http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kichaj na uczulenie!

Piotr Kossobudzki
2010-04-06, ostatnia aktualizacja 2010-04-06 14:16

Średnio co trzeci z nas jest alergikiem. Leje mu się z nosa, ma oczy jak królik, jest uczulony na leki lub pokarmy. Skąd się bierze ten wysyp alergii? I czy można się z tego wyleczyć?

Pierwsza śmiertelna ofiara grypy A/H1N1 w tym sezonie
Fot. Agnieszka Sadowska / AG
Pierwsza śmiertelna ofiara grypy A/H1N1 w tym sezonie
Alergie to cena, jaką płacimy za ciągłą gotowość do walki układu odpornościowego. Chroni nas on przed bakteriami, wirusami, pasożytami i niszczy komórki nowotworowe. Ale zdarza się, że rzuca się na nieszkodliwego przeciwnika. Mogą nim być pyłki roślin w naszym nosie czy zjedzone orzechy. Układ odpornościowy rozpoznaje je jako wroga i zaczyna walkę. Towarzyszy jej stan zapalny - w drogach oddechowych, spojówkach oczu, na powierzchni skóry lub w przewodzie pokarmowym. Ale skutki tego zapalenia dotyczą całego organizmu. Ta nieadekwatna reakcja, która może doprowadzić nawet do śmierci chorego, to właśnie uczulenie, czyli alergia. A substancję, która ją powoduje, nazywamy alergenem.

Lawinowe zapalenie

Gdy alergen znajdzie się w naszym organizmie, rusza lawina zdarzeń z udziałem komórek układu odpornościowego. Jedne z nich wychwytują alergen, inne "dowodzą" reakcją alergiczną lub produkują przeciwciała (IgE) łączące się z cząsteczkami alergenu. A jeszcze inne zaczynają wytwarzać substancje zwane mediatorami stanu zapalnego. Należą do nich m.in. histamina ileukotrieny. I to właśnie te mediatory powodują, że powstają typowe dla alergii objawy. Naczynia krwionośne rozkurczają się i zaczynają przeciekać. W efekcie dochodzi do obrzęku tkanek i zaczerwienienia skóry (jeśli to tam ma miejsce reakcja alergiczna). Może też dojść do spadku ciśnienia krwi, co przy silnej reakcji alergicznej (wstrząsie anafilaktycznym) może prowadzić do utraty przytomności, a nawet śmierci.

Pod wpływem mediatorów kurczą się też oskrzela i zwiększa się wydzielanie śluzu. W miejsce gdzie wydzielane są mediatory, napływają zaalarmowane komórki układu odpornościowego, co nasila stan zapalny. Reakcja alergiczna miewa bardzo zróżnicowany przebieg. Część objawów pojawia się w ciągu kilku minut od kontaktu z alergenem i ustępuje wciągu godziny. To tak zwana reakcja natychmiastowa. Może mieć formę łagodną -katar, pieczenie oczu - albo nieco ostrzejszą: duszności. Ale reakcja może być też niezwykle gwałtowna - wtedy dochodzi do wspomnianego już wstrząsu.

Jednak równie groźna jest reakcja późna, występująca kilka godzin po zetknięciu się z substancją uczulającą. Pojawia się ona średnio u połowy alergików, którzy przeszli reakcję natychmiastową, i często towarzyszy jej większe nasilenie objawów. W Polsce są cztery regiony klimatyczne, w których pylenie poszczególnych gatunków występuje w różnym czasie. Ogólnie jednak od lutego do kwietnia alergizują nas pyłki drzew, potem na scenę wchodzą trawy, w tym żyto oraz babka. Pełnia i koniec lata to domena pyłków pokrzyw, szczawiu, komosy i zarodników grzybów pleśniowych. Kurz, choć uczula cały rok, to najsilniej od kwietnia do grudnia.

Geny i środowisko

Statystyki pokazują, że liczba uczulonych stale rośnie - wciągu ostatnich stu lat podskoczyła o15-20 proc.! Jest kilka teorii, które próbują wyjaśnić to zjawisko. Uwagę badaczy zwróciło m.in. to, że alergie są dużo rzadsze w krajach biedniejszych, a urastają do miana epidemii w krajach rozwiniętych. W tych ostatnich kontakt człowieka z drobnoustrojami i pasożytami jest znacznie ograniczony. A przecież nasz organizm przez miliony lat ewoluował w ich towarzystwie i doskonalił się w ich zwalczaniu.

Stąd jedna z bardziej rozpowszechnionych teorii -zwana "hipotezą higieny" -tłumaczy, że nasz układ odpornościowy całe swoje niewykorzystane arsenały rzuca przeciw nieszkodliwym alergenom. Pogląd ten wzmacnia fakt, że znaczna część reakcji alergicznej przebiega bardzo podobnie do procesu zwalczania pasożytów. Oczywiście nie można też zapomnieć o zmianach w środowisku - do głównych podejrzanych o wywoływanie alergii zalicza się mikroskopijne cząstki ze spalin z silników Diesla i dym tytoniowy. Oraz całe mnóstwo czynników dietetycznych i leków: utwardzane tłuszcze roślinne, konserwanty, antybiotyki...

