Hwang długo cieszył się chwałą należną naukowcowi, który w 2004 r. jako pierwszy człowiek na świecie sklonował ludzki zarodek. W maju tego samego roku uzyskał więcej klonów, wydobył z nich komórki macierzyste, które potem namnożył. W ten sposób wyhodował 11 linii komórek, które mogą niemal wszystko - przekształcić się w komórki wątroby, serca czy komórki nerwowe. Ale jesienią 2006 r. okazało się, że prawie wszystkie badania Woo Suk Hwanga to oszustwo. Jedynie słynny chart afgański Snuppy (pierwszy sklonowany pies) jest prawdziwym klonem i przykładem genialnie przeprowadzonego doświadczenia.
Hwang zaczął mieć kłopoty, gdy jego amerykański współpracownik Gerald Schatten zarzucił mu "etyczne nieścisłości". Uczony użył do badań czterokrotnie więcej kobiecych komórek jajowych, niż oficjalnie podał. A jedna z jego pracownic przyznała, że zmusił ją do oddania do badań własnych komórek jajowych. Potem było już tylko gorzej. Specjalna komisja naukowa poinformowała, że uczony fałszował wyniki badań. Ponieważ w grę wchodziło 40 mln dol. przekazanych na badania przez rząd, sprawą zainteresowała się prokuratura. Rozpętało się prawdziwe piekło.
Koreańczycy długo nie mogli uwierzyć w to, co się stało - dzięki pionierskim pracom Hwang stał się niemal narodowym bohaterem Korei Południowej.
Hwang nie przyznawał się do oszustwa. Przeprosił, zrezygnował ze stanowiska zajmowanego na Seulskim Uniwersytecie Narodowym, jednak twierdził, że choć popełnił kilka błędów, w żaden sposób nie podważa to wiarygodności jego prac.
Gdy w 2005 r. dobrała się do niego prokuratura, tłumaczył: - To sabotaż. Ktoś z pracujących ze mną ludzi musiał podmienić komórki. Liczę, że prokuratura szybko się w tym zorientuje.
Śledztwo ujawniło jednak, że sfabrykował wyniki badań i na dokładkę usiłował ukryć fałszerstwo. - To nie był żaden błąd ani pomyłka. Wyniki zostały celowo sfabrykowane, a prof. Hwang musiał to zaakceptować na którymś etapie doświadczenia. Niemożliwe, by o niczym nie wiedział - tłumaczyli członkowie specjalnej komisji powołanej do wyjaśnienia sprawy.
Oskarżyciele Koreańczyka domagali się dla niego czterech lat więzienia. Ale sąd uznał, że szczerze żałuje on swojego postępowania, a ponadto został oczyszczony z zarzutu defraudacji rządowych pieniędzy. I złagodził wyrok.
Hwang wciąż pracuje nad klonowaniem zwierząt, ale w lokalnym, niepaństwowym instytucie w Seulu.
Źródło: Gazeta Wyborcza