http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Licencja na zabijanie HIV

Adam Wawrzyński
2010-05-06, ostatnia aktualizacja 2010-05-05 18:27

Jedna osoba na dwieście wykazuje naturalną odporność na zakażenie HIV. Naukowcy właśnie dowiedzieli się dlaczego

Model obrazujący budowę wirusa HIV
Fot. JENS MEYER AP
Model obrazujący budowę wirusa HIV
ZOBACZ TAKŻE
Nieleczone zakażenie HIV prowadzi zwykle w stosunkowo krótkim czasie do rozwoju pełnoobjawowego AIDS. Wśród nosicieli wirusa są jednak także ci nieliczni, którzy wykazują daleko posuniętą odporność - u nich choroba rozwija się bardzo wolno, a czasami...w ogóle. Wariant "genu odporności" został zidentyfikowany pod koniec lat dziewięćdziesiątych, jednak mechanizm jego działania pozostawał nieznany. Opublikowane właśnie w Nature wyniki naukowców z trzech różnych ośrodków - Massachusetts General Hospital, Massachusetts Institute of Technology (MIT) i Harvardu przynoszą prawdopodobne wyjaśnienie zagadki.

Wirus HIV pozostaje jednym z groźniejszych i trudniejszych do opanowania przez nasz układ immunologiczny przede wszystkim dlatego, że bardzo szybko mutuje. Kolejne jego pokolenia zmieniają się na tyle szybko, że w pewnym momencie "wygrywają" w wyścigu z naszą odpornością, która po prostu nie nadąża za zachowującym się jak kamelon wrogiem. W walce z wirusem HIV najważniejszą rolę odgrywają jedne z białych ciałek krwi - cytotoksyczne limfocyty T (limofocyty Tc). To prawdziwe komórki z licencją na zabijanie - likwidujące inne, zakażone wirusem, czy też te, które zaczęły ulegać nowotworzeniu. Jednak ich działanie podlega ścisłej kontroli: dany limfocyt Tc zaatakuje tylko ten cel, który zostanie mu wcześniej "zaprezentowany" i odpowiednio przedstawiony. Mało tego, potencjalny kandydat na "zabójcę", przed wypuszczeniem na ulice (do krwiobiegu), musi udowodnić, że nie jest nadgorliwy i nie zagrozi spokojnym i bogu ducha winnym obywatelom (naszym własnym, zdrowym komórkom). Podstawowe szkolenie odbywa się w grasicy, a 98 proc. kandydatów nie przechodzi ostatecznych testów. Odrzucani są zarówno ci, którzy nie potrafią współpracować z innymi przy rozpoznawaniu wroga, jak i ci, którzy wykazują podejrzanie dużą "motywację" do brudnej roboty.

Zostawiając już te obrazowe porównania, limfocyty Tc muszą po prostu nauczyć się odróżniać białka "obce" od "swoich"; nie mogą być ani nadaktywne (groziłoby to chorobami autoimmunologicznymi), ani zbyt mało aktywne. W jaki sposób przebiega szkolenie? Przeprowadzają je inne, wyspecjalizowane komórki układu odpornościowego, korzystając z tzw. białek głównego układu zgodności tkankowej. To te ostatnie właśnie "pokazują" młodym limfocytom T w grasicy, które białka są "nasze". Wyniki badań opublikowane w Nature sugerują, że to właśnie ten proces, a konkretnie rzecz biorąc rodzaj białkowego "nauczyciela" limfocytów Tc jest kluczowy dla ostatecznej jakości walczących z wirusami limfocytów. U osób posiadających gen kodujący białko o nazwie HLA-B57 limfocyty zapoznawane są jedynie z około 70 tys. "swoich" peptydów, podczas gdy standardem jest liczba blisko trzy razy wyższa. W efekcie, we krwi jednej osoby na dwieście znajduje się zdecydowanie więcej "szczególnie aktywnych" komórek (które u reszty populacji nie zostałyby dopuszczone do pełnienia funkcji ochronnych).

Opracowane komputerowe modele i dane eksperymentalne potwierdzają tę hipotezę. Co więcej, ta ogólna zasada dotycząca podwyższonej odporności sprawdza się także jeśli chodzi o zakażanie związane z innymi szybko zmieniającymi się wirusami, jak np. wirusem zapalenia wątroby typu C. Nie ma jednak nic za darmo - osoby posiadające gen HLA-B57 są prawdopodobnie bardziej narażone na schorzenia autoimmunologiczne. Rezultaty badań mogą przyspieszyć prace nad skuteczną szczepionką na HIV. "Ta praca to ważny wkład w zrozumienie przebiegu zakażenia HIV" - komentuje profesor David Baltimore, były szef California Institue of Technology, laureat nagrody Nobla z fizjologii i medycyny, niezaangażowany w badania. "To naprawdę niezwykły artykuł: punktem wyjścia była tu obserwacja kliniczna, którą połączono z wynikami eksperymentów i stworzeniem wartościwego modelu choroby, oferującym głębokie zrozumienie zachowania ludzkiego układu immunologicznego. Rzadko się zdarza przeczytać do tego stopnia przekrojową publikację" - dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2
  • 1
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':