http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hity elektroniki 2010

Piotr Cieśliński
2010-01-11, ostatnia aktualizacja 2010-01-11 10:58

Stoisko firmy Samsung Electronics świetnie oddaje kosmiczną atmosferę kończących się w Las Vegas targów techniki użytkowej
Stoisko firmy Samsung Electronics świetnie oddaje kosmiczną atmosferę kończących się w Las Vegas targów techniki użytkowej
Fot. MARIO ANZUONI REUTERS

Rękawiczka zamiast myszki, kieszonkowy radar, maszyna do malowania paznokci? Powodzenie wynalazków pokazanych na targach high-tech w Las Vegas jest loterią. Jak gra w kasynach, które stoją tuż obok.

Czytnik do elektronicznych książek firmy Sony. Kosztuje 399 dol., można na nim robić notatki.
Fot. STEVE MARCUS REUTERS
Czytnik do elektronicznych książek firmy Sony. Kosztuje 399 dol., można na nim...
Rękawiczka firmy Peregrine zastępująca tradycyjną myszkę
Rękawiczka firmy Peregrine zastępująca tradycyjną myszkę
Wczoraj zakończyły się coroczne gigantyczne targi elektroniki użytkowej CES w Las Vegas. - Elektronika już odbiła się od dna kryzysu, choć sama Ameryka jeszcze nie - mówił Gary Shapiro, prezes Consumer Electronics Association, które organizuje targi.

To się nadaje do Księgi Guinnessa

Największe wrażenie robiły telewizory. Producenci prześcigają się, żeby były jak największe i najcieńsze. I chyba docierają do granicy możliwości - telewizor plazmowy Panasonic o rekordowej przekątnej 152 cali (blisko 4 m) raczej nie zmieści się w mieszkaniu Kowalskiego. Trudno też sobie wyobrazić, by potrzebny był jeszcze bardziej płaski ekran niż telewizora LG - grubości ledwie 6,9 mm (ciekłokrystaliczny, podświetlany diodami LED).

Z przekątną 55 cali wygląda jak żyletka - i może z obawy, by publiczność się nie pocięła, ochrona zabraniała jego dotykania.

A były jeszcze cieńsze ekrany - z diod organicznych (OLED), czyli po prostu świecących plastików. Na razie nie osiągają więcej niż kilkunastu cali przekątnej, za to są elastyczne - da się je wyginać.

Na stoisku TCL pokazano prototypowy telewizor, na którym można oglądać trójwymiarowe filmy bez nakładania specjalnych okularów, ponieważ ma ekran pokryty mikrosoczewkami. Podobno za dwa lata pokaże się w sklepach. To byłaby rewolucja - ale na razie, choć robi wrażenie, nie jest doskonały, bo kiedy się spogląda nań bardziej z boku, to trójwymiarowa głębia znika.

Po sąsiedzku, na stoisku Samsunga, leżał odtwarzacz MP3 z przezroczystym ekranem ze sztucznego tworzywa (technologia AMOLED). Przesuwając po nim palcami, można wybierać menu i piosenki. Nazywa się IceTouch i pojawi się na rynku w połowie roku. Kwestią czasu jest to, kiedy inżynierowie nauczą się robić takie ekrany w rozmiarach TV. Wtedy telewizor po wyłączeniu obrazu stanie się niewidoczny - przezroczysty jak szyba.

I o to chodzi.

Zielono mi

Najnowsze ekrany - zwłaszcza te diodowe - zużywają coraz mniej energii, co nie jest bez znaczenia przy rosnących cenach prądu i trosce o środowisko. Zielone technologie były wszechobecne na CES, choć czasami przybierały karykaturalną formę - jak np. ładowarki do komórek w postaci wiatraczka (na pytanie, ile będę musiał czekać, aż naładuję mojego iPhone'a, usłyszałem, że 27 godz., ale zdaje się, że to optymistyczny szacunek).

Dużo bardziej praktycznymi ładowarkami są maty. Wystarczy położyć na nich komórkę, by uzupełnić energię baterii. Koniec zmagania się z kablami i wtyczkami. Nic dziwnego, że koło stoiska z matami stale kłębił się tłum.

