http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Nauka >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Nauka RSS

Polskie cuda w Egipcie

Joanna Grabowska
2009-04-29, ostatnia aktualizacja 2009-04-29 13:10

Dzbany z imionami dwóch nieznanych władców egipskich, grobowiec sprzed 5,2 tys. lat ze szczątkami dzieci wmurowanymi w ściany. To najciekawsze i najbardziej zagadkowe odkrycia polskich archeologów, którzy właśnie wrócili z delty Nilu

Stanowisko badane przez polskich archeologów
Robert Słaboński
Stanowisko badane przez polskich archeologów
Wracamy do kraju z masą pytań, na które będziemy szukać odpowiedzi. Nie wiemy, czy kiedykolwie na wszystkie odpowiemy - mówi prof. Krzysztof Ciałowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez ostatnie dwa miesiące wraz z dr. Markiem Chłodnickim z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu kierował wykopaliskami w starożytnej osadzie Tell el-Farcha (w języku arabskim - Wzgórze Kurczaka). Dzień po dniu opisywaliśmy je w blogu www.archeologia1.pl.

Starożytna osada, w której archeolodzy prowadzili badania, leży na trzech niewysokich pagórkach, tzw. komach, na skraju współczesnej wsi Gazala. To 120 km na północny wschód od Kairu. Powstała blisko 5,6 tys. lat temu, w czasach przedfaraońskich. 400-500 lat później była ważnym ośrodkiem handlowym na szlaku lądowym łączącym Górny Egipt z Palestyną. Gdy główną drogą transportu towarów stał się Nil, zaczęła podupadać. Ostatni mieszkańcy opuścili ją około 4,6 tys. lat temu. Na trzech komach pozostały po nich: cmentarzysko, resztki domów i warsztatów oraz fragmenty centrum administracyjno-kultowego. To jedyne w Egipcie tak stare i kompletne stanowisko. Na innych są tylko nekropole albo sanktuaria, albo domy.

Szczątki dzieci w mastabie

Najciekawszych odkryć dostarczyło w tym roku cmentarzysko. - Dotarliśmy do jego najstarszych warstw - mówi prof. Ciałowicz. - Odkryliśmy m.in. grób o bardzo przemyślanej konstrukcji. To właściwie mastaba [monumentalny grobowiec] z charakterystycznymi dla takich budowli niszami. Zbudowano ją ponad 5,2 tys. lat temu, czyli na samym początku dynastii 0. Jest w tej chwili najstarszą mastabą w Egipcie. Starszą o ponad 100 lat i znacznie wspanialszą niż ta, którą odkopaliśmy w poprzednich sezonach.

Naziemna część wykonana została z cegły mułowej. Miała 5 m długości, 4 m szerokości i prawdopodobnie 1,7 m wysokości. Trzy ściany - od wschodu, południa i północy - wykończone były od zewnątrz falistymi zagłębieniami. - To właśnie zaczątki nisz. W całej okazałości widać je np. w znacznie późniejszych mastabach możnowładców z czasów I dynastii w Sakkarze - tłumaczy prof. Ciałowicz.

W komorze grobowej mastaby naukowcy znaleźli 36 naczyń glinianych, sześć kamiennych, pojedyncze paciorki agatu i gliniany czerpak, prawdopodobnie do wina. - Przy tak skomplikowanej konstrukcji grobu trudno wyjaśnić to dość standardowe wyposażenie, typowe dla kogoś zamożnego, ale tylko z klasy średniej - dodaje prof. Ciałowicz. - Najbardziej zastanawiają szczątki dzieci wmurowane w ściany. Troje w chwili śmierci miało 4-6 lat. Jedno było niemowlęciem.

- Może być to jeden z pierwszych tzw. pochówków towarzyszących - mówi prof. Ciałowicz. Dodaje, że u schyłku okresu predynastycznego i w czasach I dynastii, czyli około 5,25-5,1 tys. lat temu, zdarzało się, że ze zmarłym wyprawiano w zaświaty innych ludzi. Tylko że zawsze były to osoby dojrzałe. Najbardziej znane przykłady pochówków towarzyszących pochodzą z nekropoli w Abydos. Dżer, jeden z władców I dynastii, pochowany był tam z 318 ludźmi ze swojej świty. Nie było wśród nich dzieci.

