Jak pokazują badania, gdyby jeszcze w tym wieku średnia temperatura przy powierzchni Ziemi skoczyła o ponad 2 st. w porównaniu z okresem przedprzemysłowym, znaleźlibyśmy się w nie lada opałach (na razie wzrosła o niecały stopień). Musielibyśmy m.in. zmagać się z katastrofalnymi suszami w jednych rejonach globu, a katastrofalnymi powodziami w innych. Stopniałaby duża część lodowców. Poziom morza wzrósłby co najmniej o kilka metrów. Życie stałoby się szczególnie ciężkie dla osób słabych - starszych, dzieci - a także biednych. Na gwałtownym ociepleniu straciłaby także bioróżnorodność Ziemi. Wiele gatunków nie potrafiłoby się przystosować do nagłych zmian i wymarłoby.
Dlatego
Unia Europejska postawiła sobie ambitny cel - do końca tego wieku temperatury nie mogą wzrosnąć o więcej niż magiczne 2 st.
Ba, ale jak go zrealizować? Największym producentem cieplarnianego dwutlenku węgla są dziś
Chiny, które ani myślą o narzuceniu ograniczeń swojemu przemysłowi. Amerykanie - do niedawna liderzy w produkcji CO2 - dopiero za prezydenta Baracka Obamy zaczęli planować zieloną rewolucję. Dyskusje i przetargi pomiędzy państwami toczą się też w samej Unii.
Co gorsza, nawet naukowcy nie byli pewni, jak bardzo trzeba zmniejszyć emisję dwutlenku węgla, żeby wywołane przez człowieka ocieplenie nie przekroczyło gorącej granicy. Na szczęście już wiedzą. Odpowiedź na to pytanie przynosi praca międzynarodowego zespołu naukowców pod kierunkiem dr. Malte Meinshausena z Instytutu Badań Zmian Klimatu w Poczdamie, którą publikuje dziś "Nature".
W pierwszej połowie wieku nie możemy wyemitować do atmosfery więcej niż 1000 mld ton dwutlenku węgla - obliczyli uczeni, posługując się modelem komputerowym odwzorowującym zmiany klimatu. Gdyby udało się utrzymać emisję tego gazu w ryzach, do 2050 r. zmniejszyłaby się ona o blisko 70 proc. w porównaniu z rokiem 1990, a potem ustabilizowała na bezpiecznym poziomie - tzn. do atmosfery dostawałoby się tyle samo CO2, ile byłoby wchłaniane przez lądy i oceany.
Problem w tym, że w latach 2000-08 wykorzystaliśmy już aż jedną trzecią wyliczonego przez naukowców limitu.
- Jeśli nadal będziemy na taką skalę spalać paliwa kopalne, to już za 20 lat wykorzystamy całą kwotę i ocieplenie na pewno przekroczy 2 st. C - komentuje dr Meinshausen. - Tylko natychmiastowy odwrót od węgla, ropy i gazu da nam szansę na uchronienie się przed przegrzaniem Ziemi, jakiego nie doświadczyliśmy nigdy w historii naszej cywilizacji.