http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dzisiaj Haiti, jutro...

Andrzej Hołdys
2010-01-21, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 15:34

Fot. Gregory Bull AP

Stambuł może być kolejnym wielkim miastem zniszczonym przez trzęsienie ziemi. Tureckiej metropolii zagraża kataklizm kilkadziesiąt razy potężniejszy niż ten na Haiti

ZOBACZ TAKŻE
Mapa ryzyka sejsmicznego w Europie i basenie Morza Śródziemnego
Mapa ryzyka sejsmicznego w Europie i basenie Morza Śródziemnego
SERWISY
To najczarniejszy ze scenariuszy, które biorą pod uwagę Tobias Hergert z uniwersytetu w Karlsruhe i Oliver Heidbach z instytutu geofizycznego GFZ w Poczdamie. Wyniki ich badań ukazały się przed kilkoma dniami w "Nature Geoscience". Niemieccy sejsmolodzy oszacowali, że niebezpieczny dla Stambułu wstrząs może sięgnąć 7,6 stopnia w skali Richtera. Podobna ilość niszczycielskiej energii wyzwoliła się jesienią 2005 r. w Kaszmirze - zginęło tam 80 tys. ludzi.

Na szczęście Hergert i Heidbach mają też względnie optymistyczne wieści dla Stambułu. Ich zdaniem zagrożenie może być mniejsze. Jest bowiem spora szansa, że zamiast jednego silnego nastąpi kilka słabszych wstrząsów. One też spowodowałyby znaczne straty, ale miasto ocalałoby.

Byłby to prawdziwy uśmiech losu dla dziesięciomilionowej aglomeracji, która rośnie jak na drożdżach, zajmując kolejne tereny po obu stronach Bosforu. Korzysta ze swego dogodnego położenia geograficznego na granicy Europy i Azji. Minus tej lokalizacji znajduje się blisko 20 km na południe od miasta, pod dnem morza Marmara.

Cisza przed burzą

To niebezpieczny uskok tektoniczny przebiegający ze wschodu na zachód. Stambuł nieraz już odczuł to kłopotliwe sąsiedztwo - policzono, że w ciągu ostatnich 2 tys. lat był 12 razy niszczony przez trzęsienia ziemi.

Od ponad dwóch wieków jest tu względnie spokojnie. Sejsmolodzy twierdzą jednak, że to cisza przed burzą. Starają się też przewidzieć, jaką moc będzie miał kolejny wstrząs i kiedy można się go spodziewać. Sporządzony kilka lat temu prawdopodobny bilans takiego kataklizmu wygląda następująco: 30-40 tys. zabitych, 100 tys. rannych, pół miliona ludzi pozbawionych dachu nad głową, straty materialne w wysokości 12-15 mld dol.

Tym razem nieszczęście podąża ku Stambułowi od wschodu. Wspomniane pęknięcie tektoniczne pod morzem Marmara jest fragmentem uskoku anatolijskiego, który na długości ponad 1000 km przecina całą północną Turcję. Od 1939 r. zanotowano wzdłuż tej struktury geologicznej kilkanaście silnych tąpnięć - każde następne następowało na zachód od poprzedniego. Ostatni jak dotąd epizod tej katastrofalnej serii miał miejsce 17 sierpnia 1999 r. Tego dnia skały przesunęły się pod miastem Izmit znajdującym się 150 km na wschód od Stambułu. Konsekwencje były tragiczne: zginęło 18 tys. ludzi, rannych było ok. 50 tys., a straty materialne sięgnęły 6 mld dol.

Sejsmolodzy przewidzieli tę katastrofę. Dwa lata wcześniej Ross Stein i James Dieterich ze Służby Geologicznej USA oraz Aykut Barka z politechniki w Stambule opublikowali pracę, w której prawdopodobieństwo silnego wstrząsu w okolicach Izmitu oszacowali na 12 proc. Prognoza obejmowała trzy dekady. Te 12 proc. może się wydać ryzykiem niewielkim, ale w innych częściach uskoku oceniono je na ledwie 1-2 proc. Jeśli gdzieś ziemia miała mocno zadrżeć, to Izmit był pierwszy na liście.

Była to pierwsza próba wykorzystania do prognoz nowej hipotezy, która zrodziła się kilka lat wcześniej w Kalifornii. Stein i dwaj inni badacze - Geoffrey King i Jian Lin - prowadząc badania na uskoku San Andreas (równie groźnym jak anatolijski, szczególnie dla San Francisco), odkryli, że jedno trzęsienie ma wpływ na to, gdzie może nastąpić kolejne. Zjawisko nazwali przenoszeniem naprężeń pomiędzy skałami.

Hipoteza ta - którą można by zobrazować kolejnymi kostkami domina upadającymi pod naporem sąsiadów - cieszy się coraz większą popularnością. Choć nie brakuje krytyków uważających, że jest wątpliwe, aby nieduże zmiany ciśnienia - rzędu paru bar, czyli tyle co w oponie samochodowej - rządziły ruchami olbrzymich mas skalnych. W jednej ze swoich prac Stein dowodził, że wystarczy wzrost ciśnienia w skałach o zaledwie ćwierć bara spowodowany przez jeden wstrząs, aby wywołać kolejne.

