane w latach 60. przez amerykańską sondę i przechowywane na taśmach magnetycznych zapakowanych w plastik i metalowe puszki. Najpierw musieli zrekonstruować urządzenie, które kiedyś służyło do odczytywania danych z taśm magnetycznych. Na szczęście jeden z emerytowanych pracowników NASA przechowywał takie urządzenie w piwnicy. Brudne, zakurzone i zamieszkane przez jaszczurkę. Odzyskanie zdjęć sprzed pół wieku zajęło specom z agencji kosmicznej aż trzy miesiące.

Wracając na Ziemię, do krakowskich Sukiennic.

- Cóż, znowu zostaje nam papier czerpany i atrament - smutno kiwała głową Barbara Kleszczyńska.

Zaraz, zaraz, w XXI w. najtrwalszym, najpewniejszym nośnikiem danych jest papier?!

To zatrważające, jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość informacji - nie tylko zdjęć z wakacji, ale także np. osiągnięć naukowych czy zdobyczy kultury - archiwizuje się dziś w formie elektronicznej: na twardych dyskach, płytkach CD albo DVD czy w tzw. pamięci flashowej.

Niestety, cywilizacja epoki cyfrowej, zależna od dostaw energii elektrycznej, wydaje się jeszcze mniej trwała niż kultury antyku czy Mezoameryki. Gdyby spadł na nas meteoryt albo - co jest bardziej prawdopodobne - wyjątkowo silna burza słoneczna zniszczyłaby sieć przesyłania prądu, ci, którzy przetrwaliby taką katastrofę, kiedy zaczęliby już myśleć o czymś więcej niż dachu nad głową i ciepłym posiłku, znów musieliby zaczynać kompletnie od nowa.

Dlatego nie rezygnujmy zbyt szybko z papieru. Najstarsza znana nauce papierowa księga pochodzi z 868 r. To buddyjska sutra, którą w 1907 r. odnaleziono w jaskini w Chinach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':