http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czysty gaz, brudna woda?

Piotr Siergiej
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-29 22:37

Parachute w stanie Kolorado w USA. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni powstało tu ok. 70 stanowisk wydobycia gazu łupkowego
Parachute w stanie Kolorado w USA. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni powstało tu ok. 70 stanowisk wydobycia gazu łupkowego
Fot. ED ANDRIESKI ASSOCIATED PRESS

Jeśli przewidywania dotyczące zasobów gazu łupkowego się potwierdzą, Polska stanie się europejskim potentatem jego wydobycia. Może to jednak mieć swoją cenę. Tak jak każda metoda wydobycia kopalin, także wydobycie gazu łupkowego niesie ze sobą szereg środowiskowych wyzwań.

RAPORTY
Przyjrzyjmy się Stanom Zjednoczonym, w których miejsca wydobycia gazu łupkowego można liczyć już w setkach tysięcy. W niektórych rejonach zagęszczenie odwiertów sięga trzech na kilometr kwadratowy. Tak dzieje się na polu Barnett Shale w Teksasie, gdzie znajduje się aż 5700 wież wiertniczych na obszarze 1600 km kw. To powierzchnia zbliżona do obszaru zajmowanego przez trzy Warszawy.

Technologia wydobycia gazu łupkowego wymaga wtłoczenia pod ziemię potężnych ilości tzw. płynu szczelinującego - wody zmieszanej z piaskiem i składnikami chemicznymi ułatwiającymi uwalnianie gazu spod powierzchni. Zdaniem Departamentu Energii USA eksploatacja jednego otworu wiertniczego wymaga od 7 do 15 tysięcy m sześc. wody - to ponad pięćset 30-tonowych cystern. Około połowy tej ilości wraca na powierzchnię i musi zostać poddane utylizacji. Według dr. hab Stanisława Nagy - kierownika Katedry Inżynierii Gazowniczej WWNiG Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie - utylizacja zużytej cieczy szczelinującej przy masowym wydobyciu gazu ziemnego z łupków gazonośnych może stanowić w Polsce poważny problem.

Dotychczasowe wykonywane w kraju nieliczne odwierty poziome korzystają bowiem tylko z dwóch miejsc umożliwiających utylizację płuczki, gdzie wtłaczana jest ona po prostu głęboko pod ziemię. Już na tym przykładzie widać, że wydobycie gazu łupkowego poprzedzać musi budowa niezbędnej infrastruktury zdolnej zapewnić zaopatrzenie w duże ilości wody oraz utylizację odpadów.

Gaz do wody

Problemem, który może występować w pobliżu strefy eksploatacji, jest przedostawanie się gazu do warstw wodonośnych i tym samym do wody pitnej. Pomimo że złoża gazu znajdują się na głębokości kilku kilometrów, w nieodpowiednio uszczelnionych odwiertach przedostaje się on w pobliże powierzchni ziemi, gromadząc się na przykład w zamkniętych studniach lub piwnicach domów. Szerokim echem w mediach odbiło się zanieczyszczenie metanem oraz pochodzącymi z płynu szczelinującego metalami wody pitnej w kilkunastu domach w bezpośredniej okolicy odwiertów w miejscowości Dimock w Pensylwanii. Przyczyną przesączania się gazu okazało się złe wykonanie uszczelnienia odwiertu. Należy jednak podkreślić, że na 58 tys. aktywnych odwiertów gazu w Pensylwanii przypadki błędów popełnionych przez firmy wydobywcze należą do rzadkości.

Metan rozpuszczony w wodzie pitnej nie jest toksyczny i dość szybko się ulatnia. Inaczej wygląda problem mogących przedostać się do warstw wodonośnych komponentów wchodzących w skład cieczy używanej do szczelinowania hydraulicznego. W jej skład wchodzą m.in. destylaty ropy naftowej i metale ciężkie. Firmy wydobywcze podkreślają zupełną nieszkodliwość procesu szczelinowania, w którym płyn wtłaczany jest głęboko poniżej rezerwuarów wód pitnych. - Nie można jednak wykluczyć incydentalnego przedostawania się cieczy reakcyjnych do użytkowych warstw wodonośnych - mówi prof. Stanisław Nagy - choćby z powodu niewłaściwie zacementowanego otworu wiertniczego.

