http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co, u diabła, z tą pogodą?

rozmawiał Tomasz Ulanowski
2010-01-14, ostatnia aktualizacja 2010-01-15 08:50

Dlaczego pada śnieg i jest zimno? Po prostu mamy normalną zimę! Będzie się taka zdarzała coraz rzadziej, bo jeden zimny styczeń nie oznacza, że nie ma globalnego ocieplenia - mówi prof. Mirosław Miętus, kierownik Centrum Monitoringu Klimatu Polski IMGW w Warszawie

Chiny, zima w miejscowości Altaya w Autonomicznym Regionie Ujgurskim, gdzie ze względu na warunki pogodowe ewakuowano ponad 5 tysięcy osób
Fot. Shen Qiao AP
Chiny, zima w miejscowości Altaya w Autonomicznym Regionie Ujgurskim, gdzie ze...
Panie profesorze, mróz skuł prawie całą półkulę północną - Europę, Amerykę, Azję. Także kraje, w których "prawdziwa zima" zdarza się bardzo rzadko - Hiszpanię, Wielką Brytanię, Francję. Co się dzieje?

Prof. Mirosław Miętus: Wystąpiło zjawisko blokady atmosferycznej, czyli zmiany typowej cyrkulacji powietrza. W Europie masy powietrza zazwyczaj przemieszczają się z zachodu na wschód. W Europie Zachodniej taki ruch atmosfery dominuje przez cały rok, a w Środkowej i Wschodniej zmienia się zimą.

Polska jest krajem granicznym nie tylko pomiędzy kulturą Wschodu i Zachodu. Zimą ścierają się u nas - mniej więcej w rejonie wschodniej granicy - masy powietrza z dwóch odmiennych obszarów. Pierwszy jest związany z suchym wyżem rosyjskim, a drugi - z wilgotnym i stosunkowo ciepłym powietrzem znad Atlantyku. To właśnie dlatego Suwalszczyzna będąca pod wpływem wyżu rosyjskiego jest naszym "biegunem zimna".

Kiedy w naszym regionie powstaje blokada atmosferyczna, cyrkulacja powietrza zmienia się na południkową. Oznacza to, że masy powietrza poruszają się generalnie z północy na południe albo odwrotnie.

Kiedy na przykład w Europie pojawi się wyż skandynawski, a więc ośrodek wysokiego ciśnienia nad Półwyspem Skandynawskim, po jego wschodniej stronie - czyli także w kierunku Polski - spływają na południe chłodne i suche masy powietrza z Arktyki przynoszące mróz. Natomiast po jego zachodniej stronie płynie w rejon Arktyki, wzdłuż atlantyckiego wybrzeża Skandynawii, ciepłe i wilgotne powietrze znad Atlantyku, wywołujące opady śniegu.

Spójrzmy na mapę meteorologiczną. Obecnie ośrodek wysokiego ciśnienia znajduje się nie tylko nad Skandynawią, ale jest także drugi, położony na południowy wschód od Petersburga. Cały ten układ wyżowy wbija się klinem w Europę Środkową, sięgając aż po południową Austrię i powodując napływ dość chłodnego powietrza.

Europa Zachodnia jest zaś pod wpływem głębokiego niżu położonego na południowy wschód od Irlandii i ośrodka wyżowego, który rozbudował się nad wschodnią Grenlandią. To wszystko powoduje, że nad Europę Zachodnią napływa chłodne powietrze arktyczne. Po drodze nad Atlantykiem nieco się ogrzewa i nabiera wilgoci, więc kiedy dotrze nad kontynent europejski - występują opady śniegu.

Długo ten atak zimy jeszcze potrwa?

- Wyż skandynawski rozbudowuje się, co w Polsce zapowiada mroźne i słoneczne dni. Opady śniegu, jeśli wystąpią, to niewielkie. Ponieważ niebo będzie raczej czyste i chmury nie będą zatrzymywać ciepła wypromieniowywanego z Ziemi, to noce będą bardzo zimne.

Blokada atmosferyczna może potrwać długo - w XX w. najdłuższa ciągnęła się przez ponad sto dni. Ale sama w sobie nie jest zjawiskiem nadzwyczajnym, zwłaszcza jeśli jest krótka. I choć w ostatnich kilkunastu latach blokada występowała rzadko, to mieliśmy ją np. w październiku, kiedy na kilka dni spadła temperatura i zaczął padać śnieg.

