Na schizofrenię statystycznie zapada co setny człowiek. Z badań wynika, że w dużym stopniu decyduje o tym nasz garnitur genetyczny, ale wciąż nieznany jest dokładny model dziedziczenia tej choroby. Przeważnie uważa się, że bierze w nim udział wiele genów, z których każdy ma relatywnie niewielki wpływ, ale ich efekt się kumuluje (tzw. polimorfizm genetyczny). Ich przetrwanie w toku ewolucji mogło wynikać z tego, że wpływają one korzystnie na jakieś inne pozytywne cechy, pozornie niezwiązane ze schizofrenią.
Na pewno jedną z takich cech, skorelowaną z tego rodzaju zaburzeniami psychicznymi, jest zdolność twórczego myślenia. Wymaga ona otwartości umysłu, gotowości do wyjścia poza utarte schematy myślowe, umiejętności tworzenia niekonwencjonalnych rozwiązań czy niezależności i nonkonformizmu. Jest jednym z najważniejszych źródeł wynalazczości - to cecha korzystna zarówno dla każdego z osobna, jak i całych społeczeństw. Związku pomiędzy kreatywnością a psychozą dowodzi wiele dotychczas przeprowadzonych badań. Na przykład Nancy Andreasen z Uniwersytetu w Iowa w 1987 r. zbadała 30 pisarzy, wykazując, że 80 proc. z nich doświadczyło co najmniej jednego epizodu depresji, manii lub jej lżejszej formy - hipomanii. Z badań psychologów wynika też, że osoby szczególnie twórcze uzyskują istotnie wyższe wyniki na skali psychotyczności w porównaniu z resztą populacji.
Na schizofrenię chorowało lub było o nią podejrzewanych wielu znanych artystów i naukowców, np. malarze Salvador Dal~ i Vincent van Gogh, pisarze August Strindberg, Stanisław Ignacy Witkiewicz i Virginia Woolf, filozof Georg Hegel, fizyk Isaac Newton czy też znany z filmu "Piękny umysł" matematyk John Nash Jr. Ze względu na bardzo różnorodne i bogate urojenia często tę przypadłość określano mianem "choroby królewskiej".
Zależności pomiędzy schizofrenią a kreatywnością domyślano się do tej pory przeważnie na podstawie badań biograficznych. W końcu jednak udało się znaleźć taki związek na poziomie genetycznym. Badania przeprowadził zespół naukowców, któremu przewodniczył prof. Szabolcs Kéri z Uniwersytetu im. Semmelweisa w Budapeszcie. Wyniki publikuje ostatni numer amerykańskiego czasopisma "Psychological Science".
Za pomocą ogłoszeń Kéri zwerbował ok. 200 dorosłych ochotników, którzy uważali siebie za kreatywnych i utalentowanych. Zostali przebadani dwoma testami twórczego myślenia, a potem poddano analizie ich genotypy, a konkretnie gen o nazwie neuregulina 1. Jak wykazały bowiem wcześniejsze badania, niewielka mutacja tego genu zwiększa ryzyko schizofrenii. Wiadomo, że blisko połowa Europejczyków ma jedną kopię tej mutacji, a 15 proc. dwie.
- Gdyby się udało ustalić taki związek, to mogłoby wyjaśnić, dlaczego mutacje, które zwiększają ryzyko rozwoju chorób psychicznych, takich jak
schizofrenia i zaburzenie afektywne dwubiegunowe, są utrwalane, a może wręcz preferowane u ludzi przez ewolucję - wyjaśnia prof. Kéri.
Jak się okazało, osoby uznane za najbardziej twórcze miały dwie kopie zmutowanego genu neureguliny 1 (około 12 proc. badanych). Osoby z jedną kopią zmutowanego fragmentu DNA zostały ocenione również jako bardziej twórcze niż ochotnicy bez mutacji. W sumie mutacja tego genu wyjaśniła od 3 do 8 proc. zaobserwowanych różnic w kreatywności badanych.
Jednak relacje pomiędzy neureguliną a schizofrenią i geniuszem nie były jednoznaczne. Badani z dwiema kopiami zmutowanego genu wcale nie przejawiali w większym stopniu zachowań czy emocji świadczących o skłonnościach psychotycznych. - Sugeruje to, że sama mutacja genu wraz z chorobą psychiczną nie stanowi klucza do większej kreatywności - stwierdza Kéri. Przypuszcza on, że zmutowany fragment DNA może wpływać na funkcjonowanie kory przedczołowej mózgu odpowiedzialnej za nastrój i zachowanie. Spowodowane w ten sposób zmiany mogą u jednych ludzi stymulować twórczość, a u innych wywoływać psychotyczne iluzje.
Co jednak sprawia, że zmutowana neuregulina czasami zwiększa kreatywność, a innym razem przyczynia się do zaburzeń psychicznych? Czynnikiem decydującym może być inteligencja.
Osoby poddane badaniu charakteryzowały się przeważnie wyższym poziomem inteligencji od przeciętnego. - Mój eksperyment pokazuje, że ludzie ze skłonnością do zaburzeń psychicznych i zarazem wysokim IQ wykazują więcej umiejętności w radzeniu sobie z doświadczeniami psychotycznymi - mówi Kéri. Inne badanie rodzin z genetycznie przekazywaną skłonnością do schizofrenii dowiodło, że taka sama mutacja w połączeniu z niską inteligencją owocowała zaburzeniami psychicznymi.
Z tym wnioskiem zgadza się dr Jeremy Hall z Uniwersytetu w Edynburgu (Wlk. Brytania), który po raz pierwszy wykazał zależność między mutacją w genie neureguliny 1 a psychozą. I dodaje, że - wbrew romantycznemu wyobrażeniu, iż szaleństwo i geniusz to dwie strony tego samego medalu - to pierwsze często nie ma żadnego genetycznego związku z wynalazczością.