Wilk budzi silne emocje. Są ludzie, którzy go lubią czy wręcz się nim fascynują (wystarczy wspomnieć "Tańczącego z wilkami"), a są tacy, którzy go nienawidzą (przypominają mi się od razu "wilcze oczy Tuska").
Większości z nas wilk kojarzy się jednak z zagrożeniem. Ten duży, szybki i żarłoczny drapieżnik wchodzi w różne interakcje z człowiekiem, choć nas samych przecież nie atakuje. Jeśli już, to poluje na krowy, owce, kozy, czasem zabija psy i to właśnie z tych powodów cieszy się złą sławą wśród rolników.
Wilki w Polsce zjadają średnio niespełna tysiąc zwierząt hodowlanych rocznie, np. w 2003 r. zabiły 318 krów, 610 owiec i 26 kóz (te mieszkające na terenach północno-wschodnich zdecydowanie częściej polują na krowy, zaś te z południa - na owce). Jako że od 1998 r. wilk jest objęty w Polsce pełną ochroną (zakaz nie jest, niestety, ściśle przestrzegany i m.in. z tego powodu populacja tego drapieżnika nie rośnie), rolnicy za każdą taką stratę dostają odszkodowanie od państwa.
Na szczycie piramidy Jednak krowie czy owcze mięso to ledwie drobne (ok. 1/25) uzupełnienie wilczej diety. Wilk poluje bowiem głównie na dzikie zwierzęta. Wataha składająca się z czterech-pięciu zwierząt zabija jedną ofiarę co drugi dzień. Dorosły osobnik potrzebuje średnio 5,6 kg mięsa na dobę. Rocznie każdy wilk zabija 42 kopytne - wśród nich najwięcej jest jeleni, mniej saren i dzików, zdarzają się też łosie.
Z racji swej wielkości i siły wilk znajduje się na samym szczycie tzw. piramidy żywieniowej. To on poluje na inne zwierzęta, a sam nie ma już naturalnych wrogów (z wyjątkiem niektórych ludzi). To od niego zależy liczebność, a także kondycja populacji kopytnych w naszym kraju, głównie jeleni.
Jednym z tradycyjnych siedlisk wilka w Polsce jest do dziś Puszcza Białowieska. Jednak w ciągu ostatnich stu latach już dwukrotnie doprowadzono do jego całkowitej eksterminacji na tym obszarze. Do nogi został wybity w latach 1890-1914 i 1945-70. Po tych okresach, zwłaszcza podczas wojen, jego populacja powoli się odnawiała za sprawą osobników wędrujących do nas ze wschodu. Dziś populacja wilków w Puszczy Białowieskiej jest mniej więcej stabilna i liczy cztery-pięć watah (łącznie 20-25 zwierząt).
Czego wilkowi potrzeba do szczęścia? Sporo lasu, trochę mokradeł, dużo zwierzyny i spokoju. A czego unika? Przede wszystkim dróg, po których gnają
samochody (co roku w Polsce ginie z tego powodu kilka osobników). Mimo że czasem atakuje zwierzęta hodowlane, zwykle stara się też trzymać z dala od ludzi, a także od terenów przez nas zabudowanych i uprawianych.
Naukowcy z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży, biorąc pod uwagę wilcze preferencje, wyliczyli, jaka jest optymalna "pojemność" Polski dla tego drapieżnika i na jakich terenach mógłby on spokojnie mieszkać. Okazuje się, że ok. 60 proc. powierzchni naszego kraju na siedlisko dla wilków nie nadaje się zupełnie (m.in. większe miasta, bezdrzewne tereny uprawne, miejsca o gęstszej sieci dróg). 14 proc. to okolice, gdzie wilk od biedy mógłby żyć, 18 proc. - gdzie całkiem by mu się podobało, a 8 proc. powierzchni Polski jest wręcz dla niego wymarzone.
