http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Spray zamiast igły

ola
2010-05-14, ostatnia aktualizacja 2010-05-14 16:00

Już niedługo znieczulenie w gabinetach dentystycznych może być podawane za pomocą sprayu, a nie igły - donosi "Molecular Pharmaceutics"


Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wizyta u dentysty była prawdziwym koszmarem - zęby borowano i wyrywano bez znieczulenia, narażając pacjentów na silny ból. Kulącym się ze strachu i bólu osobom prawdziwą ulgę przyniosło upowszechnienie się znieczulenia - teraz ból trwa tylko kilka sekund. Wystarczy wytrzymać podanie zastrzyku znieczulającego i do końca zabiegu nie trzeba się już bać.

Czy jednak ból może całkiem zniknąć z gabinetów dentystycznych? Naukowcy z Regions Hospital przekonują, że tak. Zamiast zastrzyku podawali myszom spray do nosa zawierający lidokainę (jeden z najpopularniejszych składników preparatów znieczulających używanych w stomatologii).

Okazało się, że podana do nosa lidokaina szybko znieczulała poszczególne odgałęzienia nerwu trójdzielnego w okolicach dziąseł, szczęk i jamy ustnej. Podane do nosa znieczulenie może się więc okazać nie tylko bezbolesną, ale też precyzyjną metodą powstrzymania bólu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów