http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dobre strony chorowania

rozmawiała Alicja Katarzyńska
2010-06-17, ostatnia aktualizacja 2010-06-17 12:46

Co pani powie na miłość? Przewlekle chorzy są wrażliwsi, czulsi, namiętniejsi. Nawiązują nowe związki i przyjaźnie - mówi psycholog Marlena Kossakowska

Stephen Hawking jest wybitnym fizykiem teoretycznym i kosmologiem chorującym na stwardnienie zanikowe boczne.
Fot. Lawrence Jackson AP
Stephen Hawking jest wybitnym fizykiem teoretycznym i kosmologiem chorującym na...
Alicja Katarzyńska: Poznałam kobietę, dla której przewlekła choroba - stwardnienie rozsiane - okazała się przełomem. Rozwiodła się z mężem alkoholikiem, zaczęła działać w stowarzyszeniu, odnowiła mieszkanie, zakochała się. Jak w amerykańskim filmie..

Marlena Kossakowska*: Jak w życiu. Pracowałam jako psycholog w szpitalach, poznałam wielu ciężko i przewlekle chorych. Lata tych doświadczeń ugruntowały we mnie przekonanie, że oni umieją żyć dobrze, często lepiej niż przed chorobą. Stąd moja próba opisania, jakie psychologiczne korzyści niesie z sobą chorowanie. Przebadałam 150 pacjentów ze schorzeniami kardiologicznymi, nowotworami, stwardnieniem rozsianym, depresją. Choroba okazała się wartością, która może pozytywnie zmienić życie w jego wielu aspektach.

Zdiagnozowanie ciężkiej choroby to szok, rozpacz, depresja. Gdzie te korzyści?

- Chory uświadamia sobie, że utracił znaczącą wartość życia - zdrowie. Staje też przed niewiadomą: nie wie, czy i jak sobie poradzi, czy będzie potrzebował pomocy ze strony innych, czy sam będzie komuś jeszcze potrzebny, czy życie będzie miało takie znaczenie jak dawniej. Ale po szoku, depresji i rezygnacji te egzystencjalne pytania sprawiają, że myśl o zmianie przekształca się w działanie.

Ludowa mądrość: co nas nie zabije, to wzmocni?

- Negatywne wydarzenie też jest źródłem rozwoju, przez nie bardziej doświadczamy życia. Nawet jeśli wiąże się z bólem, cierpieniem, utratą, kryzysem, staje się impulsem, żeby lepiej żyć. Psychologia skupiała się głównie na traumach, problemach i tym, żeby się ich pozbyć. Ale od blisko 10 lat rozwija się nurt tzw. psychologii pozytywnej, która wzmacnia jasne strony życia, uruchamia wewnętrzne zasoby człowieka i jego życiową energię, przemieniając ją w siłę i wolę walki.

Czy każdy jest do tego zdolny?

- Są takie cechy osobowości, dzięki którym łatwiej jest radzić sobie z traumą. Jedną z nich jest poczucie koherencji, czyli sensu życia, harmonii, zaradności. Za dowód, jak ważna to cecha, niech posłużą wyniki badań przeprowadzonych wśród tych, którzy przetrwali Holocaust. Wiara w sens życia była u nich tak silna, że przerażenie, apatia, wstrząs mimo wszystko ustępowały zaradności i woli przetrwania. Jak się okazało, skutecznie.

Kolejna pozytywna cecha to tzw. poczucie twardości, czyli charakter "nie do zdarcia". Mają go menedżerowie, których nie dopadł zawał czy inne choroby serca charakterystyczne dla tej grupy zawodowej. Dlaczego? Oni traktują życie jak wyzwanie i są przekonani, że sobie z nim poradzą, poza tym czerpią wiele zadowolenia z angażowania się w swoją aktywność. To cechy, które się ma albo nie, ale można też je w sobie wypracować. Choroba może takie pozytywne cechy wyzwolić w człowieku, sprawić, że stanie się twardy, dzielny, koherentny. Jednak trzeba pogodzić się z nową rolą - rolą chorego.

Jakie psychologiczne korzyści możne nieść chorowanie?

