Naukowcy dzielą zwykle pamięć na trzy rodzaje: sensoryczną (ultrakrótką), krótkotrwałą i długotrwałą. Ta pierwsza trwa do maksimum pół sekundy i służy jako podręczny skład dla procesów wstępnej analizy nowych informacji. Pamięć krótkotrwała jest natomiast trochę podobna do komputerowej pamięci RAM. Trafiają tam informacje pobrane z dwóch pozostałych magazynów pamięci. Jeśli do niczego nie są potrzebne - w relatywnie krótkim czasie znikają.
Nie znikają jednak ot tak sobie - okazuje się, że ich usuwanie jest ważnym procesem, którego molekularne podstawy właśnie zostały poznane. Zespół naukowców z pekińskiego Uniwersytetu Tsinghua oraz Cold Spring Harbor Laboratory w
USA postanowił bliżej przyjrzeć się przebiegowi procesu zapominania u muszek owocowych. Do badań wybrano muszki, u których aktywność pewnego białka (o nazwie Rac) regulowana była genetycznie - u części była standardowa, a w pozostałych grupach albo zdecydowanie podwyższona, albo obniżona.
Muszki uczono kojarzyć jeden z dwóch prezentowanych zapachów z nieprzyjemnością. Wyedukowane drosofile naturalnie wybierały "bezpieczniejszą" woń. Jednak już po kilku godzinach muszki z normalnie działającym białkiem Rac zaczynały uznawać oba zapachy za neutralne. Zdecydowanie bardziej pamiętliwa była grupa, u której aktywność białka Rac była niska. Za to muszki, u których białko to było bardzo aktywne, należały do grupy najbardziej beztroskich i zapominalskich.
Opisane w prestiżowym czasopiśmie "Cell" odkrycie mocno zmienia obowiązujące dotąd teorie wyjaśniające mechanizm znikania wspomnień z pamięci krótkotrwałej. Większość naukowców przychylała się dotąd do zdania, że zarejestrowane tam dane znikają samoczynnie. Inni przekonywali, że proces ten przypomina raczej wypieranie starszych informacji przez nowe (interferencję).
O ile to ostatnie to częściowo prawda (aktywność Rac wzrasta, gdy pojawia się natłok nowych bodźców), to jednak po raz kolejny okazuje się, że nic nie znika bez przyczyny. I warto to sobie dobrze zapamiętać.