Uczulenia mają także podłoże genetyczne. Skłonność do alergii jest dziedziczna: prawdopodobieństwo wystąpienia uczuleń u dzieci, gdy atopia nie występuje u ojca ani u matki, wynosi kilkanaście procent (choć niektóre źródła mówią o większym ryzyku). Gdy alergikiem jest jedno z rodziców, skacze już do 40 proc., a gdy oboje - przekracza 60 proc. Co ciekawe, prawdopodobieństwo zachorowania dziecka jest większe, gdy alergikiem jest matka, niż gdy jest nim ojciec.

Czy to alergia?

Objawy uczulenia są często podobne do dolegliwości towarzyszących innym chorobom: na przykład przeziębienia, kłopotów dermatologicznych czy zaburzeń trawienia. Jeśli jednak objawy utrzymują się dłużej, powtarzają się w pewnych charakterystycznych okolicznościach (np. zawsze wiosną, po wizycie w określonym miejscu albo po zjedzeniu danego pokarmu), warto opowiedzieć o tym lekarzowi. Nasze obserwacje dotyczące objawów i tego, kiedy się pojawiają, to pierwszy krok do zawężenia grona podejrzanych alergenów. W przypadku uczulenia na pokarmy metodą diagnostyki może być dieta eliminacyjna. Jeśli po wykluczeniu z menu np. orzechów lub truskawek znikną objawy, to zapewne właśnie one były przyczyną problemów.

Szybszą i pewniejszą metodą są testy alergiczne. Najczęściej stosuje się testy skórne polegające na nakropieniu na przedramiona lub plecy roztworów różnych alergenów, a następnie wykonaniu delikatnych nakłuć pod każdą z kropli. Po kilkunastu minutach dokonuje się pomiaru wielkości ewentualnego bąbla i zaczerwienienia wokół każdego z testowanych miejsc. Testy skórne mogą być zawodne u osób z małą reaktywnością skóry, u małych dzieci oraz osób w podeszłym wieku.

Alergie można też wykryć za pomocą badania krwi. Oznacza się wówczas stężenia przeciwciał (IgE) przeciwko różnym alergenom. Jednak trzeba pamiętać, że prawidłowe wyniki oznaczenia IgE wcale nie wykluczają alergii, tak samo jak prawidłowy test skórny (istnieje bowiem kilka typów nadwrażliwości). Osoby podejrzewające u siebie alergię muszą uważać, by nie dać się nabrać na pseudotesty niemające żadnej podstawy naukowej w rodzaju biorezonansu, analizy włosów czy tzw. testu Vega. Wiarygodne badania można zrobić wyłącznie w gabinecie alergologicznym.

A może odczulanie?

Leczenie alergii składa się z wielu elementów. Pierwsza zasada to unikanie alergenu. Może to oznaczać konieczność usunięcia z domu zwierząt, rezygnację z dywanów i grubych zasłon magazynujących kurz, bardzo częste pranie i dokładne sprzątanie, konsekwentną dietę, wyjeżdżanie w okolice o niższym stężeniu pyłków (zwykle w góry lub nad morze), gdy kwitnie najsilniej uczulająca roślina... Nie jest to łatwe i tanie, ale jeśli nie ograniczymy narażenia na alergen, to pozostałe metody leczenia nie na wiele się zdadzą.

Krok drugi to odpowiednie leki. Obecnie standardem w łagodzeniu objawów alergii są preparaty hamujące wydzielanie histaminy (mediatora reakcji zapalnej). W przypadku astmy podstawowym lekiem są wziewne sterydy (działające tylko miejscowo), pacjenci przyjmują też leki rozszerzające oskrzela. Od ok. dziesięciu lat pacjenci mogą też korzystać z preparatów antyleukotrienowych. Wspomaganiem w przypadku kataru siennego czy zapalenia spojówek są również krople i aerozole zawierające przeciwzapalny kromokligan disodowy. Obecnie wychodzą one z użycia i są zastępowane działającymi miejscowo gikokortykosteroidami i lekami przeciwhistaminowymi.

Powyższe działania mogą skutecznie łagodzić objawy, tak że uczulenie nie obniża znacząco jakości życia chorego. Ale nie leczą przyczyn choroby. To może zdziałać tylko odczulanie. Polega ono na "przyzwyczajeniu" układu odpornościowego do alergenu, tak by zaczął go tolerować. Stopniowo podaje się pacjentowi (w Polsce zwykle w formie zastrzyków, rzadziej doustnie) coraz większe dawki alergenu. Nie jest to metoda pozbawiona wad - u bardzo małego odsetka leczonych wywołuje silne reakcje uboczne (stąd konieczność odczekania w gabinecie po każdym zastrzyku). Poza tym trwa przez kilka lat. U znaczącej większości odczulanych objawy stają się dużo mniej dokuczliwe lub nawet znikają całkowicie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':