9 kwietnia na stronach Lasów Państwowych ukazała się informacja prasowa pt. "Puszcza Białowieska pod specjalną ochroną". Rzeczniczka Lasów Anna Malinowska informuje w niej, że: "Z uwagi na okres lęgowy ptaków, trwający od 1 kwietnia do 31 sierpnia, w nadleśnictwach: Białowieża, Browsk, Hajnówka, nie prowadzi się pozyskania drewna w użytkach rębnych. Poza tym na siedliskach bagiennych i wilgotnych nie pozyskuje się drewna. Leśnicy nie wykonują i nie planują zabiegów hodowlanych w rezerwatach przyrody, strefach ochrony ptaków". W oświadczeniu można przeczytać jednak, że w przypadku szkód, klęsk żywiołowych lub ekologicznych będzie pozyskiwany świerk zasiedlony przez kornika drukarza, bez względu na wiek. Na pocieszenie leśnicy oświadczają, że zawsze będą oszczędzać drzewa dziuplaste i posusz jałowy.
Dla przeciętnego odbiorcy nieznającego się na leśnym slangu wynika z niej, że nareszcie puszcza znalazła się pod specjalną ochroną. Niestety, to nieprawda. Sam czas okresu ochronnego, o którym piszą Lasy w swym oświadczeniu, budzi wątpliwości. Ornitolodzy twierdzą, że w puszczy powinien trwać on od 1 marca, chociażby ze względu na bardzo wcześnie łączącego się w pary dzięcioła białogrzbietego.
To, że Lasy zrezygnowały z wycinania lasów wilgotnych wiosną i latem, nie jest żadną rewelacją, bo wycinaka tam trwała w najlepsze, gdy ziemia była zamarznięta i łatwo można było tam wjechać ciężkim sprzętem. Z oświadczenia jakoś nie wynika, że zimą leśnicy nie wrócą do wyżynania tych naturalnych części puszczy.
Smutne jest żonglowanie w oświadczeniu językiem fachowym, którego przeciętny czytelnik może nie rozumieć. Na przykład wstrzymanie "pozyskania w użytkach rębnych" nie oznacza, że wstrzymano wycinkę. Nadal prowadzone są ciecia sanitarne, które tu, w puszczy, oznaczają m.in. wycinanie obumierających drzew ważnych dla bardzo rzadkich gatunków ptaków, takich jak dzięcioł trójpalczasty. To nie są pojedyncze drzewa, ale tysiące. W zależności od roku "dzięki" cięciom sanitarnym wyjeżdża z puszczy nawet do połowy pozyskiwanego tu drewna. Jeżeli do tego dodamy tzw. cięcia przygodne, to ilość wycinanego drewna może wcale nie ulec zmianie. Wystarczy się przejść do lasu, by znaleźć pnie po świeżo wyrżniętych drzewach.
Wycinka trwa. Co za różnica, jak ją nazwiemy? Zresztą trafiłem niedawno na cięcia rębne wykonane po pierwszym kwietnia. Były to ciecia w rębni gniazdowej. To po nich nasza część puszczy wygląda z góry jak ser szwajcarski.
W kolejnych akapitach leśnicy zapowiadają bezwzględne wycinanie drzew zasiedlonych przez korniki. A to oznacza katastrofę szczególnie dla dzięcioła trójpalczastego. Zapowiedź, że ptakom zostaną pozostawione drzewa dziuplaste i posusz jałowy, czyli suche drzewa opuszczone przez owady, brzmi jak żart. To tak jakby przed głodnym człowiekiem postawić pusty talerz i zaproponować, by jadł do syta. Dzięcioły mogą w takich drzewach wykuwać dziuple. Ale co z tego, skoro nie będą miały gdzie szukać pokarmu. Poza tym walka z kornikiem oznacza, że poza rezerwatami z każdym rokiem będzie takich suchych drzew mniej. Skąd mają się brać, skoro posusz czynny, czyli drzewa obumierające z żyjącymi w nich owadami, będzie wycinany?
Lasy Państwowe piszą, że nie mogą zrezygnować z wycinania puszczy, ponieważ mają zawarte kontrakty na drewno. Tym samym przyznają, że ostatni las pierwotny Europy po prostu znika dla pieniędzy. Zresztą można zaniechać wycinki dopiero wtedy, gdy kontrakty wygasną, gdyż zwykle zawierane są one na pół roku. Niestety, jakoś nie mogłem wyczytać w oświadczeniu, że nie będą zawierane nowe umowy.
Przy ponad 30 mln m sześc. pozyskiwanych w skali kraju i ponad 2 mln pozyskiwanych w białostockiej Dyrekcji Regionalnej Lasów można by łatwo zrezygnować z blisko 100 tys. m sześc. wycinanych w puszczy. Lasy nie chcą tego zrobić, bo bardziej zależy im na kolejnych paru złotych niż na ochronie światowego dziedzictwa.
Apelujcie o wstrzymanie wycinki - do ministra środowiska prof. Andrzeja Kraszewskiego ( biuro.ministra@mos.gov.pl) i dyrektora Lasów Państwowych Mariana Pigana (sekretariat@lasy.gov.pl), a kopie protestów ślijcie do mnie: adam.wajrak@gazeta.pl