Ba, w każdej szklance wody, jaką podnosimy do ust, znajduje się kilka cząsteczek, które wchodziły w skład uryny czcigodnego mistrza. Nic w tym dziwnego: Ziemia nie jest specjalnie wielka, materia na niej pozostaje w układzie zamkniętym i te same atomy, które budowały kiedyś ciała dinozaurów i krążyły we krwi Leonarda, dziś służą nam. Co więcej stężenie - za przeproszeniem - ostatniego moczu Leonarda w hydrosferze ziemskiej jest podobne, jeśli nie większe niż stężenie substancji leczniczych w kroplach homeopatycznych. Wobec tego najprawdopodobniej w każdej szklance wody i w każdym hauście powietrza znajdzie się kilka cząsteczek, jakie mogą być pomocne przy dręczących nas dolegliwościach. Woda i powietrze są zapewne równie skuteczne oraz - co nie ulega wątpliwości - o wiele tańsze niż homeopatyczne specyfiki.
Źródło: Gazeta Wyborcza