Stambuł, Tokio, Padang

Ostrzeżenie dotyczące Izmitu przeszło bez większego echa. Jednak natychmiast po tragedii Aykut Barka rozpoczął poszukiwania stref, które - zgodnie z hipotezą - powinny przejąć część niszczycielskiej energii. Po dwóch miesiącach miał w ręku wyniki. Zaraz je opublikował.

Jeden ze wskazanych przez niego wrażliwych rejonów znajdował się w pobliżu miasta Düzce oddalonego o 100 km od Izmitu. W listopadzie 1999 r. żywioł uderzył tam z siłą 7,1 stopnia. Tym razem jednak prognoza została potraktowana poważnie. Dzięki temu zginęły "tylko" 834 osoby.

Rok później ta sama grupa badaczy ogłosiła, że najgorsze może dopiero nadejść. Pomiar naprężeń w skałach wskazał bowiem, że w zagrożonej strefie znalazł się Stambuł. Prawdopodobieństwo wystąpienia kataklizmu w ciągu najbliższych 30 lat oszacowano na 62 proc.!

Pięć lat temu podobną prognozę sporządzono dla Tokio. W tym przypadku naukowcy postanowili skalkulować ryzyko powtórzenia się wstrząsu z 1923 r. Zmiótł on z powierzchni ziemi dwie trzecie japońskiej metropolii oraz całą sąsiednią Jokohamę. Zginęło ponad 100 tys. ludzi. Ryzyko takiej powtórki w ciągu 30 lat grupa Steina oceniła na 35-40 proc.

Również po trzęsieniu w Kaszmirze w 2005 r. oraz w Syczuanie w Chinach w 2008 r. kalifornijski zespół analizował nowy układ sił w skorupie ziemskiej, znajdując słabe miejsca.

Inni badacze uczynili to samo na Sumatrze po pamiętnym trzęsieniu w grudniu 2004 r., które uruchomiło falę tsunami odpowiadającą za śmierć setek tysięcy ludzi od Indonezji po wschodnią Afrykę. Nadal ostrzegają oni przed kolejnymi potężnymi wstrząsami - w uskokach przecinających Sumatrę i okoliczne morza wciąż zgromadzone jest mnóstwo energii. Parę dni temu wyniki badań na ten temat opublikował John McCloskey z Uniwersytetu Ulsterskiego w Belfaście, który zna chyba wszystkie sumatrzańskie uskoki. Twierdzi on, że teraz poważnie zagrożone jest milionowe miasto Padang na Sumatrze, a kolejne tsunami może być nawet większe od tego z 2004 r.

Za kilkanaście tygodni pojawi się też zapewne pierwsza ocena skutków trzęsienia na Haiti. Sejsmolodzy śpieszą się z pomiarami, bo jak pokazały przykłady Turcji i Sumatry, nowo powstałe naprężenia w skałach mogą w ciągu paru miesięcy sprowokować kolejny silny wstrząs gdzieś niedaleko. Oczywiście równie dobrze przez wiele lat może się nic nie wydarzyć.

Natomiast prognoza dla Stambułu z 2000 r. pozostaje wciąż aktualna. Miasto dostało czas na przygotowania, a naukowcy - na badania, których od tego czasu przeprowadzono dziesiątki. Praca Hergerta i Heidbacha jest najnowszą z nich.

Trzęsień tyle samo, ofiar coraz więcej
Na naszym globie są cztery główne strefy aktywności sejsmicznej. Pierwszą, zwaną pierścieniem ognia, tworzą lądy wokół Oceanu Spokojnego. Druga ciągnie się od Morza Śródziemnego na zachodzie po Indonezję na wschodzie. Trzecia znajduje się w regionie Karaibów. Czwarta - w Afryce wschodniej, gdzie ziemia drży wzdłuż całego Wielkiego Rowu Afrykańskiego, głównie jednak w Etiopii i okolicach. Praktycznie w każdej z tych stref można się spodziewać silnego wstrząsu. W Europie zdarzają się one regularnie we Włoszech, w Grecji i na Bałkanach. W zasięgu trzęsień ziemi żyją dziś setki milionów ludzi. Szczególnie niepokojącym zjawiskiem jest rozbudowa bieda miast, które są kompletnie nieprzygotowane na kataklizmy. Nawet najlepsza prognoza sejsmologów z da się wtedy na niewiele. Podczas wstrząsu taki moloch staje się śmiertelną pułapką. A megamiasta Trzeciego Świata wciąż puchną, co oznacza, że ofiar trzęsień ziemi będzie coraz więcej. Według sejsmologów z organizacji GeoHazard International w takich miastach jak Katmandu, Delhi,Quito, Lahore, Islamabad czy Teheran mogą zginąć setki tysięcy ludzi.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    71 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':