http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Orbitalny pokój z widokiem na Ziemię i Wszechświat

Tomasz Ulanowski
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 17:28

Z przylądka Canaveral na Florydzie wystartował dzisiaj prom Endeavour. To jeden z pięciu ostatnich lotów amerykańskich wahadłowców, dzięki którym w końcu tego roku ma być ukończona budowa Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Amerykański prom Endeavour
Amerykański prom Endeavour
Do ładowni Endeavoura technicy NASA zapakowali moduł stacji nazwany Tranquility oraz kopułę obserwacyjną. Cylindryczny moduł pomieści stacyjne systemy podtrzymujące życie (np. urządzenia do recyklingu wody, a także do oczyszczania powietrza z dwutlenku węgla i produkcji tlenu) oraz dodatkową toaletę i przyrządy treningowe.



Dzięki zaś siedmiookiennej kopule sześcioosobowa załoga stacji zyska zapierający dech w piersiach widok na Ziemię, stację, a także fragment rozgwieżdżonego Wszechświata. Główny bulaj obserwacyjny Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) będzie miał teraz aż 80 cm średnicy - stanie się najszerszym oknem w kosmosie (nie licząc oczywiście zwierciadeł orbitalnych teleskopów).



Kopuła, choć od dawna pożądana przez astronautów zamieszkujących stację, długo miała pecha. Najpierw odkładano jej budowę, a kiedy wreszcie ją skonstruowano, trafiła do magazynu NASA, gdzie od 2004 r. czekała na transport w kosmos. Wszystko przez katastrofę promu Columbia w 2003 r., która opóźniła budowę ISS.

Endeavour zabrał też w kosmos kopię rękopisu Preludium A-dur op. 28 nr 7 Chopina, a także płytę z koncertem Karola Radziwonowicza i Orkiestry Sinfonia Viva utworzonej przez studentów i absolwentów Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Polską muzykę zamówił dowódca misji George Zamka, który ma polskie korzenie. Rok temu mówił "Gazecie": - Mój dziadek częściej mówił w domu po polsku i niemiecku niż po angielsku. Jego ojciec, a mój pradziadek w końcu XIX w. przyjechał do USA z okolic Gdańska. Wiem, że jego brat Adalbert żenił się w mieście zwanym... Wieszcz? Wszencz?

Wysłane wczoraj w kosmos elementy stacji, a także jeden z wcześniej wystrzelonych modułów, zostały wyprodukowane przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) na mocy porozumienia barterowego z NASA. Dzięki niemu Europejczycy budowali kolejne fragmenty ISS, inwestując przy tym w swój przemysł kosmiczny, a Amerykanie promami transportowali je na orbitę. ESA chwali się, że dostarczyła ponad jedną trzecią ciśnieniowych modułów wartej ok. 100 mld dol. stacji.

Teraz Europejska Agencja Kosmiczna chce się zająć konstrukcją własnego statku, który mógłby zwozić towary z orbity na Ziemię. Na razie Europejczycy dysponują tylko kosmicznym transportowcem ATV, który dowozi zaopatrzenie do stacji, a potem, wyładowany przez astronautów śmieciami, płonie w atmosferze. Nowy pojazd miałby powstać do 2015 r. Pięć lat później ESA chce mieć zaś gotowy statek załogowy, w którym jej astronauci mogliby latać na orbitę.

Nie wiadomo jednak, co mieliby tam robić. Amerykanie - najwięksi kosmiczni płatnicy - obiecują bowiem finansowanie stacji orbitalnej tylko do roku 2020.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów