http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Benzyna z dwutlenku węgla - tak, po stówie za litr!

Prof. dr hab. inż. Janusz Płocharski
2009-07-17, ostatnia aktualizacja 2009-07-17 12:38

W ostatnich tygodniach w papierowej i internetowej prasie, w telewizji oraz radiu zaroiło się od informacji o otrzymywaniu benzyny z dwutlenku węgla. Zgodnie z tymi doniesieniami, proces taki został opracowany przez zespół kierowany przez Profesora Dobiesława Nazimka z lubelskiego UMCS

W skrócie pomysł Profesora polega na oświetlaniu mieszaniny wody i dwutlenku węgla, która w obecności odpowiedniego katalizatora przekształca się w alkohol metylowy, który z kolei w tak zwanym procesie MTG zmienia się w benzynę nadającą się do naszych samochodów. Wobec kurczących się złóż drogiej ropy naftowej i kłopotów z nadmiarem dwutlenku węgla wywołującego efekt cieplarniany technologia Profesora Nazimka jawi się niemal jak zbawienie dla Polski i świata. Nic zatem dziwnego, że kolejnym wywiadom z Profesorem towarzyszy zgodny aplauz dziennikarzy i internetowych komentatorów. Jedynym wyjątkiem, na który natrafiłem, jest list Pana dr hab. Aleksego Bartnika (LIST, Loch Ness pełne metanolu, GW, 2009-07-15), gdzie autor jasno wykazuje niedorzeczność koncepcji Profesora Nazimka. Podzielam w całości opinię dr hab. Bartnika. Uważam jednak za potrzebne stworzenie większej przeciwwagi dla zgodnego chóru entuzjastów i stąd mój list.

Przekształcenie dwutlenku węgla w metanol wymaga dostarczenia energii w ilości większej od tej, która powstaje ze spalenia powstałej z niego benzyny. Jest to święta zasada zachowania energii. Według pomysłu z UMCS całość energii zawartej w produkowanej benzynie musi pochodzić ze światła wytwarzanego przez odpowiednie lampy. Lampy te muszą być zasilane prądem elektrycznym. A skąd ten prąd? Ten temat Profesor raczej omija, choć w radiowej "Trójce" zasugerował, że prąd będzie pochodził z odpadowego ciepła z procesu MTG. Jest to tak samo rozsądne, jak próba wyciągnięcia się z bagna za własne włosy według przepisu barona Münchhausena. Profesor obiecuje, że koszt produkcji litra metanolu wyniesie 9-11 groszy a benzyny ok. 40 groszy. Jest to absolutnie niemożliwe. Bardzo optymistyczny szacunek uwzględniający rzeczywisty koszt energii elektrycznej, sprawność źródeł ultrafioletu, wydajność reakcji sztucznej fotosyntezy itd. daje cenę wynoszącą kilkadziesiąt złotych za litr. I to przy uwzględnieniu zwrotu za "zagospodarowanie" dwutlenku węgla. Benzyna po stówie za litr - jak dla mnie za drogo.

W całości sprawy naprawdę niepokojące są jednak dwie inne kwestie. Po pierwsze nie mogę uwierzyć, że Pan Profesor Nazimek nie umie liczyć. Mam zatem prawo przypuszczać, że Pan Profesor świadomie i celowo wprowadza w błąd opinię publiczną. Po co? Ano po to, aby dostać 100 milionów na badania. Kierowanie stumilionowym projektem to duży prestiż w środowisku i sporo pieniędzy na honoraria.

Po drugie, żyjemy w czasach upadających autorytetów. Pozycja naukowca i prestiż profesorskiego tytułu jakoś się jednak trzymają zajmując miejsce u góry tabeli społecznego zaufania. Opisane wyżej działania skutecznie ten prestiż obniżają ze szkodą dla nas wszystkich.

Prof. dr hab. inż. Janusz Płocharski, chemik

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów