Chociaż obie pandemie dzieli ponad 90 lat, wirusy, które je wywołały, mają zadziwiająco wiele wspólnych cech. Wyjaśnia to zagadkę frapującą nas od początku obecnej pandemii - dlaczego choroba rzadziej występuje u osób starszych, a częściej i ze zdwojoną siłą atakuje młodych? "Najważniejsze jednak jest to, że dzięki nowej wiedzy na temat wirusa A/H1N1 jesteśmy lepiej przygotowani do stworzenia szczepionek na wypadek kolejnych, potencjalnie groźniejszych pandemii" - piszą autorzy dwóch prac opublikowanych właśnie w "Science Translational Medicine" oraz "Science".
Stare przeciwciała, ale działają W jednej z tych prac Gary Nabel i Chih-Jen Wei z amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) opisują serię eksperymentów, które przeprowadzili wraz ze swoim zespołem.
W pierwszym podali myszom szczepionkę stworzoną na bazie oryginalnego wirusa hiszpanki z 1918 r. Potem wystawili te gryzonie na działanie dużej liczby wirusów odpowiedzialnych za obecną pandemię. Ku zdziwieniu badaczy wszystkie myszy przeżyły. Następnie role zostały odwrócone. Myszom podano szczepionkę, w której wykorzystano cząstki wirusa pandemicznego z 2009 r., a potem próbowano je zakazić wirusem z 1918 r. Te zwierzęta również przeżyły.
Nabel i Wei doszli więc do wniosku, że obydwie szczepionki musiały zadziałać podobnie, a konkretnie sprawić, że układ odpornościowy wyprodukował podobne przeciwciała zdolne dać odpór mikrobom, które krążyły po świecie w odstępie ponad 90 lat. Stąd było już blisko do wniosku, że obydwa pandemiczne wirusy - ten z 1918 r. i ten z 2009 r. - muszą być do siebie bardzo podobne.
- Byliśmy tym wszystkim dość mocno zdziwieni - mówi dziś Nabel. - W przypadku sezonowej grypy zwykle jest tak, że przeciwciała wytwarzane przeciwko jednemu szczepowi wirusa nie działają już przeciw wirusowi, który wywołuje epidemię ledwie kilka lat później. A tym razem, mimo że oba wirusy dzieli ponad dziewięć dekad, układ odpornościowy nadal działa - wyjaśnia Nabel. Jego zdaniem odpowiada za to jedno z białek znajdujących się na powierzchni wirusa - hemaglutynina.
To bardzo ważna proteina - z jednej strony dzięki niej wirus może przyczepiać się i atakować komórki ludzkiego organizmu. Z drugiej to właśnie hemaglutynina jest wirusowym "znakiem szczególnym", który rozpoznaje nasz układ odpornościowy i dzięki temu może nas chronić przed infekcją.
Kluczowa czapeczka W kolejnych eksperymentach i dzięki wykorzystaniu modelowania komputerowego naukowcy z NIAID odkryli, że w przypadku obydwu pandemicznych wirusów - z 1918 r. i 2009 r. - w cząsteczce hemaglutyniny brakowało pewnej ważnej części
, tzw. cukrowej czapeczki. Analiza wirusów grypy sezonowej, które krążyły po świecie w latach 1997-2008, pokazała, że większość z nich ową czapeczkę już miała. Skąd się tam wzięła?
- Okazuje się, że "potomkowie" wirusa z 1918 r. z czasem, a konkretnie od końca lat 40., zaczęli stopniowo wytwarzać tę czapeczkę - mówi Nabel.
- Ludzie starsi, którzy mogli zetknąć się w dzieciństwie z jeszcze niezmienionymi wirusami, zdołali się na nie uodpornić i teraz, gdy pojawił się podobny do nich wirus pandemiczny, byli w stanie się przed nim obronić - twierdzi prof. Ian Wilson z Instytutu Badawczego Scrippsów w Kalifornii, jeden z autorów drugiej pracy, zamieszczonej w "Science".
Kiedy w następnym eksperymencie naukowcy z NIAID stworzyli wirusa pandemicznego wyposażonego w cukrową czapeczkę, okazało się, że szczepionki już przed nim nie bronią.
Ostatnie doświadczenie polegało na tym, że wirusa z 1918 r. wyposażono w cukrowe cząsteczki i wykorzystano go do stworzenia szczepionki. Myszy, którym ją podano, okazały się odporne na zakażenie oryginalnym wirusem hiszpanki
. "Możemy teraz wykorzystać tę wiedzę i spróbować stworzyć szczepionki na bazie wirusa pandemicznej grypy z 2009 r., ale wyposażonego już w brakujący cukier. Taka szczepionka chroniłaby zarówno przed wirusem mogącym wywołać pandemię, jak i zmniejszała ryzyko zmiany wirusa pandemicznego w wirusa grypy sezonowej" - pisze Nabel.
- Dzięki tym pracom coraz lepiej rozumiemy przemianę pandemicznych wirusów grypy w szczepy sezonowe. Co ważne, mamy teraz jasną wskazówkę, w jaki sposób dzięki odpowiednim szczepionkom spowalniać lub hamować proces takiej przemiany - komentuje Anthony Fauci kierujący NIAID.
Dla Gazety dr med. Paweł Grzesiowski, kierownik Zakładu Profilaktyki Zakażeń w Narodowym Instytucie Leków Obie publikacje stanowią kolejny krok w kierunku poznania natury wirusów grypy, ale co ważniejsze, tłumaczą to, co lekarze obserwowali w sezonie grypowym w 2009 r. W wielu krajach wykryto u osób po 60. roku życia odporność przeciw nowemu wirusowi. Chorowały przede wszystkim młode osoby, które nie zetknęły się jeszcze z tym wirusem i nie mają odpowiednich przeciwciał.
Już z wcześniejszych badań wirusologicznych wynikało, że wirus z 2009 r. to bardzo bliski krewny "hiszpanki" - podobieństwo jednego z najważniejszych białek, hemaglutyniny, wynosi 99,7 proc. Nie wiedzieliśmy jednak, czy istnieje krzyżowa ochrona. Te badania to potwierdziły - okazuje się, że pamięć immunologiczna daje ochronę nawet po 50 latach.
Te badania dają też nadzieję na nowe, uniwersalne szczepionki przeciwko grypie, których nie będzie trzeba modyfikować corocznie.
not. dn