Prestiżowe pismo medyczne kaja się dopiero po 12 latach od "zbrodni". W 1998 r. "Lancet" opublikował badania brytyjsko-kanadyjskiego lekarza dr. Andrew Wakefielda, który twierdził, że połączona szczepionka na odrę, świnkę i różyczkę, którą stosuje się u dzieci, wywołuje autyzm. Publikacja wywołała zaniepokojenie wśród rodziców, a część z nich przestała szczepić dzieci. W efekcie wzrosła liczba zachorowań na odrę
Artykuł w "Lancecie" wywołał również burzę wśród naukowców i lekarzy. Późniejsze badania nie potwierdziły prawdziwości tez postawionych w pracy Wakefielda. W 2004 r. sprawą zajęła się brytyjska Generalna Komisja Medyczna, a pismo częściowo przyznało się do błędu. Częściowo, bo jego szefowie ciągle upierali się, że mieli prawo opublikować artykuł, by "wywołać twórczy ferment naukowy". Mimo tego, iż wiedzieli, że badania Wakefielda były opłacane przez prawników reprezentujących rodziców, którzy twierdzili, że szczepionka zaszkodziła ich dzieciom.
W zeszłym tygodniu Komisja uznała, że Wakefield prowadził swoje badania w sposób nieuczciwy (choć nie odniosła się do prawdziwości ich wyników) i niefachowy. Być może zostanie on skreślony z listy brytyjskich lekarzy.
Reagując na to orzeczenie, "Lancet" ogłosił, że praca Wakefielda "została usunięta z naszych archiwów".
Źródło: Gazeta Wyborcza