Aneta Augustyn: Na wrocławskiej konferencji będzie m.in. sesja o kobiecych strategiach seksualnych. Kobieta zmienną jest - co miesiąc. Czy nasze strategie też? Prof. Bogusław Pawłowski*: W środku cyklu, bezpośrednio przed i po owulacji (czyli w najbardziej płodnym okresie), kobieta zdecydowanie prowokuje i uwodzi. Częściej się uśmiecha, odsłania więcej ciała, intensywniej się maluje.
Ponoć w jednym z nocnych klubów sowitsze napiwki dostawały te tancerki, które były podczas owulacji. - Było takie badanie, rzeczywiście ich napiwki rosły o połowę. Nie wiemy, czy mężczyźni wyczuwali, że kobiety są akurat w płodnej fazie. Może kobiety były w tej fazie cyklu bardziej zalotne.
Na ile nasze seksualne preferencje są świadome? - Rozsądkiem jesteśmy w stanie ocenić intelekt partnera, jego zaradność, osobowość. Wiele dzieje się jednak poza świadomością. Przykładem jest ciągle kontrowersyjna komunikacja poprzez feromony, które wydzielamy i wydaje się, że podświadomie rejestrujemy u innych. Bywa, że w towarzystwie nawet niepozornej osoby zaczyna iskrzyć - to może być sprawa feromonów. Wiadomo, że pociągający wydaje nam się osobnik o zapachu wskazującym na jego odmienność genetyczną - według jednej z hipotez to może gwarantować lepsze zdrowie ewentualnego potomka.
Kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną tracą zdolność wychwytywania subtelności zapachowych, które mogą informować o genetycznym dopasowaniu potencjalnego partnera. Kierują się innymi kryteriami, np. wizualnymi, rozsądkiem. Ciekawe, że kobiety często kupują dla siebie te
perfumy, które przypominają ich własny zapach.
Nasze strategie są zależne od fazy cyklu, antykoncepcji, ale także od relacji z partnerem. Inaczej traktujemy stałego, inaczej - okazjonalnego. - Kilka miesięcy temu w "Gazecie" prosiliśmy panie o wypełnienie anonimowych ankiet dotyczących m.in. ojców ich dzieci. Odpowiedziało 1600 kobiet, z których część przyznała, że będąc w stałym związku, zdradziły partnera, a owocem tej zdrady było dziecko.
Możliwe, że kobiety, które robią skok w bok czy angażują się w przelotne związki, próbują, mniej lub bardziej świadomie, pozyskać lepsze geny dla potomstwa. Lepsze od tych, które ma stały partner - być może świetny opiekun, ale niekoniecznie najlepszy "dawca" dobrych genów. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale próbujemy ustalić, czy noworodki urodzone w wyniku takiej strategii są rzeczywiście zdrowsze i silniejsze.
Coraz częściej same składamy niedwuznaczne propozycje mężczyznom. Przejmujemy męskie strategie? - Ze wzrostem emancypacji i finansowej niezależności kobiety coraz częściej przejmują inicjatywę. Zwłaszcza tam, gdzie jest ich więcej niż mężczyzn, więc muszą o nich rywalizować. Kiedy przed laty w amerykańskich college'ach przeważali mężczyźni, to obowiązywały strategie na modłę kobiecą - panowie długo i wytrwale zabiegali o względy partnerki, stając na głowie, żeby ją zainteresować. Teraz, kiedy proporcje się zmieniły i w college'ach jest mniej mężczyzn, kobiety dostosowały się do męskich zasad, czyli - uwieść jak najszybciej, jak najwięcej, jak najtańszym kosztem. Krótkie zaloty i szybko do celu. Zamiast wielu miesięcy starań wystarcza jeden wieczór lub nawet kilka godzin.
Możliwe, że w Polsce też nas to czeka, bo uczelnie będą się coraz bardziej feminizować. Pobór przestał być obowiązkowy, więc ubywa studentów, którzy uciekali na
studia od wojska.
O czym jeszcze będziecie dyskutować we Wrocławiu? - Psycholodzy ze Szkocji zbadali, gdzie kobiety preferują mężczyzn o bardziej zmaskulinizowanych twarzach, czyli pociągłych, o rysach ostrych, wyraźnie zarysowanej żuchwie. Okazało się, że tam, gdzie są gorsze parametry zdrowia, czyli w krajach ubogich, o wysokiej umieralności i dużej częstości chorób zakaźnych. Mężczyźni typu macho mogą być tam większą gwarancją dobrych genów. Natomiast w krajach, gdzie generalnie stan zdrowia jest dobry, ryzyko śmiertelnych infekcji niewielkie, męskość wypisana na twarzy partnera mniej się dla kobiet liczy.
Będzie mowa także o kooperacji: kiedy ludzie są skłonni ze sobą współpracować, czy decyduje o tym ich status społeczny.
Joseph Call, psycholog z Instytutu Maksa Plancka, opowie o tym, w jaki sposób ewolucja sprzyjała powstaniu cierpliwości, czy ma to związek ze zdolnością do planowania, czy małpy są cierpliwe.
Wśród zaproszonych jest Ernst Fehr, nominowany do Nobla austriacki ekonomista, który bada, czym się kierujemy, dokonując rozmaitych życiowych wyborów. - Fehr zajmuje się neuroekonomią, która zakłada, że podejmowane przez nas decyzje mają na ogół charakter ekonomiczny, wynikają z bilansu zysków i strat. Badał m.in. podłoże altruizmu i okazało się, że jesteśmy w stanie mocno poświęcać się, żeby... ukarać innych.
Przeprowadził taką grę: każdy z uczestników dostał określoną kwotę i miał włożyć część do wspólnego koszyka. Kiedy okazało się, że niektórzy z graczy nie dawali niczego lub dawali bardzo mało, pozostali byli skłonni poświęcić część własnych środków, żeby takie mało kooperatywne jednostki ukarać i w ten sposób skłonić je do prospołecznych zachowań w przyszłości.
Słowem, jak istoty społeczne potrafimy dużo dać, żeby ukarać tych, którzy wspólnych norm nie respektują. Relacje jednostka - grupa są ważniejsze niż nasz własny interes. Na konferencji Fehr ma opowiedzieć m.in. o potrzebie odwzajemniania się oraz dlaczego ewolucja premiowała zachowania altruistyczne.
* prof. Bogusław Pawłowski - p.o. kierownika Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego, dyrektor Zakładu Antropologii PAN
Ewolucyjny punkt widzenia
W tym roku stowarzyszenie European Human Behaviour and Evolution Association ma swoje coroczne spotkanie we Wrocławiu - od 25 do 27 marca. Przybędzie nań 150 antropologów, ekologów behawioralnych i psychologów ewolucyjnych, m.in. z Europy, USA, Australii oraz Indii.
>