Imiona władców nieznanych

Odkryciem, które szczególnie cieszy naukowców, są dwa potężne dzbany z wyrytymi na nich serechami, czyli pierwszymi w Egipcie zapisami imion władców. Serechy, pierwowzory kartuszy (owalnych ramek, w których hieroglifami Egipcjanie wpisywali dwa z wielu imion królewskich - własne i tronowe; dzisiaj każdy turysta może sobie taki zamówić ze złota, srebra czy jakiejś blaszki), pomagają ustalić np. kolejność panowania władców pierwszych dynastii. Miały prostą budowę - rysowano prostokąt i dzielono go na dwie nierówne części. W górnej, mniejszej, zapisywano imię władcy, w dolnej, większej, rysowano pionowe linie symbolizujące fasadę pałacu. Prostokąt zwieńczony był wizerunkiem sokoła, symbolem boga Horusa.

- Nasze serechy są trudne do odczytania. Wyryto je płytko na wypalonych już naczyniach. Na pewno jednak są to imiona władców panujących na samym początku dynastii 0, czyli zdecydowanie ponad 5,1 tys. lat temu - opowiada prof. Ciałowicz. - Na jednym dzbanie widać klasyczną fasadę pałacu, ale bez sokoła. W górnej części jest coś, co może być rybą, skorpionem albo harpunem. Na drugim naczyniu (na zdjęciu obok) jest serech z sokołem, ale zamiast fasady są dwie maczugi. Trzecia znajduje się na zewnątrz serechu.

Nie wiadomo, jak brzmiały królewskie imiona ani na jakim terenie panowali noszący je władcy. Nie wiadomo też, w jakiej kolejności panowali. - Uważamy jednak, że władali co najmniej Górnym Egiptem i wschodnią częścią delty Nilu, bo jeden z serechów, ten z sokołem, znaleziono kiedyś także w południowym Egipcie - dodaje prof. Ciałowicz.

Grób, w którym zostały odkryte, również należał do zamożnej osoby z klasy średniej. Obok kilkudziesięciu naczyń i paciorków z agatu były w nim dwa miedziane narzędzia - dłuto i przecinak. - Może ich właściciel był rzemieślnikiem, który na zamówienie dworów obu władców produkował kamienne naczynia i stąd w jego grobie dzbany z serechami - zastanawia się prof. Ciałowicz.

Mur i maczugi

Na komach z osadą i centrum administracyjno-kultowym odkrycia były w tym roku skromniejsze. - Ale w osadzie dotarliśmy do najstarszych śladów domów sprzed 5,6 tys. lat. Przy nich znaleźliśmy duże ilości ceramiki - opowiada dr Marek Chłodnicki. - Odkryliśmy też bardzo ciekawy mur. To jakaś fortyfikacja. Datujemy ją na mniej więcej 3,4 tys. lat p.n.e. Niewątpliwie to najstarsza taka konstrukcja w delcie Nilu. Nie wiemy tylko, przed czym miała wioskę chronić - przed ludźmi, w co wątpimy, czy może przed wodą?

Mur ma 1,2 m grubości. Prawdopodobnie okala całą osadę. Ale naukowcy odkopali tylko jego część. Reszta kryje się pod kilkumetrową warstwą ziemi.

Po wewnętrznej stronie jednej ze ścian fortyfikacji archeolodzy znaleźli dwie głowice maczug. Dr Chłodnicki: - Większa, bazaltowa, ma 5,5 cm wysokości i 4 cm średnicy. Z pewnością miała charakter ceremonialny, ale może służyła i jako broń, bo jest dosyć poobijana. Natomiast ewenementem jest głowica z kości udowej dużego zwierzęcia. Ma 3,8 cm wysokości i 5,5 cm średnicy. Służyła prawdopodobnie tylko jako symbol władzy.

Do Tell el-Farchy naukowcy powrócą za rok. Może wtedy rozwiążą choć część zagadek, na które natknęli się w tym roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

2 głosy