A górnicy protestują

Według Departamentu Energii w ciągu najbliższych dziesięciu lat aż jedna piąta amerykańskiego gazu pochodzić będzie z rodzimych złóż gazu łupkowego. Wraz z rosnącą liczbą odwiertów gazu łupkowego w USA pojawia się coraz więcej raportów o związanych z nimi skażeniach środowiska. Environmental Protection Agency (EPA) - federalna agencja ochrony środowiska - rozpoczęła w marcu br. dwuletni cykl badań nad wpływem hydraulicznego szczelinowania na jakość wody pitnej. Możliwość kontroli jakości wody w rejonach wydobycia utrudniają obecnie przepisy, które pozostawiono poszczególnym stanom. Próbą zmiany tej sytuacji była przedstawiona wiosną w Kongresie propozycja dwóch ustaw poddających cały przemysł wydobycia gazu łupkowego regulacjom federalnym - tak zwany FRAC Act. Ma on zobowiązać firmy wydobywcze m.in. do ujawnienia i podania do publicznej wiadomości szczegółowego składu wtłaczanego pod ziemię płynu.

Działania te spotykają się z protestami lobby górniczego twierdzącego, że proces hydraulicznego szczelinowania jest zupełnie bezpieczny i nie ma wpływu na jakość wody pitnej. Energy in Depth - organizacja zrzeszająca niezależnych producentów gazu i ropy naftowej - szacuje straty tylko w pierwszym roku po wprowadzeniu bardziej restrykcyjnych federalnych regulacji na 10 mld dol. Przewidują oni zamknięcie 150 tys. odwiertów gazu i zmniejszenie produkcji o 7 mld m sześc. gazu rocznie. Po stronie firm wydobywczych stoją lokalne społeczności korzystające z ożywienia gospodarczego wywołanego wydobyciem gazu. Dzierżawa ziemi pod odwierty jest dla właścicieli działek lukratywnym interesem, a dla gmin źródłem dochodów podatkowych.

Lekcja BP

Katastrofalny wyciek ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej sprawił, że amerykańska opinia publiczna wnikliwiej przygląda się działaniom firm naftowych i gazowych. Rada miasta Filadelfia w Pensylwanii przegłosowała uchwałę wzywającą do wstrzymania odwiertów w rejonie, z którego miasto pobiera wodę. Także miasto Nowy Jork zadbało o swój interes, nakłaniając Chesapeake Energy Corporation do zaniechania podobnych działań.

Problem czystej wody pitnej z okolic odwiertów jest dla lokalnych społeczności sprawą zasadniczą i do momentu zakończenia dochodzenia EPA trudno spodziewać się zakończenia sporu. Sprawa jest tym bardziej złożona, że gaz łupkowy jest dużo czystszym źródłem energii niż węgiel. Ilość dwutlenku węgla wydzielana podczas jego spalania jest niższa niż w przypadku węgla. Także zanieczyszczenia pyłowe są wielokrotnie mniejsze. Obok więc potencjalnych zagrożeń są też ewidentne zalety tej metody produkcji energii.

W Polsce odwierty poziome i szczelinowanie wykonywane są już od ponad dziesięciu lat i nie zdarzyło się dotychczas zanieczyszczenie wód gruntowych i ujęć głębokich wody pitnej. Jak podało biuro prasowe Ministerstwa Ochrony Środowiska wydobycie gazu łupkowego będzie wymagało sporządzenia raportu wpływu na środowisko. Ponadto podanie wszelkich szczegółów dotyczących składu cieczy używanej w procesie szczelinowania będzie konieczne dla uzyskania przez przedsiębiorców decyzji niezbędnych do prowadzenia działalności.

Jak uczy doświadczenie z katastrofy platformy wiertniczej BP w Zatoce Meksykańskiej, system wydobycia paliw kopalnych jest wart tyle co jego najsłabsze ogniwo. Na prawie 4 tys. sprawnie działających platform wiertniczych rozmieszczonych u wybrzeży Teksasu, Luizjany i Missisipi wystarczyła tylko awaria jednej z nich, aby doprowadzić do katastrofalnego wycieku. W interesie firm wydobywczych leży więc dbałość o dopełnienie wszystkich procedur zapewniających bezpieczeństwo ludzi i ochronę środowiska naturalnego. Jak widać na przykładzie USA, zanieczyszczenie wody pitnej w trakcie eksploatacji złóż gazu łupkowego mogłyby zwrócić opinię publiczną przeciwko tej metodzie wydobycia gazu i zatrzymać na długi czas kolejne odwierty.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów