Jak widać na wykonanej przez agencję kosmiczną NASA mapce, która pokazuje czerwcowe anomalie temperaturowe (im ciemniejsza czerwień, tym goręcej), jednym z najbardziej narażonych na ocieplenie rejonów Ziemi jest Półwysep Antarktyczny (w czerwcu było tam tak upalnie, że aż "zrobiło się" brązowo). To dlatego lodowce półwyspu topnieją. To niepokojące, bo ich "upadek" może za sobą pociągnąć całą pokrywę lodową zachodniej Antarktydy. A podczas ostatniego zlodowacenia Ziemia zmagazynowała na niej tyle lodu, że gdyby rozpuścił się cały, średni poziom morza podniósłby się o mniej więcej 5 m.
Ten pesymistyczny scenariusz nie spełni się oczywiście z dnia na dzień, a nawet z roku na rok, ale w ciągu setek czy raczej tysięcy lat. Tak czy inaczej, jeśli nie zahamujemy zmian klimatycznych, zafundujemy naszym prawnukom poważne problemy.
My sami na razie możemy odsapnąć. Jak prognozuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie, od soboty czekają nas przelotne deszcze, burze i ochłodzenie do dwudziestu kilku stopni Celsjusza. Wreszcie.
Źródło: Gazeta Wyborcza