Stanowisko, na którym pracowali archeolodzy, znajduje się w północno-wschodniej Syrii, w krainie Al-Dżazira. To północna Mezopotamia rozciągająca się w starożytności między Eufratem i Tygrysem. W latach 30. XX wieku badał te tereny brytyjski archeolog sir Max Mallowan, mąż Agaty Christie. Aż do lat 70. nie znalazł naśladowców, bo jego koledzy po fachu uważali, że w III tysiącleciu p.n.e. była to zacofana prowincja w porównaniu z rozwiniętą cywilizacją Sumerów z południowej części Międzyrzecza.
- Mylili się. Pokazują to nasze tegoroczne i wcześniejsze odkrycia dokonane przez prof. Piotra Bielińskiego z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW, który już od kilkunastu lat bada Tell Arbid. Rozwijała się tam wówczas odrębna cywilizacja miejska, niezależna od sumeryjskiej w południowej Mezopotamii i faraońskiego Egiptu - mówi prof. Rafał Koliński z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez wiele lat uczestniczył w misjach prof. Bielińskiego. Teraz jako jedyny w Polsce i jeden z nielicznych na świecie bada, co działo się w północnej Mezopotamii w tzw. okresie postakadyjskim - 4150-4000 lat temu. Właśnie wrócił z wykopalisk.
XXI wiek p.n.e. - wiek kryzysu Tell Arbid to wzgórze z ruin. Na kolejnych gruzach wznoszone były coraz to nowe zabudowania. Miasto powstało ponad 5 tys. lat temu. Nieznana jest jego starożytna nazwa ani lud, który je założył. Funkcjonowało 1500 lat, potem jako wioska - około 500. Czasy prosperity przeżywało w pierwszej połowie III tysiąclecia p.n.e. Zajmowało wówczas 12-15 ha i liczyło 2-2,5 tys. mieszkańców. Było ważną stacją na szlaku handlowym, który wiódł z urodzajnego, ale ubogiego w metale południa na północ do Anatolii, skąd sprowadzano miedź.
Według części archeologów u schyłku III tysiąclecia cała północna Mezopotamia, wraz z Tell Arbid, miała wyludnić się z powodu katastroficznego osuszenia klimatu. To był XXI wiek p.n.e., czas wielkiego kryzysu, który rzeczywiście dotknął Egipt i tereny całego dzisiejszego Bliskiego Wschodu aż po
Indie, hamując rozwój wielu kultur.
Gwiazdka to bóg Wbrew katastroficznym teoriom północna Mezopotamia nie wyludniła się w wyniku masowej ucieczki w inne rejony. A Tell Arbid, zamieszkane w tym czasie przez przemieszaną ludność semicką i hurycką, było zamożną osadą - uważa prof. Koliński.
To z czasów wielkiego kryzysu pochodzi rozległa budowla postakadyjska. Składa się z trzech części: wieloizbowej rezydencji z dziedzińcem, dobudowanych pomieszczeń warsztatowych i otwartej przestrzeni gospodarczej z piecami chlebowymi i do wypalania ceramiki oraz systemem odprowadzania wody.
Mury rezydencji zachowały się nawet do wysokości 1,7 m. Ściany wewnętrzne pokryte były miejscami 3-4-centymetrową warstwą czerwonego tynku, co świadczy o dbałości o ich stan. W trzech odsłoniętych pomieszczeniach archeolodzy znaleźli wiele cennych przedmiotów. Najważniejszy z nich to 20-centymetrowy sierp z brązu. Na ostrzu ma wyrytą gwiazdkę - w piśmie klinowym oznacza ona boga. Możliwe więc, że ten sierp należał do gospodarstwa świątynnego.
Poza sierpem były też bazaltowe żarna z rozcieraczami, moździerz, naczynia ceramiczne i masa glinianych figurek. - To najwyraźniej zabawki - mówi prof. Koliński. - 3-5-centymetrowej wielkości figurki bardzo realistycznie oddają wizerunki zwierząt: psów, owiec, koni i onagerów (dzikich osłów). Mają wyraźnie zaznaczone cechy płci i gatunku: u owiec widoczne jest runo, u karmiącej suki - wyciągnięte sutki.