- Znam chorą, która od 10 lat nie widzi, poza tym jest sparaliżowana, tylko siedzi lub leży. Ale może mówić i jest jak najbardziej sprawna intelektualnie. Nie jest samotna, wciąż utrzymuje się w normalnym nurcie życia. Opiekuje się nią wnuczek, który od razu po przyjściu do babci włącza telefon na głośnomówiący. A telefon się urywa. Bliscy i znajomi dzwonią zapytać o zdrowie, ale też po radę, poplotkować, ponarzekać.

Opowiadam o tym, bo wśród najczęściej wymienianych korzyści z chorowania badani wymieniają nowe relacje interpersonalne. Poznają nowych ludzi, zrzeszają się, organizują grupy samopomocowe. Dzięki chorobie otwierają się na innych, ale też weryfikują dawne przyjaźnie.

Inną korzyścią jest otwarcie się na wiarę. Lęk przed śmiercią odczuwamy już w momencie przyjścia na świat, choroba nas do tego lęku zbliża, a wiara, religia pozwalają go złagodzić. Można oddać cierpienie Bogu, modlić się, wyznać winy. To przynosi ulgę, której nie odczulibyśmy, gdyby nie choroba.

Te bonusy są dość oczywiste.

- A co pani powie na miłość? Bardzo wiele nowych związków, miłości nawiązuje się przez chorobę. Znam późne małżeństwa zawierane już po dramatycznej diagnozie. Ludzie chorzy są często bardziej autentyczni, nie muszą już grać żadnych ról, łatwiej im zaufać. Intensywniej odczuwają też emocje - tęsknotę, czułość, namiętność, wrażliwość. Doceniają miłość, często zakochują się ponownie w swoich partnerach, w ogóle chętnie się zakochują, także nieszczęśliwie.

Z moich badań wynika, że szczególnie dotyczy to osób z chorobą nowotworową. W filmach często pojawia się scena, kiedy osoba umierająca mówi komuś bliskiemu: "Kocham cię". Bo w tym momencie jest to dla niej najważniejsze. Ciężko chory także o tym wie. Mam pacjenta, przewlekle chorego pana po pięćdziesiątce, który rozkochał w sobie kobietę, uwiódł ją swoją osobowością, wdziękiem, otwartością, pogodą ducha. Bo kolejną korzyścią, jak wynika z badań, jest to, że choroba podwyższa samoocenę, buduje i wzmacnia poczucie wartości.

Trudno w to uwierzyć

- Chorzy, jeśli tylko zaakceptują chorobę, która jest zrządzeniem losu, zyskują dojrzałość, wewnętrzny spokój, odnajdują spójny sens życia. Ale nie tylko - potrafią zmusić organizm do nowych działań, sięgnąć po ukryte rezerwy, np. wzmacniając swe siły odpornościowe.

Kolejną niezaprzeczalną korzyścią z choroby jest mniej krytyczna postawa.

Przestajemy przejmować się codziennymi problemami, wymagającym szefem, zepsutym samochodem, bałaganem w mieszkaniu...

- Zyskujemy dystans do tego, co przyziemne, celowe, tu i teraz, który jest jednym z elementów mądrości życiowej.

Ale nie każdy chory się zmienia. Często cierpienie jest tak wielkie, że nie ma na to szans.

- Wielu popełnia błąd, oczekując powrotu do takiego stanu zdrowia jak przed zachorowaniem. Powrót do przeszłości jest jednak niemożliwy. Najlepiej więc przewartościować swoje życie.

Wciąż prowadzę badania nad rozpoznaniem korzyści związanych z chorobą przewlekłą. Chcę wiedzieć, na ile są trwałe, czy się zmieniają i od czego to zależy (np. gdy się lepiej poczujemy, natychmiast spada religijność). Wyniki będzie można wykorzystać w terapii pozytywnej, aby chorego uczynić szczęśliwszym.

Marlena Kossakowska, doktor psychologii, terapeutka, wykładowczyni w Zakładzie Psychologii Klinicznej i Zdrowia sopockiego Wydziału Zamiejscowego Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Koordynuje badania nad psychologicznymi korzyściami z chorowania. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz International Positive Psychology Association (IPPA).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':