Smakosze, strzeżcie się. Czy wiecie, że jedzenie foie gras to najkrótsza droga do choroby Alzheimera? Gorsze od pasztetu może być tylko mięso - w naszym jelicie grubym może przebywać nawet do 40 lat, powoli i podstępnie nas zatruwając. Na szczęście istnieją też niezawodne sposoby ulżenia naszemu znękanemu układowi pokarmowemu - wystarczy codziennie strzelić sobie strzemiennego... z octu. Na ewentualne nudności pomoże zaś lek bazujący na arszeniku (homeopatyczny, a jakże).
Wyżej zebrane "mądrości" to tylko próbka z właśnie opublikowanego raportu o publicznych wypowiedziach celebrytów, w których odwołują się oni do autorytetu nauki. Zestawienie najbardziej absurdalnych wypowiedzi znanych osób rokrocznie prezentowane jest przez brytyjską organizację Sense About Science (O nauce z sensem) stawiającą sobie za cel walkę z przeinaczeniami i uproszczeniami dotyczącymi odkryć naukowych i promującą publiczną debatę opartą na faktach i racjonalnych argumentach.
Kobyle łożysko - tajna broń masażystów W raporcie z 2009 r. autorzy zwracają uwagę na niepokojąco wzrastającą liczbę wypowiedzi znanych sportowców zapewniających o licznych zaletach niestandardowych terapii w leczeniu kontuzji. Najlepszym przykładem jest Robin van Persie, napastnik Arsenalu i reprezentacji Holandii, który w celu leczenia zerwanych więzadeł stawu skokowego udał się do Belgradu, by poddać się masażom połączonym z nacieraniem wyciągiem z kobylego łożyska. Jak sam stwierdził: "Lekarka nie bardzo była mi w stanie wyjaśnić, na czym polega skuteczność tej metody, ale nie zaszkodzi spróbować... Jak zadziała, to zadziała". Komentujący tę wypowiedź specjaliści medycyny sportowej wzruszają ramionami: wszelkie zyski z masażu wyciągiem z łożyska związane są po prostu z masażem. Sceptycyzm zachowali też
Arsene Wenger (trener Arsenalu) i szef fizjologów klubu, którzy jednak wyrazili zgodę na tę nieco dziwaczną terapię. Od tego czasu w kolejce do belgradzkiej kliniki medycyny alternatywnej ustawiła się kolejka piłkarzy z najlepszych angielskich klubów: Liverpoolu, Chelsea, Manchesteru United (to nie żart).
Annabel Croft, była niezła tenisistka, obecnie prezenterka telewizyjna, przekonywała do homeopatii w następujący sposób: "Moja córka Amber wymiotowała całą noc; podałam jej arsenic album (substancję homeopatyczną bazującą na arszeniku), która pomogła jej na tyle, że za chwilę tańczyła na imprezie". Lekarze przypominają: zatrucia pokarmowe zwykle dość szybko ustępują samoczynnie, nie ma naukowych dowodów na skuteczność homeopatii.
Strzelmy sobie odrobinę octu Raport zatytułowany "Celebryci i nauka 2009" zwraca też uwagę na kolejny lejtmotyw w wypowiedziach znanych i lubianych - bezkrytyczny zachwyt nad mitycznymi "wartościami odżywczymi" i "dietetycznością". Nikogo nie namawiam do żywienia się francuskim pasztetem, jednak stwierdzenie Rogera Moore'a (filmowego Jamesa Bonda) zapewniającego, iż spożywanie foie gras prowadzi "prosto do zapadnięcia na śmiertelną chorobę: Alzheimera, cukrzycę lub reumatoidalne zapalenie stawów" jest jednak nieco przesadzone.
Była żona Paula McCartneya Heather Mills, weganka, przekonuje natomiast o straszliwych skutkach spożywania mięsa: "Jego część odkłada się w jelicie grubym nawet przez 40 lat, ulegając petryfikacji, a w końcu doprowadzając nas do śmierci. I to jest fakt!". A wydawało się, że los niestrawionych resztek pokarmowych jest każdemu dość dobrze znany.
Uważać trzeba jednak nie tylko na to, co się je, ale także na to, co się pije. Shilpa Shetty, aktorka Bollywood, zwyciężczyni angielskiej wersji "Big Brother" dla celebrytów, przestrzega: "Osobiście unikam napojów gazowanych. Usuwają one z organizmu tlen i sprawiają, że skóra staje się pomarszczona i odwodniona". Dla zaniepokojonych: napoje gazowane naprawdę nie wpływają na poziom dotlenienia naszych ciał (cokolwiek by to miało znaczyć), a już na pewno - na tworzenie się zmarszczek (zmarszczki mimiczne mogą za to pojawić się na skutek częstego śmiechu). Tak czy inaczej, w roku 2009 w świecie celebrytów napoje gazowane były zdecydowanie passé.
