Marsjański lądownik Feniks od ponad tygodnia nie daje znaku życia. To już koniec jego misji - twierdzi NASA. Na dalekiej północy Marsa, gdzie wylądował pięć miesięcy temu, stało się dla niego zbyt zimno i ciemno. Słońce wschodzi coraz niżej nad horyzontem, nocą temperatura spada prawie do minus 100 st. C, w dzień podnosi się ledwie do minus 45 st. C, szaleją burze pyłowe.
Naukowcy liczyli na to, że po wyłączeniu większości instrumentów Feniks jeszcze trochę w takich surowych warunkach przetrwa, ale nie udało się. Jego akumulatorom zabrakło energii słonecznej. Misja trwała i tak dwa miesiące dłużej niż planowano. Feniks, wart niecałe pół miliarda dolarów, wylądował w końcu maja. Grzebał w zamarzniętej ziemi, po raz pierwszy dotknął lodu (dotąd widziano go tylko z orbity planety). Odkrył, że za marsjańskim kołem podbiegunowym gleba ma odczyn zasadowy (a więc inny niż przy równiku, gdzie dotąd lądowały ziemskie statki), zawiera odżywcze minerały - sód, magnez, potas - jak ta na Ziemi. Znalazł też toksyczne nadchlorany, ale naukowcy podkreślają, że na Ziemi życie rozwija się także wśród nich.
Nadesłane przez niego 25 tys. zdjęć i mikroskopowe obrazy drobin gleby będą jeszcze miesiącami analizowane.
Źródło: Gazeta Wyborcza