Obserwując stołówkę uniwersytecką, zauważyła, że studentki w towarzystwie kolegów zamawiały jedzenie zawierające wyraźnie mniej kalorii niż te, które jadły wyłącznie w towarzystwie koleżanek. Ponadto im więcej mężczyzn było w grupie, tym mniejsza była kaloryczność zamawianych przez kobiety dań.
- Jedzenie to aktywność społeczna - twierdzi Young. I powołując się na produkowane przez przemysł dietetyczny reklamy pełne szczupłych modelek, dodaje: - Możliwe, że małe porcje utożsamiane są z atrakcyjnością, a kobiety, świadomie bądź nie, wybierają mniejsze posiłki, by sprawiać wrażenie bardziej atrakcyjnych.
Płeć i ilość towarzystwa nie miała natomiast wpływu na kaloryczność dań zamawianych przez mężczyzn.
Źródło: Gazeta Wyborcza