Znalazło się też kilka większych zabawek, które mają wywiercone otwory w nogach. Jak do kółek, by można było je ciągnąć. Była też gipsowa plansza do gry z trzema rzędami zagłębień - unikat, bo zwykle robiono je z drewna. Przypomina planszę do gry w kamienie, do dziś popularną wśród syryjskich pasterzy (podobne znajdowano też w zamkach krzyżowców).
W warsztatach obok brązowych szpil i jeszcze jednego sierpa, była forma odlewnicza z piaskowca. Odlewano w niej rodzaj dwuzębnego widelca. Ale nie wiadomo, do czego służył.
Zupełnie nieoczekiwanym odkryciem były bogate groby dziecięce w pobliżu części gospodarczej. - Poza naczyniami ceramicznymi znaleźliśmy cenne w tamtych czasach wyroby z brązu: bransolety, pierścionek, brosze i paciorki z morskich muszli. Wszystkie te znaleziska, a zwłaszcza wielka liczba przedmiotów z brązu, świadczą o zamożności mieszkańców Tell Arbid w okresie postakadyjskim, czyli w wieku kryzysu, i przeczą wyludnieniu tego terenu - mówi prof. Koliński.
Groby Amorytów Szukając zabytków z XXI wieku p.n.e., naukowcy przebadali ślady młodsze o 200-300 lat - z tzw. okresu chaburskiego. Tell Arbid zamieszkiwali wtedy Amoryci, kolejny semicki lud Bliskiego Wschodu. Zostały po nich m.in. trzy wielkie rodzinne grobowce komorowe z zachowanym sklepieniem beczkowym. To ewenement - dotychczas nie wiedziano, jaki jest pełny kształt tego typu grobów.
Mają ciekawą konstrukcję. W ziemi kopane były doły głębokie na 2 m, długie na 2,5 m i szerokie na 2 m. Na dnie budowano ceglaną komorę i przysypywano ją ziemią. Przed grobowcem kopano szyb. Ułatwiał dostęp do wejścia w ścianie szczytowej, z którego wyjmowano cegły, by złożyć ciało do komory. Nad wejściem wznoszono mur oporowy zapobiegający osypywaniu się ziemi do szybu podczas kolejnych pogrzebów.
W komorze jednego z grobowców, którego na szczęście nie obrabowano w starożytności, spoczywały szczątki kilkorga dorosłych osób. - Tylko kości przy wejściu leżały nienaruszone. Obok były dary, a w szybie przed wejściem kompletny szkielet psa - prawdopodobnie pupila zmarłego. Truchła wcześniejszych pochówków wraz z darami odsuwane były pod przeciwległą ścianę - opisuje prof. Koliński.
W rumowisku kości zwierzęcych i ludzkich znaleziono cenne przedmioty z brązu: topór, trzy sztylety, pęsetę, blaszki do ozdabiania szat i dwie małe płytki z brązu oraz rodzaj tipsów zakładanych na paznokcie. Były tam też: paciorki z karneolu i agatu oraz zawieszka w kształcie ptaka z lapis lazuli. Natomiast dwie laski albo buławy, których drewniane końce okuto blachą miedzianą, są dowodem na to, że grobowiec należał nie tylko do rodu zamożnego, ale i ważnego.
Projekt realizowany przez naukowców w Tell Arbid jest pierwszym na świecie, w którym została podjęta próba odpowiedzi na pytania, co działo się na Al-Dżazirze na przełomie III i II tysiąclecia p.n.e. - Wyniki naszych prac obalają dotychczasowe, oparte na przypuszczeniach teorie - mówi prof. Koliński. - Jest to możliwe, bo Tell Arbid jest jak dotąd jedynym stanowiskiem, na którym zachowały się ruiny osady z XXI wieku p.n.e. Same groby, choć młodsze, też są wyjątkowe. Nigdzie w Mezopotamii nie znaleziono zespołu tak dobrze zachowanych grobowców z elementami, które pozwalają zrekonstruować obrzędy pogrzebowe - podsumowuje.