Z niezliczonej ilości prezentowanych czytników e-booków zachwycił mnie produkt firmy Plastic Logic zwany Que. To lekki i cieniutki - ledwie pół centymetra grubości - ekran dotykowy o rozmiarze kartki A4. Wykonany ze szklistego plastiku Que do złudzenia przypomina zadrukowany papier, wyświetla dokumenty we wszelkich formatach, które można ściągnąć przez Wi-Fi lub sieć komórkową. Trzyma się go w ręku, niczym dzieło sztuki. Byłby ideałem, gdyby nie cena - najtańsza wersja kosztuje 650 dol. (można go już zamawiać, ale pierwsze dostawy będą dopiero w kwietniu).

Małe firmy, wielkie idee

Obok wielkich potentatów światowej elektroniki na CES przyjeżdżają też małe firmy, o których jeszcze nikt nie słyszał, ale za dziesięć lat to ich wynalazki mogą być rynkowym przebojem. Może należy do nich laboratorium InnoVision z Tajwanu, którego stoisko zdobiło małe akwarium z pływającą rybą? Dopiero po chwili zdumiony spostrzegłem, że to hologram. - Czy możecie wyświetlić to w całej hali? - pytał stojący obok barczysty mężczyzna. Jak się okazało, pułkownik amerykańskiej armii, który głośno myślał o stworzeniu holograficznego pola walki dla trenowania żołnierzy.

Kalifornijska Davis Instruments pokazywała idealny gadżet dla meteopatów - podręczną stację meteorologiczną, którą można wystawić za okno, a ona droga radiową co kilka minut będzie nam przesyłać informacje o sile wiatru, opadach, temperaturze i ciśnieniu. W każdym domu przydałby się też zamek, którym można zdalnie sterować za pomocą komórki lub internetu. - Może pan otworzyć drzwi żonie, która zapomniała kodu, albo listonoszowi lub kurierowi, a potem za nimi zamknąć - zachwalał wystawca.

A komu potrzebny podręczny radar do pomiaru prędkości wielkości pudełka papierosów, który ma blisko kilometrowy zasięg? Firma Pocket Radar poleca go trenerom, by mogli oceniać prędkość lekkoatletów, piłki kopniętej przez napastnika czy rzuconej przez bejsbolistę. Policja też się pewnie z nich ucieszy.

Coś dla ducha i dla ciała

Niezwykłą zabawkę pokazała francuska firma Parrot. Zmieniła iPhone'a w drążek pilota, który zdalnie steruje samolotem AR.Drone podobnym do spodka UFO. Samolot latał nad naszymi głowami, ale także wirtualnie na ekranie iPhone'a, gdzie toczył wyimaginowaną walkę z nieziemskimi stworami.

Inne gadżety miały relaksować nie tylko ducha, lecz i ciało. Na przykład fotele - model Cube firmy Nada podzielony na dziesiątki wewnętrznych komórek, do których pompowane jest powietrze pod dyktando zaprogramowanych sesji masażu całego ciała. Fotel będzie pasował tym, którym brakuje miejsca w domu, bo jest składany. Gdyby się jednak nie zmieścił, to zamiast niego można kupić myszki komputerowe wibrujące i masujące dłonie albo wibratory zakładane na barki i sterowane komórką. Albo rękawiczkę firmy Peregrine, która zastępuje myszkę - trzeba ruszać palcami, żeby przesuwać kursor po ekranie (szybko się przekonałem, że to bardziej naturalny sposób sterowania komputerem niż suwanie myszką po stole).

Jeden z producentów pokazywał kamizelkę Vibe Attire, którą podłączało się do iPoda, a ona wibrowała i masowała tors i plecy w rytm muzyki (w zamyśle producenta nie chodzi o masaż - wynalazek ma umożliwić "czucie" muzyki przez niesłyszących).

Gdyby ktoś chciał więcej dowodów, że elektronika jest nie tylko dla komputerowych fanów, to mógł wypróbować inteligentną maszynę do szycia albo zaprogramować malowanie paznokci (w każdy wzór, jaki tylko potrafimy wyczarować na ekranie komputera).

Z rozpędu nawet przysiadłem się do maszyny do czyszczenia butów. Ale okazało się, że to był tradycyjny stołek, czyścibut, szczotka i pasta do butów. To mi przypomniało, że czas już wrócić z targów do rzeczywistości.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':