Karierę wśród napitków zrobił natomiast ocet, rzekomo przyspieszający trawienie i ułatwiający odchudzanie. Regularnie ocet pija ponoć Cindy Crawford i jedna z najseksowniejszych kobiet świata Megan Fox. Jego zalety wychwala też Fergie, wokalistka zespołu Black Eyed Peas (zespół zdobył kilka nagród Grammy): "Lubię strzelić sobie trochę octu. To musi być niefiltrowany ocet na bazie cydru jabłkowego. Dwie łyżki. Z jakiegoś powodu czuję wtedy zmianę na żołądku". Hmm, z jakiegoś powodu akurat w to ostatnie można uwierzyć.
Nie pochodzę od żaby ani małpy Autorzy raportu zauważają też, że wciąż nie mija moda na straszenie chemią. Wokalistka Atomic Kitten Natasha Hamilton przestrzega przed "niebezpiecznymi chemikaliami" w antyperspirantach, z których istnienia wcześniej nie zdawała sobie sprawy. Zaś znana aktorka Gwyneth Paltrow podzieliła się z fanami następującym spostrzeżeniem o wyższości żywności organicznej nad innymi: "Kiedy przeczytałam, co pestycydy czynią małym zwierzątkom, pomyślałam: dlaczego miałabym wystawiać swoje dzieci na podobne niebezpieczeństwo?". Oczywiście każdy ma prawo nie używać antyperspirantów i żywić się tylko żywnością wyhodowaną w certyfikowanym gospodarstwie ekologicznym, ale warto podkreślić, że wszystkie dopuszczane do użytku produkty mogące bezpośrednio wpływać na ludzkie zdrowie są dokładnie badane pod względem ewentualnej szkodliwości. Małe zwierzątka, o których ze współczuciem wypowiada się Gwyneth Paltrow, cierpią właśnie dla ustalenia poziomu toksyczności danego związku (w tym wypadku pestycydu) i przyjmują dawki czasem nawet o kilka rzędów wielkości większe od tych, na które ewentualnie może być narażony człowiek.
Jeśli istnieją jakiekolwiek wątpliwości co do bezpieczeństwa takiego związku, nie jest on dopuszczany do obrotu.
Warto przypomnieć za naukowcami cytowanymi w raporcie dwie stare prawdy: wszystko składa się ze związków chemicznych, w związku z czym nic nie jest "wolne od chemii"; a także: efekt wywoływany przez dowolny związek chemiczny zależy od dawki.
W zestawieniu wyróżniono tylko jednego polityka - była to Sarah Palin, była kandydatka na wiceprezydenta
USA z ramienia Partii Republikańskiej, nieprzekonana, że ludzkie istoty, "myślące, kochające", mogą wywodzić się od "żab, które wypełzły na brzeg, gdy wyrosły im nogi" albo "od zwieszających się z drzew małp". Tym samym okazuje się, że wypowiadający się podobnie kilka lat temu europoseł Maciej Giertych nie jest osamotniony w swoich poglądach.
Celebrytom mniej wolno Na koniec prezentowanego raportu umieszczono też przykłady pozytywne i warte naśladowania. Gwiazda rocka
Bonnie Tyler zapytana, co myśli o wpływie akupunktury na odchudzanie, stwierdziła po prostu: "Straciłam trochę na wadze, ale w tym samym czasie przeszłam też na bardziej rozważną dietę. Może jestem nieco cyniczna, ale sądzę, że był to istotniejszy powód utraty wagi".
Lekarze wypowiadający się dla Sense About Science uznali także, że na wyróżnienie zasługuje angielska aktorka filmowa i teatralna Natascha McElhone, która po powrocie z Angoli przypomniała, że "tężec jest chorobą, przed którą doskonale można zabezpieczyć się szczepionką". W czasach, kiedy w Europie rozprzestrzeniają się bezsensowne plotki dotyczące szkodliwości szczepień, skłaniające wiele osób do zaprzestania - o zgrozo - szczepienia dzieci, na oklaski zasługuje każdy głos powtarzający, że szczepienia ratują miliony przed chorobami i śmiercią. Warto przypomnieć, że na tężec co roku umiera kilkaset tysięcy ludzi, zaś jego przypadki wciąż zdarzają się także w Polsce.
Większość przytoczonych powyżej wypowiedzi może bawić, ale rozrywka nie jest jedynym celem publikacji raportu "Celebryci i nauka 2009". Znacznie ważniejsze jest przypomnienie, że osoby publiczne powinny przynajmniej starać się nie powtarzać anegdotycznych informacji, plotek i zwykłych zmyśleń, powołując się przy tym na nieistniejące naukowe uzasadnienia. Oddzielanie własnych przekonań i przypuszczeń od faktów nie zawsze jest łatwe, ale bardzo często - jak podkreślają autorzy raportu - "wymaga tylko jednego telefonu". Warto go wykonać.
Adam Wawrzyński
Bzdura 2010. Celebryci, pilnujcie się! Też mamy swoich celebrytów. I też czasem plotą jakieś bzdury powołując się na współczesną naukę. W tym roku chcemy, wzorem brytyjskiej „Sense About Science” i z państwa pomocą, gromadzić przykłady wypowiedzi polskich celebrytów, które są na bakier z nauką i zdrowym rozsądkiem. Prosimy o nadsyłanie ich na adres
nauka@agora.pl. Pod koniec roku zrobimy posumowanie i wyłonimy naszych zwycięzców w kategorii „bzdura 2010”.