http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gestem do mnie mów

Tomasz Ulanowski
2009-02-16, ostatnia aktualizacja 2009-02-17 14:26

Danuta Mikulska, doktorantka z Instytutu Języka Polskiego na Uniwersytecie Warszawskim uczy dzieci języka migowego. - Najczęściej pierwszym znakiem, który maluchy pokazywały w badaniach, jakie prowadziłam, była otwierająca się pięść oznaczająca
Danuta Mikulska, doktorantka z Instytutu Języka Polskiego na Uniwersytecie Warszawskim uczy dzieci języka migowego. - Najczęściej pierwszym znakiem, który maluchy pokazywały w badaniach, jakie prowadziłam, była otwierająca się pięść oznaczająca "światło". Dzieci miały wtedy ledwie od sześciu do dziewięciu miesięcy. Na zdjęciu pani Danuta "miga" z córką Lenką i siostrzeńcem Mateuszem.
Fot. Anna Bedyńska / AG

Dzieci zaczynają rozumieć świat wcześniej, niż są w stanie coś powiedzieć. Ich aparat mowy dojrzewa później niż umysł. Na szczęście jednak mają rączki. A rodzice ręce

ZOBACZ TAKŻE
Ze szkoły podstawowej najbardziej pamiętam woźną Szulcową. Mała, pękata i przerażająco szybka. Kiedy ktoś jej podpadł, wyciągała łapę, kiwała palcem wskazującym i wrzeszczała: "Cho no tu!". Z mocnym akcentem na "tu".

Ciągle widzę ten jej zakrzywiony paluch... brr.

Pierwotna mowa ciała - jak potwierdzają naukowcy - wykształca się u ludzi przed słowami. Dzieci, zanim nauczą się mówić "tata" i "mama", już wykorzystują do komunikacji rączki. A rodzice podczas rozmów z dzieckiem czasem wzmacniają słowa gestami. I bardzo dobrze. Powinni to robić częściej. Jak piszą w najnowszym "Science" dr Meredith Rowe i prof. Susan Goldin-Meadow, psycholożki z Uniwersytetu w Chicago, to od rodzicielskiej mowy ciała zależy w jakiejś mierze to, czy nasze dzieci zostaną... mistrzami, czy miernotami słowa.

13 słów, 20 gestów

Psycholodzy od dawna wskazują, że dzieci z rodzin o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym mają większy zasób słownictwa i tworzą ładniejsze zdania. To w sumie naturalne - lepiej wykształceni rodzice sami używają bogatego słownictwa, a w rozmowie przekazują to swoim pociechom. Rowe i Goldin-Meadow uznały jednak to wytłumaczenie za zbyt proste. Założyły, że za werbalny rozwój niemowlaków odpowiadają nie tylko słowa, ale także gesty.

Żeby sprawdzić swą tezę, nagrały na wideo 1,5 godziny z życia 50 amerykańskich rodzin (reprezentujących przekrój społeczny Chicago) opiekujących się 14-miesięcznymi dziećmi. A potem odnotowały każdy gest i spisały każde słowo wypowiedziane przez rodziców i ich milusińskich. Powstała żmudna statystyka, w której psycholożki zarejestrowały średnio 20,6 typu gestów wyrażanych przez dziecko i 39,3 przez rodzica. Jeśli chodzi o słowa, to wyliczyły ich odpowiednio 13 i 364. Jak widać, dzieci porozumiewały się z rodzicami głównie za pomocą mowy ciała.

Analizując przypadki konkretnych rodzin, uczone wykazały też, że w rodzinach o wyższym statusie społecznym korzystano z bogatszego zasobu gestów. A urozmaicona mowa ciała u dorosłych wywoływała ciekawszą gestykulację u ich dzieci - używały one średnio 24 gestów o różnym znaczeniu. Dzieci z rodzin uboższych w finanse i wykształcenie - tylko 13.

Kiedy maluchy skończyły 4,5 roku, badaczki poddały je testowi sprawdzającemu bogactwo słownictwa. Jak się okazało, po 40 miesiącach od pierwszej obserwacji dzieci używały już 109,8 słów. Średnio, bo dzieci bardziej wykształconych i zamożnych rodziców miały w swoim repertuarze 117 słów, a te z uboższych rodzin korzystały tylko z 93.

Badaczki konkludują więc, że choć status społeczno-ekonomiczny rodziców wyraźnie wpływa na zdolności językowe ich dzieci, to mechanizm ów nie działa bezpośrednio. Pośrednim stopniem rozwoju języka jest bowiem - tak jak założyły - mowa ciała.



Rozmowa na bobomigi

Praca Rowe i Goldin-Meadow nie jest pierwszą, która podkreśla rolę gestów w nauce mówienia. Od dawna piszą o tym naukowcy, którzy postulują, byśmy uczyli nasze dzieci języka migowego używanego przez osoby niesłyszące. Jeszcze w latach 90. brytyjskie uczone Linda Acredolo i Susan Goodwyn opublikowały książkę pt. "Bobomigi. Jak rozmawiać z dzieckiem, które jeszcze nie mówi" (ang. - "Baby Signs. How to Talk with Your Baby Before Your Baby Can Talk"). Badaczki udowadniały, że 24-miesięczne migające dzieci mówią tak dobrze, jakby miały 27 czy 28 miesięcy. A kiedy mają trzy lata, używają języka, którym normalnie posługują się czterolatki. Rośnie im również iloraz inteligencji.

Acredolo i Goodwyn poddały testom ośmioletnie dzieci, które w okresie niemowlęctwa poznały język migowy. Ich IQ było średnio o 12 punktów wyższe niż dzieci niemigających.

Kilka lat temu rozmawiałem z Danutą Mikulską z Instytutu Języka Polskiego na Uniwersytecie Warszawskim, która pisała właśnie doktorat o bobomiganiu. Zaprosiła do nauki migania kilkadziesiąt dzieci i ich rodziców. - Najczęściej pierwszym znakiem, który maluchy pokazywały, a miały wtedy ledwie od sześciu do dziewięciu miesięcy, była otwierająca się pięść oznaczająca "światło" - opowiadała Danuta Mikulska. - Potem błyskawicznie przyswajały kolejne. Pomiędzy 10. a 18. miesiącem życia następował prawdziwy wysyp znaków, pojawiły się pierwsze zdania, dzieci zaczynały bawić się miganiem.

- Nauczmy niemowlaka języka migowego - zachęcała wtedy polska badaczka. - Zanim powie "tata", będzie już migać do nas całymi zdaniami.

Bo dzieci zaczynają rozumieć świat dużo wcześniej, niż są w stanie coś powiedzieć. Ich aparat mowy dojrzewa później niż umysł. Na szczęście jednak mają rączki. A rodzice ręce.

Nie szczędźmy więc naszym maleńkim dzieciom mowy ciała. Dzięki niej będą bardziej wygadane i będzie im w życiu łatwiej. - Bogactwo słownictwa to podstawowy wskaźnik, który pozwala przewidzieć, jak dziecko poradzi sobie w szkole - podkreśla prof. Goldin-Meadow.

Szkoda, że na zakrzywiony palec woźnej Szulcowej nie potrafiłem wtedy spokojnie odpowiedzieć: "Przepraszam bardzo, ale spieszę się na lekcje i nie mogę teraz z panią porozmawiać". Nie musiałbym salwować się upokarzającą ucieczką.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':