http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Witajcie na planecie 3D

Piotr Cieśliński
2009-12-28, ostatnia aktualizacja 2009-12-28 12:50

Jak tu rzec, że "Avatar" właśnie wszedł na ekrany kin, jeśli on z tych ekranów tak naprawdę wychodzi

Zrealizowany w technice trójwymiarowej film Jamesa Camerona zarobił 230 mln dol. w swój premierowy weekend, tuż przed Bożym Narodzeniem. Można więc podejrzewać, że opowieść o konflikcie ludzi i obcej cywilizacji z planety Pandora stanie się przebojem kasowym. Że to przebój techniczny - to wiadomo na pewno.

Falstarty trzech wymiarów

Kino 3D, trójwymiarowe, które pokazuje świat z głębią właściwą normalnemu wzrokowi człowieka, było znane od zarania kinematografii. Do tej pory jednak nie wychodziło poza etap eksperymentu, ciekawostki, która przyciąga tylko spragnionych dość płytkich wrażeń. Scenarzyści pierwszych filmów 3D nie potrafili się powstrzymać od scen, w których z ekranu w kierunku kinowych foteli leciało co popadnie - strzały, czapki, butelki. Nic dziwnego, że 3D stało się dla kina akcji tym, czym cyrk dla teatru. Ale od czasu do czasu podejmowano próby jego nobilitacji.

Co najmniej kilka razy w przeszłości w trójwymiarowym obrazie widziano ratunek dla kina, od którego odwracali się widzowie. Po raz pierwszy w latach 50. XX wieku zwanych czasem "złotą erą 3D", kiedy w ciągu kilku ledwie lat liczba odwiedzających kina prawie dwukrotnie zmalała oczywiście za sprawą wchodzącej wtedy do domów telewizji. Ale zrealizowane wtedy trójwymiarowe filmy jak np. "Bwana Devil" o lwach ludojadach z Kenii tylko na krótko przyciągnęły uwagę publiczności. Filmy 3D, których odtwarzanie wymagało dużych nakładów ze strony kin, przegrały wtedy z inną techniczną nowinką - filmem szerokoekranowym. Na dwie rewolucje naraz kino nie miało wtedy sił.

Do trzech razy sztuka?

Kolejny raz 3D miało uratować kino w latach 80., kiedy pojawiły się magnetowidy. Teraz zaś ma być odpowiedzią wielkiego ekranu na rosnącą konkurencję ze strony gier komputerowych. Chciałoby się powiedzieć - do trzech razy sztuka, bo tym trójwymiarowość może się przyjąć w kinie na stałe.

Dzięki technikom i urządzeniom wymyślonym na potrzeby "Avatara" filmowanie w 3D stało się równie proste jak kręcenie tradycyjnego filmu. Tym różni od wcześniejszych technik 3D, co komputer IBM z lat 50. od współczesnych laptopów. Wszystko jest bardziej poręczne, wygodne, łatwiejsze w obsłudze.

Technika 3D w kinie

Cała sztuka uzyskania głębi obrazu polega na tym, by kręcić film za pomocą dwóch kamer, które patrzą na świat z perspektywy naszych oczu. W kinie trzeba sprawić, by obraz z lewej kamery trafił do lewego oka widza, a z prawej - do prawego. Żeby wywołać efekt stereoskopowy, te obrazy powinny być doskonale ze sobą zgrane, żeby uniknąć migotania i zakłóceń, które wywołują u widza ból głowy. Kiedyś przystosowane do tego typu filmów kina musiały mieć dwa zsynchronizowane projektory. Niewiele ich było na świecie. Dzisiaj wystarczy jeden cyfrowy projektor, który na przemian wyświetla obraz dla jednego i drugiego oka. Każde nowoczesne kino można dziś do tego przystosować.

IMAX

Te kina mają zwykle dwa projektory albo jeden projektor z dwoma obiektywami, które wyświetlają dwa obrazy o przeciwnej polaryzacji światła. Widzowie noszą specjalne okulary, w których lewe szkło przepuszcza obraz skierowany do lewego oka i drugi całkowicie blokuje, a prawe szkło - na odwrót. Podstawową zaletą IMAX-ów jest ogromny ekran - mierzący 22 na 16 m, a czasem więcej.

Real D

Najczęściej stosowana technika na świecie - obecna w 4-5 tys. kin. Jeden cyfrowy projektor na przemian wyświetla obraz dla lewego i prawego oka z częstością 144 klatek na s (w tradycyjnym filmie - 24 klatki/s). Obrazy dla obu oczu tuż przed opuszczeniem projektora zostają przeciwnie spolaryzowane (lewoskrętnie i prawoskrętnie). Żeby po odbiciu od ekranu nie zmieniła się polaryzacja, kino musi mieć srebrny ekran. To główny koszt adaptacji kina do wyświetlania w takiej technice. Okulary są przy tym tanie, widz może je zabrać po seansie do domu.

Dolby 3D

Najbardziej popularny w Polsce system wyświetlania 3D - obecnie w ok. 150 salach kinowych. Jeden cyfrowy projektor na przemian wyświetla obrazy przeznaczone dla lewego i prawego oka. Różnią się one nieco innymi odcieniami podstawowych barw - niebieskiej, zielonej i czerwonej - których zmieszanie prowadzi do powstania barwnego filmu. Szkła w okularach widza potrafią odfiltrować te odcienie i przepuścić do każdego oka właściwy mu obraz. W tej technice nie trzeba stosować specjalnego ekranu, ale za to okulary są dużo droższe i muszą być wielokrotnego użytku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':