http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szczepionka na HIV wreszcie działa!

nytimes.com, ap, Wojciech Moskal
2009-09-24, ostatnia aktualizacja 2009-09-24 17:35

Eksperymentalny preparat zmniejsza ryzyko zakażenia śmiertelnym wirusem o prawie jedną trzecią

Chory na AIDS w jednym z tajlandzkich szpitali. Od początku epidemii zakażeniu HIV uległo w tym kraju ponad milion ludzi
Fot. DAVID LONGSTREATH AP
Chory na AIDS w jednym z tajlandzkich szpitali. Od początku epidemii zakażeniu...
Wreszcie coś zadziałało - tak najczęściej brzmią komentarze, po tym jak świat obiegła wiadomość o wynikach największego jak dotąd badania nad szczepionką przeciw wirusowi HIV.

Program był wspólnym przedsięwzięciem ministerstwa zdrowia Tajlandii i armii amerykańskiej. Jego realizację rozpoczęto w 2003 roku, a udział w nim wzięło 16 tys. zdrowych mężczyzn i kobiet w wieku 18-30 lat (wszystkich pouczono, jak chronić się przed zakażeniem HIV). Do lipca 2006 roku połowa ochotników otrzymała eksperymentalną szczepionkę o nazwie RV144, a połowa placebo - nieaktywną biologicznie substancję (żaden z uczestników badania nie wiedział, czy dostaje szczepionkę, czy placebo). Wszyscy co pół roku przechodzili testy na obecność w ich organizmie wirusa HIV. Wyniki ogłoszono wczoraj w Bangkoku.

- Z naszych obserwacji wynika, że szczepionka RV144 zmniejsza ryzyko zakażenia wirusem HIV o 31,2 proc. - poinformował pułkownik Jerome Kim, który kierował projektem z ramienia armii USA. - W grupie, która otrzymała placebo, zakażeniu uległy 74 osoby; w grupie, którą zaszczepiono RV144 - 51 osób - mówił podczas konferencji prasowej. - Mamy pierwszy naukowy dowód na to, że można stworzyć skuteczną, bezpieczną szczepionkę chroniącą przed zakażeniem HIV - dodawał Kim.

- To milowy krok w historii medycyny - uważa Mitchell Warren, dyrektor AIDS Vaccine Advocacy Coalition, międzynarodowej organizacji wspierającej badania nad szczepionką na wirusa HIV. - To naukowy przełom - wtóruje mu minister zdrowia Tajlandii Witthaya Kaewparadai. Nieco ostrożniej wypowiada się o całej sprawie dr Anthony S. Fauci kierujący amerykańskim Narodowym Instytutem Alergii i Chorób Zakaźnych (instytucja ta współfinansowała projekt).

- Wolałbym nie używać słowa "przełom", ale nie ma żadnych wątpliwości, że to bardzo ważne rezultaty - mówi. - Przez ponad dwadzieścia lat wszystkie próby znalezienia szczepionki przeciw HIV kończyły się klęską. Błądziliśmy po omacku, teraz drzwi się otwarły - dodaje.

Podobnego zdania jest dr Richard Horton - wydawca "Lanceta", jednego z najbardziej poważanych pism medycznych na świecie. - Liczby przedstawione w Bangkoku może nie robią wielkiego wrażenia. To jednak pierwsza od ponad dekady dobra wiadomość dotycząca szczepionki na HIV. Musimy być ostrożni, ale też pełni nadziei - powiedział Horton w wywiadzie dla BBC.

W skład RV144 wchodzą dwie szczepionki - ALVAC i AIDSVAX. Co ciekawe, obydwie były już testowane w minionych latach i obie zawiodły. Teraz naukowcy postanowili zagrać va banque i połączyć oba preparaty.

Najpierw każda z zaszczepionych osób otrzymywała cztery dawki ALVAC-u, a potem jako "wspomagacz" - dwie dawki AIDSVAX-u. Pierwsza miała sprawić, że we krwi pojawią się przeciwciała chroniące komórki przed atakiem wirusa HIV. Druga - wspomóc białe krwinki, tak by te jeszcze skuteczniej niszczyły groźnego mikroba. Jak widać, strategia badaczy z USA i Tajlandii zadziałała.

Wiadomość ta nie oznacza oczywiście, że HIV został pokonany. Choć niewątpliwie daje duże nadzieje na przyszłość, to dopiero początek i przed naukowcami wciąż wiele do zrobienia.

Po pierwsze, skuteczność nowego preparatu, choć znacząca ze statystycznego punktu widzenia, pozostawia wiele do życzenia (do użytku nie dopuszcza się raczej szczepionek, których skuteczność nie sięga minimum 70-80 proc.).

Po drugie, szczepionka chroni przed odmianą wirusa HIV typową dla Azji Południowo-Wschodniej i różniącą się nieco od wirusa atakującego np. mieszkańców USA, a przede wszystkim Afrykę, gdzie żyje najwięcej jego nosicieli i gdzie AIDS zbiera największe żniwo.

Po trzecie, badacze nie są do końca pewni, jaki jest dokładny mechanizm ochronnego działania nowego preparatu. Okazało się bowiem, że liczba wirusów we krwi zakażonych osób - zarówno tych, które dostały prawdziwą szczepionkę, jak i tych, które otrzymały placebo - jest taka sama. - Rzeczywiście, wzbudziło to naszą konsternację, chyba największą w trakcie całych badań - przyznaje pułkownik Kim. - Chodzi o to, że każda szczepionka, nawet zapewniająca tylko częściową ochronę przed zakażeniem, powinna sprawić, że we krwi osoby, która dostała preparat, liczba wirusów będzie znacząco mniejsza - mówi.

Wszystkie powyższe wątpliwości muszą zostać wyjaśnione w kolejnych badaniach. - To nie jest szczepionka, która zakończy epidemię HIV, ale na pewno jest to wspaniały krok naprzód - podsumowuje Mitchell Warren.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':