Podsumowując, ów drapieżnik dobrze by się czuł na mniej więcej jednej czwartej powierzchni naszego kraju, tymczasem - jak dowodzą badania - większości tych, teoretycznie gościnnych, terenów niemal w ogóle nie odwiedza (
patrz mapka).
Wilki zamieszkują przede wszystkim okolice Puszczy Białowieskiej i Knyszyńskiej, Mazury, Roztocze, Bieszczady, a także południowe krańce Małopolski. Tam, można by rzec, już się duszą. Np. okolice Puszczy Augustowskiej i Bagien Biebrzańskich są w stanie "przyjąć" góra 55 wilków (są to zwierzęta terytorialne, a przeciętny obszar zajmowany przez watahę wynosi 100-300 km kw.), tymczasem w latach 2005/06 mieszkało ich tam 67.
Diametralnie odmienna sytuacja jest w porośniętej lasami i miejscami dość skąpo zaludnionej zachodniej i północno-zachodniej Polsce. Np. Lubuskie mogłoby bez trudu wyżywić aż 185 wilków, a żyje tam ledwie jedna wataha.
Cała Polska zdaniem naukowców mogłaby utrzymać ok. 1,5 tys. wilków, a mamy ich niespełna 700.
Zielone światło dla wilka Co zrobić, żeby młode wilki urodzone na wschodzie i południu migrowały na zachód i tam się osiedlały (tak się powolutku dzieje, ale ten proces mógłby zachodzić znacznie szybciej)?
- Wilki potrafią szybko się przemieszczać i pokonywać ogromne odległości - mówi prof. Włodzimierz Jędrzejewski z Zakładu Badania Ssaków PAN. - Świadczy o tym choćby zapis wędrówki przez Polskę młodego wilka Alana, który wiosną ubiegłego roku przemierzył z zachodu na wschód cały nasz kraj i wyemigrował na
Białoruś.
Niestety, wilki kiepsko dają sobie radę z przekraczaniem dróg, które - mimo opóźnień w ich budowie i remontach - oplatają Polskę coraz gęstszą siatką. Co prawda poza naszym krajem drapieżniki te żyją także m.in. we Włoszech, w Hiszpanii, we Francji, w Rumunii, na Słowacji, Węgrzech, Białorusi, Ukrainie, w Rosji i Skandynawii, ale próżno ich dziś szukać w krajach o bardzo gęstym zaludnieniu i równie gęstej sieci dróg, np. w Belgii, Holandii czy zachodnich Niemczech.
Wyjście jest jedno: trzeba stworzyć ekologiczne, leśne korytarze wraz z najróżniejszymi pod- i nadziemnymi przejściami, które pozwalałyby wilkom i innym zwierzętom bezpiecznie pokonywać ruchliwe drogi i swobodnie wędrować. Takie przejścia nie są tanie (muszą mieć odpowiednią szerokość, a te nadziemne powinny przypominać las, inaczej zwierzęta będą się bały przez nie przechodzić), ale na szczęście powstają już coraz liczniej w różnych rejonach Europy, a powoli także u nas.
Skoro
przyroda "dała" nam już takie dzikie i piękne zwierzę, któremu mimo długoletniej działalności myśliwych i kłusowników udało się przetrwać, warto o nie zadbać. Paradoksalnie naszym sprzymierzeńcem mogą okazać się wieloletnie zaniedbania w kwestii budowy dróg. Znacznie taniej bowiem i prościej podziemne przejścia czy wiadukty robić w trakcie, niż dodawać po zakończonej budowie.
Zadbanie o wilka w Polsce - choć niektórym może się to wydawać fanaberią - byłoby całkiem niezłym wyznacznikiem naszego rozwoju i naszej cywilizacji.
Tekst powstał w oparciu o wykład, jaki prof. Włodzimierz Jędrzejewski wygłosił w ramach tegorocznej Europejskiej Letniej Szkoły Ekologii i Bioróżnorodności w Zakładzie Badania Ssaków PAN Białowieży.