Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem u kobiet w krajach rozwiniętych, ale jednocześnie najlepiej poznanym. Uważa się, że na nowotwór ten zachoruje jedna na osiem-dziesięć kobiet. Polki jednak niechętnie poddają się badaniom przesiewowym piersi takim jak ultrasonografia (USG) czy mammografia. Nie mamy wyrobionych nawyków dbania o zdrowie. Dlatego zmiany w piersiach wykrywamy same (około 70 proc. przypadków raka piersi wykrywane jest przez same kobiety lub ich partnerów). Jednak często oznacza to, że zmiana w piersi jest już dość zaawansowana.
A problem raka piersi dotyczy bardzo wielu z nas. Uważa się, że na nowotwór ten zachoruje jedna na osiem-dziesięć kobiet. Oprócz zwykłego zaniedbywania badań powodem, dla którego na nie nie chodzimy, jest strach. Kobiety najczęściej mówią: "Boję się, że lekarz coś znajdzie", i odwlekają wizytę.
A to czas właśnie najbardziej się liczy.
Nowotwór "złapany" we wczesnym stadium daje dużą szansę na wyleczenie. Poza tym większość guzków w piersiach jest nieszkodliwa. Mniej więcej w trzech przypadkach na cztery zmiana okazuje się być łagodną torbielą, włókniakiem lub tłuszczakiem.
Kiedy myślimy o badaniach piersi, pierwsze, co nam przychodzi do głowy, to mammografia. Jednak ta metoda wcale nie jest najlepsza dla każdej kobiety. Ma także swoje ograniczenia.
Mammografia Mammografia to prześwietlenie piersi, które można z grubsza porównać do prześwietlenia płuc czy zęba. Tutaj bowiem także wykorzystuje się promieniowanie rentgenowskie.
Badanie polega na ściśnięciu piersi pomiędzy dwiema plastikowymi płytkami - jest to konieczne, by zdjęcie było dokładne. Ściskanie piersi (którego w związku z mammografią najczęściej obawiają się kobiety) daje pewien dyskomfort. Jak duży? To zależy od indywidualnej wrażliwości. Badanie jednak nie powinno być bolesne.
Kiedy pierś jest unieruchomiona w aparacie, ten przepuszcza przez nią małą dawkę promieniowania. Ważne jest, aby na zdjęciu była widoczna cała pierś, dlatego czasami odpowiednie jej układanie w mammografie może chwilę potrwać. Nie złośćmy się, gdy badający po raz kolejny każe nam zmienić nieco pozycję - dobrze zrobione zdjęcie to podstawa dobrej oceny piersi.
Po badaniu radiolog ogląda i opisuje zdjęcia. Jeśli robiliśmy już wcześniej jakieś badania piersi i mamy wyniki lub zdjęcia, koniecznie weźmy je ze sobą. Porównanie ich zawsze jest bardzo pomocne.
Opisu nie dostajemy od ręki, ponieważ wywoływanie zdjęć rentgenowskich wymaga czasu.
Co widać na zdjęciach? Zmiany w piersiach są widoczne w postaci białych plam na tle ciemnoszarej tkanki.
Ale uwaga! Nie dochodźmy samemu, czy coś na zdjęciu jest, czy nie. To może ustalić tylko doświadczony radiolog. Na zdjęciu mogą być widoczne różne zmiany, niektóre łagodne, inne zupełnie naturalne, związane ze starzeniem się.
Często na obrazach mammograficznych można zobaczyć tzw. zwapnienia, czyli mineralne złogi wapnia. Są one duże (tzw. makrozwapnienia) lub małe (mikrozwapnienia). Te pierwsze są łagodne, ma je połowa kobiet powyżej 50. roku życia.
Mikrozwapnienia są bardziej niebezpieczne - mogą być wskaźnikiem raka piersi lub zmian przedrakowych. Około połowy wszystkich przypadków raka wykrywanych w mammografii początkowo wygląda jak skupisko mikrozwapnień.
Mammografia może być wykonywana profilaktycznie, wtedy nazywa się ją przesiewową, lub diagnostycznie, gdy coś dzieje się w piersi. Takie badanie trwa dłużej, bo robi się więcej zdjęć piersi oraz tkanek je otaczających, by uzyskać jak najwięcej informacji na temat podejrzanie wyglądających zmian.
Niestety, ujemny wynik badania nie zawsze oznacza, że w piersi nie ma raka. Bardzo wiele tutaj zależy od doświadczenia radiologa.
Gdy mammografia wykryje niepokojący guzek, dostaniemy zlecenie wykonania biopsji (patrz niżej).
Ultrasonografia Ultrasonografia to badanie wykorzystujące dźwięk o bardzo wysokiej częstotliwości (nie słyszy go większość ludzi). Dzięki niemu powstaje obraz przedmiotu, podobnie jak to robi sonar na statku. Zaletą USG jest to, że w trakcie badania można zmianę oglądać pod różnymi kątami, wracać do miejsc, które niepokoją lekarza. USG robi to, czego mammografia nie potrafi: odróżnia łagodną torbiel od masy będącej złośliwą zmianą. Ale za to nie można tą metodą wykryć zwapnień.
Jak wygląda badanie?