Mówi się, że tegoroczna zima może być najsroższą w tym stuleciu.

- Ależ mamy po prostu normalną zimę! Może surową, ale też bez przesady. Średnia temperatura za grudzień wyniosła w Polsce minus 0,94 st. C. Chłodniej niż zwykle było może na północy kraju. Ale na południu i południowym wschodzie było po prostu normalnie.

Myśmy się ostatnio przyzwyczaili do zim łagodnych. Te mroźne nawiedzały nas rzadko. I z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że tak będzie nadal. Przyszłość należy do zim łagodnych.

A gdyby ten styczeń porównać do zim z poprzedniego wieku?

- Typowa XX-wieczna zima w Polsce to śnieg i mróz. Na wybrzeżu Bałtyku średnia temperatura stycznia wynosiła zwykle minus 1 st., na Kaszubach - już minus 2,5, a na Suwalszczyźnie - minus 5,5 st. C.

W Europie najsurowszą zimę XX w. mieliśmy w latach 1962/63. Mróz skuł wtedy także południe Francji i Wielką Brytanię. Zimą 1947/48 zamarzł prawie cały Bałtyk. Z kolei zimą 1941/42 oraz 1942/43 w Świnoujściu temperatura spadała do minus 28 st. Przypomnijmy, że surowe zimy w Związku Radzieckim przyczyniły się do klęski Hitlera w czasie II wojny światowej.

Odstępstwa od normy temperaturowej klimatolodzy i meteorolodzy porównują do średniej z 30 lat. Dzisiaj do okresu 1971-2000. Warto zauważyć, że wcześniejsza "trzydziestolatka" (1961-90) była zimniejsza.

A następna, czyli ta z lat 1981-2010, będzie cieplejsza?

- To będzie jedna z najcieplejszych trzydziestolatek, jakie do tej pory odnotowano. W samej tylko Polsce od roku 1990 średnia temperatura w styczniu aż 11 razy była wyższa od normy.

Kiedy my przeżywamy atak zimy, na antypodach panują rekordowe upały. W nocy z wtorku na środę w australijskim Melbourne zanotowano aż 34 st. C! Ostatni raz tak gorącą noc tamtejsi mieszkańcy przeżywali 108 lat temu. Czy rok 2010 będzie rekordowo ciepły na Ziemi, jak wynika z niektórych prognoz?

- Na razie trudno coś na ten temat powiedzieć. Obecny atak zimy na półkuli północnej może jednak ten rok znacznie ochłodzić.

Ostra zima jest na rękę tym, którzy zaprzeczają globalnemu ociepleniu.

- Mówienie, że jeden zimny styczeń przekreśla globalne ocieplenie, jest naprawdę śmieszne. Co ciekawe, z powodu ocieplenia klimatu w pierwszej połowie tego wieku w niektórych regionach może padać więcej śniegu. Bo cieplejsze powietrze mieści więcej pary wodnej. Może tak być np. we wschodniej Polsce, gdzie wilgotne powietrze zderzy się z zimnym napływającym ze wschodu. Natomiast mieszkańcy zachodniej Polski nie powinni liczyć na bardziej śnieżne zimy. Tam padać będzie raczej deszcz ze śniegiem. Jeśli jednak ocieplenie będzie postępować, to pod koniec XXI w. poza wysokimi partiami gór śniegu będzie niewiele.

Wnioski z badań wieloletnich są nieubłagane - klimat się ociepla.

Możemy oczywiście poczekać na ostateczny dowód do końca albo połowy wieku, ale warto sobie zdać sprawę, że zmiany klimatyczne nie będą czekać. Jeśli odpowiednie decyzje - m.in. ograniczające spalanie paliw kopalnych i poprawiające efektywność wykorzystania paliw kopalnych - nie zostaną podjęte dziś, to niedługo będziemy musieli borykać się z problemami, które mogą być nie do przezwyciężenia.

Osobiście uważam, że przestawienie się na technologie bardziej ekologiczne - w przypadku Polski np. na czystsze spalanie węgla - to dla nas szansa na skok technologiczny i uniezależnienie się od rosyjskich dostaw surowców energetycznych. Wydaje się jednak, że rządzącym brak woli, by takie zmiany wprowadzić.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów