http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ostatni oddech Leonarda da Vinci

IC
2009-03-31, ostatnia aktualizacja 2009-04-01 10:28

W każdym hauście powietrza, jaki bierzemy do ust, jest mniej więcej pięć cząsteczek, które opuściły usta wielkiego Leonarda da Vinci w jego ostatnim tchnieniu.


Fot. Paweł Kozioł / AG
Ba, w każdej szklance wody, jaką podnosimy do ust, znajduje się kilka cząsteczek, które wchodziły w skład uryny czcigodnego mistrza. Nic w tym dziwnego: Ziemia nie jest specjalnie wielka, materia na niej pozostaje w układzie zamkniętym i te same atomy, które budowały kiedyś ciała dinozaurów i krążyły we krwi Leonarda, dziś służą nam. Co więcej stężenie - za przeproszeniem - ostatniego moczu Leonarda w hydrosferze ziemskiej jest podobne, jeśli nie większe niż stężenie substancji leczniczych w kroplach homeopatycznych. Wobec tego najprawdopodobniej w każdej szklance wody i w każdym hauście powietrza znajdzie się kilka cząsteczek, jakie mogą być pomocne przy dręczących nas dolegliwościach. Woda i powietrze są zapewne równie skuteczne oraz - co nie ulega wątpliwości - o wiele tańsze niż homeopatyczne specyfiki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':