http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fizyka w galopie

Irena Cieślińska
2009-08-11, ostatnia aktualizacja 2009-08-11 10:34

W ostatnim stuleciu konie osiągały na wyścigach coraz lepsze wyniki. Ale wcale nie dlatego, że stały się szybsze. To dżokeje nauczyli się nowego dosiadu, który działa jak napęd hybrydowy w najnowszych autach


Fot. Rafal Malko / Agencja Gazeta Duhnen, wyścigi konne na wybrzeżu Morza Północnego
Fot. CHRISTIAN CHARISIUS REUTERS
Duhnen, wyścigi konne na wybrzeżu Morza Północnego
Rekordy w sporcie bije się coraz rzadziej. Coraz trudniej o zyskanie kolejnych setnych części sekund czy tysięcznych metra. Przełomowe wyniki zwykle związane są z wprowadzeniem nowych rozwiązań technicznych. Zamiana tyczek bambusowych na stalowe przyniosła pobicie rekordu o kilka centymetrów, wprowadzenie tyczek z włókien węglowych pozwoliło podnieść poprzeczkę aż o 70 cm. Tartanowa nawierzchnia przyspieszyła lekkoatletów. Pomogły im także nowe buty - superlekkie i asymetryczne. Lewy jest różny od prawego, by zapewnić stopom dogodną pozycję podczas biegu po łuku.

Przebojem zeszłego roku, któremu zawdzięczamy kilkadziesiąt nowych rekordów w pływaniu, był kostium LZR Racer firmy Speedo. Jego tajemnica to nie tylko materiał naśladujący skórę rekina, ale i specyficzny krój akumulujący energię traconą podczas ruchu. Działa trochę na zasadzie sprężyny - odzyskuje, magazynuje i potem oddaje niewykorzystaną energię zawodnikowi.

Podobnych technologicznych przełomów próżno jednak szukać na hipodromach. Koń jaki jest, każdy widzi. A jednak rok w rok w gonitwach padają kolejne rekordy. Dlaczego? Zagadce przyjrzał się dr Thilo Pfau z Royal Veterinary College University of London. Wyniki - opublikowane w jednym z ostatnich "Science" - były zaskakujące.

Jak się okazało, konie również doczekały się kostiumu działającego na podobnej zasadzie jak LZR Racer. Rolę akumulatorów energii pełnią dżokeje, którzy opanowali nową technikę jazdy.

Rowerem łatwiej

Żeby wyjaśnić, na czym polega fenomen postępu w wyścigach konnych, zmieńmy chwilowo dyscyplinę i przyjrzyjmy się kolarzom. Każdy wie, że łatwiej i szybciej jest przejechać 10 km rowerem, niż przebyć tę odległość piechotą. To na pozór bardzo dziwne: bo przecież w jednym i drugim przypadku napędem jest praca naszych mięśni. Kiedy więc taszczymy tylko własne ciało, powinniśmy natrudzić się mniej, niż mając z sobą dodatkowo rower. A jednak jest dokładnie na odwrót.

Dzieje się tak dlatego, że w chodzie nasz środek ciężkości wahadłowo porusza się w górę i w dół o kilkanaście centymetrów. Z każdym więc krokiem nasze ciało musimy windować o kilkanaście centymetrów w górę. Po kilometrze marszu "zbiera" się już praca wystarczająca na dźwignięcie kilkudziesięciu kilogramów na wysokość ponad 100 m. Nic dziwnego, że chodzenie jest takie męczące! Jeszcze bardziej męczy bieganie - bo środek ciężkości podskakuje wyżej. Tymczasem podczas jazdy na rowerze pozostaje on stale na tej samej wysokości. Dzięki temu nie musimy walczyć z grawitacją, a jedynie z oporem powietrza i siłą tarcia.

Galop, cwał dziki

Galopujące konie nie uciekną przed prawami fizyki - im również podczas ruchu zmienia się wysokość środka ciężkości, muszą więc zmagać się z siłą ciążenia. Nie mogą hipodromu przejechać na rowerze. Ale z pomocą przyszli im, jak dowodzi w swojej pracy dr Thilo Pfau, współcześni dżokeje - zmieniając technikę jazdy.

Dr Pfau - korzystając z dokładnych lokalizatorów GPS - zbadał zmiany położenia środka ciężkości konia i jeźdźca podczas gonitw. Zauważył, że poruszają się oni w przeciwfazie - kiedy koń wyskakuje do góry, dżokej opuszcza się w dół. Dzięki temu, choć jeździec musi się dużo bardziej napracować, człowiek i zwierzę wspólnie tracą mniej energii.

Mechanizm wspomagania zwierzęcia przez jego pasażera można porównać do napędu hybrydowego w nowoczesnych samochodach. Dżokej swoim ruchem dopomaga zwierzęciu wyhamować ruch, zarówno w górę, jak i w dół, przejmując część jego energii kinetycznej, żeby oddać mu ją w odpowiedniej chwili. Podobnie działa właśnie akumulujący wytracaną energię strój pływacki LZR Racer, który pozwolił poprawić wyniki pływaków o blisko 2 proc.

Okazuje się, że dżokeje są efektywniejsi - wkładają we wspomaganie konia tak dużo własnej energii (tętno zawodnika rośnie niebotycznie podczas gonitwy, niemal tak, jakby biegł on sam), że czasy osiągane przez konie skróciły się podczas ostatnich stu lat o ponad 7 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':