Gdyby mężczyzna miał do wyboru utratę jakiejś części ciała, tę poświęciłby w ostatniej kolejności. Jednak wypadki się zdarzają, panowie tracą męskość nie tylko zaatakowani przez zazdrosne żony, odtrącone kochanki bądź rozjuszonych mężów aktualnych kochanek. Niekiedy amputacja jest koniecznością. Bywa tak w zaawansowanych przypadkach choroby Burgera - zakrzepowo- zarostowego zapalenia naczyń (to przypadłość dotykająca przede wszystkim palących mężczyzn) albo gdy organ zaatakowany jest przez nowotwór.
Pierwszą udaną replantację odciętego penisa przeprowadzono w lutym 1977 roku w Massachussetts General Hospital (
USA). Jeśli operacja zostanie wykonana bezzwłocznie, często udaje się przywrócić narządowi pełną sprawność. Tak było np. w przypadku Johna Wayna Bobbita skrzywdzonego kuchennym nożem przez własną małżonkę (zabieg powiódł się tak znakomicie, że John zrobił później karierę jako gwiazda porno).
Niestety, w przypadku wielu uszkodzeń konieczne jest odtworzenie ciał jamistych - skomplikowanego układu zatok odpowiedzialnych za osiągnięcie wzwodu. Dotąd było to niemożliwe i lekarze wspomagali się półśrodkami, tj. różnego rodzaju implantami.
Zoperowane króliki mnożą się jak króliki Praca opublikowana w jednym z ostatnich numerów "Proceedings of the National Academy of Science" (PNAS) daje nadzieję tym, których "interesy" są w jakikolwiek sposób zagrożone lub tracą witalność. Anthony'emu Atali, szefowi Instytutu Medycyny Regeneracyjnej przy Uniwersytecie Wake Forest w Północnej Karolinie (USA), udało się wyhodować zastępcze prącia, które w niczym nie ustępują oryginałom. Ba! Wykazują nawet lepszą sprawność. Na razie jednak służą tylko królikom, ale - przyznajmy - te miłe zwierzęta znakomicie nadają się do testów sprawności tego miłosnego organu.
Wystarczył mały skrawek ciał jamistych. Najpierw badacze wyizolowali z niego komórki mięśni gładkich (ich zadaniem jest kurczenie się i rozkurczanie wokół naczyń krwionośnych ciał jamistych, co umożliwia erekcję, a potem spoczynek) oraz komórki śródbłonka (wyściełają naczynia krwionośne, to w nich powstaje tlenek azotu inicjujący wzwód).
Następnie komórki umieścili na rusztowaniu z kolagenu o rozmiarach i kształcie ciałka jamistego króliczego prącia i zanurzyli w pobudzającej wzrost komórek odżywce przypominającej temperaturą i składem chemicznym warunki panujące wewnątrz organizmu. Resztę zrobiła sama natura.
Po sześciu tygodniach gotową tkankę wszczepiono 12 zwierzakom, a po miesiącu od operacji naukowcy już pozwolili królikom zająć się tym, co lubią najbardziej. Na efekt nie trzeba było długo czekać - już po minucie od wpuszczenia do klatki z samiczkami zwierzęta zaprzęgły swoje nowe penisy do pracy. Żaden z królików wyposażony w bioinżynierski organ nie miał problemów ze wzwodem, 8 na 12 było zdolnych do ejakulacji, cztery zapłodniło swojej partnerki i doczekało się zdrowego potomstwa.
Co znamienne - w nowych penisach powstawało nawet więcej tlenku azotu niż w naturalnych , więc zwierzęta podniecały się szybciej niż zdrowe króle z grupy kontrolnej.
Hodowca organów Prof. Atala od wielu lat doskonali technikę hodowli różnorakich narządów. Już dziesięć lat temu opanował hodowlę pęcherza (wszczepiono je już z powodzeniem kilku pacjentom). Pracuje też nad tkanką wątroby, nerek, piersi, łechtaczki, naczyń krwionośnych, a nawet serca.
"Penis to prawdziwe wyzwanie, zajmowaliśmy się nim przez 18 lat" - przyznał w ostatniej publikacji. Grupa prof. Atali już wcześniej hodowała fragmenty ciała jamistego prącia, ale - po pierwsze - były to wyłącznie nieduże kawałki, a po drugie - ciśnienie krwi w zrekonstruowanym narządzie nie przekraczało 50 proc. pożądanej wartości.
Tym razem - jak podają badacze w PNAS - udało się odtworzyć pełnowymiarowe i pełnowartościowe ciałko jamiste. Z kolei pięć lat temu zregenerowali także nerwy, bez których prącie pozbawione jest czucia.
Gdyby udało się analogiczną metodę zastosować u ludzi, moglibyśmy nie tylko leczyć narządy uszkodzone przez nowotwór czy w wyniku urazów, ale być może także poprawić sprawność panów dotkniętych zaburzeniami erekcji. Dziś leczy się je zwykle błękitną pigułką, ale w jednej czwartej przypadków farmakologia zawodzi.
Warto jednak podkreślić, że prof. Atala zajmuje się dziećmi urodzonymi z niedorozwojem lub wadami układu moczowo-płciowego i to - jak wyznaje - stanowi najważniejszą motywację dla jego badań.
Na zaburzenia erekcji cierpi ponad 152 mln mężczyzn na świecie i liczba ta wciąż rośnie. W Polsce problemy z erekcją ma 1,5 mln mężczyzn w wieku 30-70 lat. Główną tego przyczyną jest wzrost zachorowań na choroby cywilizacyjne, takie jak cukrzyca, otyłość i miażdżyca
>