http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Laleczki testują salę

Ewa Niewiadomska, Katowice
2010-08-04, ostatnia aktualizacja 2010-08-04 13:25

Sala koncertowa w Katowicach jeszcze nie powstała, a już ma pierwszych gości. Na widowni zasiadły laleczki. I choć są głuche jak pień, pomogą w prowadzeniu prób akustycznych.

Przyleciały z Japonii specjalnym transportem. 1800 lalek, każda w eleganckim czarnym ubranku. Przydzielono im krzesełka. Wkrótce zasiądą na widowni sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (NOSPR) w Katowicach, zaprojektowanej przez Tomasza Koniora. O jednym trzeba tylko pamiętać: sala to model pomniejszony dziesięć razy, a słuchacze są z plastiku. Tak projektuje się dzisiaj akustykę, zanim jeszcze na budowie zostanie wkopana pierwsza łopata.

Pobudzić wszystkie zmysły

W modelu wszystko musi się zgadzać - proporcje, rodzaj użytych materiałów, sposoby łączenia elementów, a nawet liczba osób na widowni. Stąd laleczki, które są zresztą stałymi bywalcami miniaturowych sal koncertowych. Należą do słynnej japońskiej firmy Nagata Acoustics, która poza katowickim NOSPR-em pracuje teraz nad akustyką nowej sali koncertowej w Hamburgu i filharmonii w Paryżu. Nie mają jednak specjalnych czujników, po prostu mają tworzyć efekt pełnej sali. A że japończycy lubują się w takich cudeńkach zadbali o najdrobniejsze szczegóły ich wyglądu.

- Firmę Nagata polecił nam Krystian Zimerman, któremu sprawa katowickiego NOSPR-u jest bliska. Jeden z szefów firmy, Yasuhisa Toyota, pokazał nam nową filozofię tworzenia budynków dla muzyki - mówi Konior. Sala koncertowa musi oddziaływać nie tylko na słuch, ale również na inne zmysły. Oświetlenie ma wydobywać piękno mebli i instrumentów, kolory wnętrza powinny być zharmonizowane, a balustrady przyjazne w dotyku.

Akustyka jest jednak najważniejsza. Wszystkie sale, które specjaliści z Nagata Acoustics wcześniej współtworzyli, choćby Suntory Hall w Tokio, Walt Disney Concert Hall w Los Angeles czy sala koncertowa w Kopenhadze, zapewniają nieprawdopodobne wrażenia.

Salę w stolicy Danii kilka miesięcy temu odwiedziła Joanna Wnuk-Nazarowa, dyrektor NOSPR-u. - Przez sześć godzin siedziałam na próbie III Symfonii Mahlera, co jakiś czas zmieniając miejsce na widowni. W każdym punkcie doskonale słychać wszystkie instrumenty, jakby się było w środku orkiestry - mówi.

Takie doznania gwarantuje układ sali zwany "winnicą". Widownia schodzi tarasowo ku orkiestrze, otaczając scenę ze wszystkich stron. Tak ma też wyglądać wnętrze katowickiej sali. Żeby jej akustyka była doskonała, Japończycy przeprowadzają testy na modelu. Wirtualna symulacja nie dałaby tak precyzyjnych wyników. Specjalna aparatura pomiarowa bada więc w drewnianej konstrukcji czas pogłosu, stopień pochłaniania dźwięku, słyszalność w każdym punkcie. Pozwala też sprawdzić, co podczas koncertu usłyszy ucho melomana. Próby dają szansę skorygowania przestrzeni sali jeszcze na etapie projektowania.

- Nikt w tej części Europy nie tworzył dotąd sali koncertowej w tej sposób - mówi Konior. Zadanie wykonania modelu powierzono firmie Stangel.pl ze Zgierza specjalizującej się w tworzeniu makiet budynków. Model NOSPR-u powstaje w wielkiej hali w Aleksandrowie Łódzkim. Budowę przez cały czas nadzorują specjaliści z firmy Nagata. - Sprawdzają każdy szczegół. Wszystkie elementy muszą być dokładnie takie jak w projekcie - mówi kierujący pracami Tomasz Stangel. Wkrótce makieta zostanie zamknięta i uszczelniona, żeby mogły się rozpocząć pomiary akustyczne.

Rodzina królewska w loży

Miniaturowe sale koncertowe to nie tylko pole doświadczalne dla akustyków. Okazuje się, że świetnie promują również powstające obiekty. Na stronie budowanej właśnie filharmonii w Paryżu można obejrzeć film, w którym laleczki z makiety opowiadają muzyczną historię. W Kopenhadze model został zachowany i jest dodatkową atrakcją dla melomanów. Na miniaturowej widowni można dostrzec, że kilka lalek ubranych jest szczególnie elegancko - to duńska rodzina królewska w loży honorowej.

- Jakością katowickiej sali i rozmachem, z jakim się ją projektuje, interesują się wielcy kompozytorzy: Krzysztof Penderecki, Wojciech Kilar czy Henryk Mikołaj Górecki. Kreatorzy wielkich wydarzeń muzycznych, tacy jak Elżbieta Penderecka, również widzą w sali wielki potencjał. Dzięki niej Katowice będą miały szansę stać się ważnym centrum festiwali muzycznych w Polsce - mówi Wnuk-Nazarowa.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy