http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto się przebije, ten przeżyje

Adam Wajrak
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-23 13:18

Dla zwierząt nadszedł naprawdę krytyczny czas. Dotarło to do mnie, gdy zabrałem się do odśnieżania drogi do garażu.

ZOBACZ TAKŻE
Ciężki i lepki jak plastelina śnieg ciążył mi na szufli jak nie wiem co, a pot ciurkiem ciekł po plecach. Moim zmaganiom bardzo bacznie przyglądały się sójki i sikorki. Momentalnie zlatywały się w miejsca, w których spod śniegu wyłaniała się ziemia. Dla nich to zawsze szansa na znalezienie jakiegoś zapomnianego nasionka lub hibernującego bezkręgowca. Zresztą na drogach leśnych widać to samo. Wystarczy, że odśnieżający pług zahaczy o pobocze, a już tam są sójki, a czasami grubodzioby.

No dobrze, ale czy zwierzęta mogą liczyć w kwestii przebijania się przez śnieg tylko na nas ludzi? Wcale nie. Podzieliłem zwierzaki na te, które są w stanie przebić się przez śnieg, i te, którym się to nie udaje. Do tych pierwszych należą oczywiście dziki.

Podobnie jak w miejscach, które ja odśnieżyłem, na dziczych buchtowiskach można spotkać sójki i przede wszystkim sikorki. Dziki szukają owadów, żołędzi, pędów i gryzoni, ale przy okazji odkrywają spod śniegu olbrzymie połacie ściółki, którą też przewalają do góry nogami. Sikorki znajdują tam całą masę bezkręgowców.

Innym supergrzebaczem jest sójka. Byłem święcie przekonany, że kilkanaście centymetrów śniegu stanowi dla nich przeszkodę nie do przebicia. Tymczasem w wielu miejscach trafiłem na pionowe tunele. O tym, że to robota sójek, świadczyły ich odbite skrzydła. Te sójcze dziury czasami były głębokie na grubo ponad 20 cm.

Z początku myślałem, że celem sójek są gryzonie. Jednak w końcówce tuneli nie było ich norek. Czyli sójki musiały szukać swoich skrytek z żołędziami, które zgromadziły na jesieni. I wszystko wskazuje na to, że odnajdywały je znakomicie. Jak to robiły w zasypanym śniegiem lesie, nie mam naprawdę pojęcia.

Dziki i sójki mogły jednak tak sobie poczynać, gdy śnieg był miękki i puszysty. Teraz, wszystko się zmieniło. Sytuacja jest dramatyczna. Śnieg jest mokry i ciężki - sójka się przez niego nie przebije. A gdy temperatura spada poniżej zera, staje się tak twardy, że nawet dzicze ryje są na nic. W samej końcówce zimy toczy się dramatyczny wyścig między nią a żyjącymi w puszczy zwierzętami. Są one osłabione, kończą się im zapasy tłuszczu, a poza tym coraz bardziej wystawione są na działanie chorobotwórczych drobnoustrojów. No i ten twardy śnieg. Jeżeli zima jeszcze trochę utrzyma śniegową skorupę, sójki i dziki będą w poważnych tarapatach.

Czekam na państwa listy pod adresem: adam.wajrak@gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':